Ofermy - komentarz inwestora

Andrzej Filipek 15-02-2011, 16:24

Takim rzeczownikiem można nazywać wszelkiej maści życiowych nieudaczników, ciamajdy czy fajtłapy. Synonimem typowej ofermy może być niedołęga, niezdara czy niedorajda. Z kolei antonimami są osoby zaradne czy wręcz cwaniakujące. Niekiedy jest bardzo istotne, aby unikać spotkania z synonimami słowa OFERMA. Ale przyjemniej jest, kiedy ma się do czynienia z antonimami wymienionego słowa. Szczególnie kiedy podstawa do działania jest w postaci dużych pieniędzy, niekiedy bardzo dużych pieniędzy. Szczególnie gdy dotyczy to takiej kwoty, jak 220 mld złotych.

Dla jednych niewiele. Dla innych kwota niewyobrażalna i prawdopodobnie nigdy w życiu niemożliwa do osiągnięcia. Jednak są tacy, którzy publicznie twierdzą, że ktoś komuś chce zabrać takie pieniążki. W Polsce znaleziono sobie nowy temat zastępczy. Co zrobić, aby zarobić na przyszłą emeryturę ?

Co zrobić, aby nie okazało się, że za 20-30 lat cała reforma emerytalna to było nic innego, jak pic na wodę fotomontaż, jak mawiają antonimy słowa OFERMA? Czy tak ciężko jest zrozumieć, że wystarczy obywatelom i obywatelkom Polski dać możliwość wyboru? Jeśli chcesz, to zostajesz w ZUS, jeśli chcesz, to zostajesz w OFE, a jeśli chcesz, to samodzielnie inwestujesz na rynku kapitałowym, aby w przyszłości otrzymywać godziwą emeryturę.

Polacy nie są głupim narodem, ale są notorycznie ogłupiani przez różnego rodzaju mędrców oraz Wujków Dobra Rada. Właśnie odebrałem ze skrzynki pocztowej liścik od pewnego Otwartego Funduszu Emerytalnego. Z podanej informacji dotyczącej stopy zwrotu za okres od 30.09.2009 do 30.09.2010 wynika, że wypracowano wynik na poziomie +10,007 procent. I w tym miejscu spuszczę zasłonę milczenia, bo po co mam się pastwić nad osobnikami, którzy zajmują się czymś, o czym nie mają raczej większego pojęcia.

Nie trzeba być Panem Ministrem rządu polskiego, nie trzeba być zwierzęciem medialnym produkującym swoje wywody na jednym z portali ekonomicznych i w pewnej stacji telewizyjnej. Nie trzeba być posiadaczem kilkunastu certyfikatów ukończenia różnych kursów inwestowania w zagranicznych uczelniach, nie trzeba znać kilkunastu języków obcych, ale wystarczy wiedzieć, po co i czemu służy prosty instrument, jakim jest dywidenda.

Polskie mądre głowy przez wiele lat publicznie wmawiały, że jak spółka wypłaca dywidendę, to działa na niekorzyść akcjonariuszy. Powód? Bo pozbawia się środków potrzebnych na inwestycje. Bardziej OFERMOWATEGO spostrzeżenia to ja w moim krótkim życiu nie spotkałem.

Jeśli to prawda, to proszę sobie wyobrazić, że jest taki rynek na świecie, na którym notowane są spółki, które od 20 lat „karzą” akcjonariuszy wypłatą dywidendy co... miesiąc. Stopa zwrotu za ostatnie 12 miesięcy to - licząc w dolarach amerykańskich - około 50 procent. Czym się ta spółka zajmuje? Otóż działa sobie w sektorze paliwowym, a dokładnie zajmuje się transportem i przetwarzaniem produktów pochodzących z przetwarzania ropy naftowej.

Nie pasuje przykładzik? Proszę bardzo. Spółka dzialająca w sektorze „Real Estate” i inwestorów potrafi „ukarać”wypłatą dywidendy co miesiąc od 1994 roku. Stopa zwrotu za ostatnie 12 miesięcy wynosi +41 procent.

Oczywiście nie należy cwaniakować i wypada również podać przykład nieco gorszy, jeśli chodzi o stopę zwrotu. Spółka działająca w sektorze finansowym, dywidenda regularnie wypłacana co miesiąc od 2006 roku, ale ostatnio zmniejszona z 0,11 USD do 0,06 USD na akcję. Stopa zwrotu za ostatnie 12 miesięcy to -2,37 procent, czyli jak widać, nie zawsze jest miło, lekko, łatwo i przyjemnie.

Nie jest dla mnie istotne, kto w sporze między panami ministrami ma rację, jeśli chodzi o przyszłość OFE. Dla mnie jest istotne, aby mi więcej nie przysyłano liścików, gdzie koszt wyprodukowania i wysłania takiego liściku, jak również obsługa mojej skromnej osoby wynosi więcej niż osiagnięta roczna stopa zwrotu. Nie wiem, ile osób w Polsce wierzy w możliwość otrzymywania godziwej emerytury.

Nie znam w języku angielskim więcej niż 7 słów, ale są to takie słowa, dzięki którym można osiągać stopę zwrotu na poziomie 50-70 procent rocznie (po uwzględnieniu wszystkich kosztów). I gdyby problemem było tylko wspomniane 220 mld złotych... Taka kwota to jest rzecza nabyta. Dzisiaj jest, a jutro może zniknąć. Problemem jest to, że przy takim inwestowaniu, jakie preferują nasi „cudotwórcy”, to w przyszłości na emeryturę godziwą nie ma co liczyć. Jak również można zapomnieć o nabyciu 1 butelki wina Chateau Lafite 1787 czy Shipwrecked 1907, bo ceny sprzedaży są na tyle wysokie, że dla wielu nabywców pozostaną jedynie marzeniem.

Andrzej Filipek

Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi "rekomendacji" w rozumieniu przepisów rozporządzenia ministra finansów z 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz.U z 2005 r. nr 206, poz. 1715).

Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie niniejszego komentarza.


Źródło: DI24.pl
Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie

RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy