Wojna z serwisem Wikileaks staje się coraz bardziej zacięta. Publikowane od końca listopada tajne dokumenty amerykańskich Departamentu Obrony i Stanu zachwiały światową potęgą Stanów Zjednoczonych. Obnażone zostały sekrety dyplomacji amerykańskiej, co tamtejszym politykom raczej jest nie w smak. Szybko zareagowały firmy zza Oceanu, które współpracowały z Wikileaks. Słychać było o naciskach polityków, jednak firmy zdementowały te pogłoski.
Visa, Mastercard i PayPal przestały przyjmować płatności na rzecz serwisu, argumentując, że środki te wspierają działalność niezgodną z regulaminem. Podobnie uczyniła firma Amazon, która dostarczała przez krótki czas serwery. W odwecie serwisy internetowe tych firm stały się przedmiotem ataków, wybronił się Amazon. Problemy miały także prokuratury w Szwecji (za zarzuty wobec Juliana Assange’a) oraz Holandii (aresztowanie nastolatka podejrzanego o udział w atakach DDoS).
>> Czytaj także: WikiLeaks nie pochwala i nie potępia ataków DDoS
:[SONDA]:Mimo zapewnień przedstawicieli serwisu, że działania te nie mają większego wpływu na jego funkcjonowanie, niedługo sytuacja może się zmienić. Zwłaszcza że kurczą się możliwości przyjmowania płatności. Prywatne konto Assange’a w szwajcarskim PostFinance zostało zablokowane. Do grona już wymienionych firm dołączył Bank of America (BoA), jeden z największych banków na świecie.
W wydanym oświadczeniu poinformowano, że bank nie będzie realizował żadnych transakcji, co do których będzie miał podejrzenia, że służyć będą finansowaniu działalności Wikileaks. W odpowiedzi serwis zaapelował na Twitterze do swoich zwolenników „miłujących wolność”, by zamknęli swoje konta w BoA.
Niewykluczone, że działania te mają związek z przypuszczeniami, że właśnie Bank of America jest kolejnym celem ataku Wikileaks. Kolejny wyciek tajnych dokumentów ma bowiem dotyczyć jednego z dużych banków.





