Pod pseudonimem „Logan Nareszcie Wolny Hale” przestępca drażnił się z policją:
Hej, tu jestem… Służby nadal mnie szukają i są sfrustrowane, że jestem nie do zlokalizowania
Oficjalne konto biura szeryfa hrabstwa Polk nie miało żadnych skrupułów w stosunku do włamywacza, serdecznie zapraszając go do odwiedzin najbliższego posterunku policji:
Poszukiwania mogą prowadzić do konieczności zmiany Twojego pseudonimu z „Nareszcie Wolny” na „Nareszcie za Kratkami” – najmądrzejszym posunięciem byłoby zgłoszenie się na najbliższy posterunek policji. Możesz też zadzwonić do nas, będziemy szczęśliwi, zapewniając transport. 863-298-6200.
Ten ostatni komentarz zebrał setki polubień od innych użytkowników Facebooka.
Oczywiście włamywacz nie przemyślał tego, co robi. Im bardziej drażnił policję poprzez social media, tym większe kręgi zataczała wiadomość o jego poszukiwaniach, zwiększając szansę na jego złapanie. Niewątpliwie całą akcję przyśpieszała również informacja o nagrodzie o wysokości 500 dolarów.
Z pewnością domyślacie się, jak skończyła się ta historia. Oczywiście włamywacz został złapany. Co ciekawe, szeryf Grady Judd oznajmił tę wiadomość przez swoją stronę na Facebooku, pisząc krótki wierszyk:
Logan Hale, jesteś na najlepszej drodze do więzienia. Twoje próby ukrycia się były bezskuteczne. Cóż za porażka!
Niestety, nie jesteśmy w stanie oddać w naszym języku uszczypliwości i złośliwości tego wierszyka, zamieszczamy więc zrzut ekranu:

Jednak morał z tej historii powinien być jasny. Jeśli nie chcemy, aby wszyscy wiedzieli o tym, co robimy ani gdzie jesteśmy, powinniśmy zastanowić się dwa razy nad tym, co publikujemy na Facebooku. Opcja lokalizacji miejsca, z którego został napisany post, może być cenną wskazówką dla włamywaczy i innych osób, które mają wobec nas niekoniecznie dobre zamiary.
Czytaj także: Jak sprawdzić, kto oglądał Twój profil na Facebooku? Lepiej poskromić ciekawość





