Ekonomia dzielenia się – open source zmienia biznes

Według danych portalu Stackoverflow przeciętny programista spędza około siedmiu godzin tygodniowo pracując hobbystycznie nad rozwojem oprogramowania i uczestnicząc w projektach open source, czyli takich, które bazują na otwartym, dostępnym dla każdego kodzie. Na bezpłatne udostępnianie własnego know-how decydują się jednak nie tylko osoby prywatne, lecz także firmy z całego świata. Aż 65 proc. z nich wnosi swój wkład do projektów tego typu. Biznes zaczyna dostrzegać realne korzyści płynące z bezpłatnego dzielenia się własnym dorobkiem.

Branża
nowoczesnych technologii należy do jednej z najbardziej otwartych na networking
i wymianę wiedzy. Takie działania ułatwia z pewnością możliwość budowania
społeczności online. Liczby mówią same za siebie. Z portalu Stackoverflow.com,
stanowiącego forum dla osób zainteresowanych programowaniem, miesięcznie
korzysta prawie 17 mln specjalistów IT. Z ankiety przeprowadzonej wśród użytkowników
serwisu wynika, że 70 proc. z nich poświęca minimum dwie godzinny tygodniowo na
programowanie hobbystyczne albo rozwój projektów open source. W przypadku co
piątego badanego liczba ta wzrasta do ponad 10 godzin tygodniowo. Przeciętnie, badani
poświęcają na projekty niezwiązane z pracą zawodową siedem godzin tygodniowo.

Ogromnym atutem ruchu open source jest
efekt skali. Nad otwartym oprogramowaniem pracuje wielomilionowa społeczność
specjalistów, która weryfikuje jakość kodu, wyłapuje błędy, sugeruje
usprawnienia czy projektuje nowe funkcjonalności. Taka działalność to dla wielu
z nich sposób na ciągłe doskonalenie umiejętności zawodowych, wzbogacanie
portfolio czy budowanie relacji wewnątrz branży.

Jednak
przykład ruchu open source pokazuje, że dzieleniem się wiedzą są zainteresowani
nie tylko pojedynczy specjaliści, ale także całe organizacje. Z badania The
Future of Open Source Survey 2016 wynika, że ok. 65 proc. organizacji
kontrybuuje do projektów bazujących na otwartym kodzie, czyli takich, z których
w przyszłości będzie mógł skorzystać każdy. W jednej na trzy firmy co najmniej
połowa deweloperów pracuje nad otwartymi projektami. Rosnąca powszechność
udostępniania kodu oprogramowania i korzyści płynące z tego typu praktyk
sprawiają, że nawet technologiczni giganci kojarzeni przede wszystkim z
rozwiązaniami zamkniętymi, jak Apple czy Microsoft, wykonują ukłon w stronę
społeczności open source.

open source, kodowanie

Fot. Lorenzo Cafaro, lic. CC0

Ten drugi w ubiegłym roku stał się członkiem Linux
Foundation, organizacji non-profit wspierającej otwarte technologie. W 2014 r.
firma udostępniła swoją platformę programistyczną .NET, co oznacza, że każdy
kto chce rozwijać rozwiązania oparte o ten kod poza środowiskiem Windows ma w
tej chwili taką możliwość. Z kolei w 2015 r. Apple udostępniło kod źródłowy
opracowanego przez siebie języka programistycznego Swift.

Na tym zjawisku zyskują klienci dostawców
oprogramowania. Otwartość kodu zmusza do ciągłego inwestowania w innowacje i
rozwój produktu.  Dodatkową korzyścią
jest fakt, że nie zachodzi tu tzw. zjawisko vendor lock-in, czyli uzależnienia
od konkretnego dostawcy. Oznacza to, że użytkownik nie ponosi wielkich kosztów
związanych z ewentualną zmianą dostawcy. Nie istnieje też ryzyko związane z
zaniechaniem produkcji, bo w przypadku Open Source projekt może być
kontynuowany czy to samodzielnie czy z innym dostawcą.

Gospodarka oparta na dzieleniu się

Tego
typu praktyki nie są jednak wyłącznie domeną branży IT. Jednym z głośniejszych
przykładów udostępnienia dorobku intelektualnego przedsiębiorstwa było ujawnienie
w 2014 r. przez Teslę patentów firmy. Rok później w jej ślady poszła
Toyota ogłaszając, że udostępnia za darmo patenty związane z samochodami fuel
cell. Ich nieodpłatne wykorzystanie będzie możliwe do roku 2020, kiedy jak
przewiduje producent zakończy się proces wstępnego wprowadzenia tego
rozwiązania na rynek. Pomimo, że działania obu firm wydają się być z pozoru
sprzeczne z ich interesami, w rzeczywistości stanowią przemyślaną część
strategii biznesowej.

Komentując swoją decyzję CEO Tesli Elon Musk powiedział: Odczuwaliśmy potrzebę wystąpienia o patenty,
ponieważ obawialiśmy się, że duże firmy motoryzacyjne skopiują naszą
technologię, a później wykorzystają swoje zaplecze produkcyjne, sprzedażowe i marketingowe,
by zdominować rynek. Nie mogliśmy się bardziej pomylić. (…) Pojazdy elektryczne
nie stanowią nawet 1 proc. sprzedaży dużych koncernów samochodowych.

Decyzja
o uwolnieniu patentów ma szansę przyczynić się do rozwoju całego rynku, na czym
skorzysta sama Tesla, np. sprzedając baterie do rozwiązań stworzonych przez
konkurencję na bazie udostępnionych technologii. Przykład ten pokazuje, że
tradycyjne podejście do ochrony firmowego know-how nie zawsze sprawdza się w
sektorach opartych na innowacjach. Filozofia open source będzie więc w coraz
większym stopniu przenikać do świata biznesu.

Autor: Dariusz Świąder,
Linux Polska, organizator Open Source Day

Redakcja