Fiskus wyłapuje przez Street View. Prywatność jednak ma znaczenie!

19-04-2013, 11:05

Urzędnicy skarbówki nie muszą chodzić po mieście, by znaleźć place budowy lub nieruchomości na sprzedaż. Wystarczy komputer i usługa Street View od Google. Jak dotąd, próbują tego władze Litwy i Estonii, ale na tym nie musi się skończyć.

Start usługi Street View w każdym kraju był poprzedzony wrzawą obrońców prywatności. Wszyscy jednak zgodnie twierdzili, że obawy są bezzasadne, a najbardziej śmiano się z Niemców, którzy wywalczyli sobie prawo do zamazywania zdjęć swoich domów.

Nieuczciwi podatnicy w Street View

Teraz Niemcy mogą się śmiać, bowiem władze Litwy i Estonii postanowiły wykorzystać usługę Street View, aby ścigać nieuczciwych podatników. Dzięki usłudze Google urzędnicy mogą szybko przejrzeć miejskie ulice pod kątem miejsc budowy, w ogóle nie ruszając się sprzed komputera.

Z doniesień The Boston Globe wynika, że władze Litwy zidentyfikowały w ten sposób 100 właścicieli domów oraz 30 firm budowlanych naruszających przepisy podatkowe (zob. The Boston Globe, Lithuania tax officials tap Street View to catch cheats).

zrzut

Urzędnicy nie bazują wyłącznie na Street View. Jest to dla nich "źródło informacji o podejrzanych", które trzeba później potwierdzić, udając się na miejsce. Niemniej proces wyłapywania osób i firm unikających podatków przebiega szybciej.

Podobne działania prowadzone są w Estonii, co potwierdza estoński ERR News. Cytuje on przedstawiciela estońskiego fiskusa, który twierdzi, że Street View jest wykorzystywane jako dodatkowe źródło informacji o stanie majątkowym podatnika. Jeśli ktoś deklaruje zerowe lub bardzo niskie przychody, ale miejsce jego zamieszkania okazuje się piękną willą, może mieć problemy. 

Co w sieci robi fiskus?

Informacje o takim sposobie wykorzystania usług lokalizacyjnych nie są całkiem zaskakujące. Urzędnicy w Grecji korzystali w przeszłości ze zdjęć satelitarnych, by ustalić, przy których domach znajdują się baseny.

W krajach takich, jak Wielka Brytania i USA, władze przyznają się do korzystania z różnych wyszukiwarek i nawet mediów społecznościowych, ale nie z map czy zdjęć Street View. W Polsce fiskus chętnie sięga po dane z ogłoszeń i serwisów aukcyjnych, a swojego czasu tworzył nawet kontrowersyjny archiwizator aukcji.

Prywatność jednak ma znaczenie

Na przykładzie Street View widać jednak wyraźnie, co to znaczy "usługa niebezpieczna dla prywatności". Te usługi nie są problemowe tylko dlatego, że auto Google może Cię sfotografować, gdy sikasz we własnym ogródku, co zdarzyło się pewnemu Francuzowi. Najgorsze jest to, że po wścibską usługę może sięgnąć każdy, kto ma wobec Ciebie nie najlepsze zamiary - fiskus, osoba planująca włamanie do Twojego domu, osoba narzucająca się z różnych przyczyn itd.

Sonda
Chciałbyś mieć prawo do zamazania swojego domu w Street View?
  • tak
  • nie
  • nie mam zdania
wyniki  komentarze

Teraz musimy przyznać, że Niemcy nie byli głupi, wywalczając sobie prawo do zamazywania swoich domów. Litwini i Estończycy mogą walczyć o to samo, ale zaraz podniosą się głosy, że społeczeństwo nie ma uczciwych zamiarów i chce tylko unikać podatków. O prywatność lepiej zadbać "przed" niż "po".

Czytaj także: Co robił sąsiad w ogródku? Sprawdź w Google!


Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie

RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy