Apple Facebook Google Microsoft badania bezpieczeństwo patronat DI prawa autorskie serwisy społecznościowe smartfony

Co klienci wiedzą o metaverse? Niewiele. I to dobra wiadomość

02-03-2022, 13:31

Metawerse jest znacznie dalej, niż chciałby tego Mark Zuckerberg. Takie wnioski nasuwają się po lekturze najnowszego badania firmy doradczej Gartner. Zaledwie 6% ankietowanych wie, czym jest i potrafi sensownie wytłumaczyć założenia nowego pojęcia wirtualnego świata. Biorąc pod uwagę aktualną infrastrukturę sieciową, brak ujednolicenia i kwestie bezpieczeństwa, to wcale nie jest taka zła wiadomość.

Facebook, Microsoft, Apple i setki, o ile nie tysiące innych firm walczą o to, by zdefiniować następną wersję internetu i utorować sobie drogę do bycia liderem metaverse. Jednak sama koncepcja sieci nowej generacji nie jest niczym nowym. To termin znany od dziesięcioleci. Rzeczywistość wirtualna, rozszerzona i trójwymiarowe obrazowanie komputerowe, czyli technologiczne koncepcje leżące u podstaw metaverse są z kolei jeszcze starsze. Obecny boom zainteresowania to tylko nowy punkt kulminacyjny w trwającym od lat dążeniu do tego, by te rozwiązania stały się dostępne dla wszystkich. Z metaverse jest jak z koncepcją przemysłu 4.0, o której wiele się mówi, ale w wielu przypadkach wciąż jest ona jedynie mrzonką. W tym momencie brakuje nam infrastruktury, która pozwoli na pełną kompatybilność urządzeń i obsłużenie gigantycznego ruchu. 

Okazuje się, że problemów, które skutecznie ograniczają popularyzację nowej koncepcji, jest o wiele więcej…

Wiem, że nic nie wiem

Wraz z początkiem roku, tj. w styczniu 2022 roku, firma analityczna Gartner, skontaktowała się z 324 osobami, by znaleźć odpowiedź na pytanie: jaki jest stan wiedzy konsumentów na temat metaverse. Efekt? Globalni gracze, inwestujący krocie w marketing i rozwój sieci 2.0, nie będą zadowoleni. Przed nimi wciąż daleka droga i masa pracy.

Blisko ¾ pytanych (73 proc.), nie potrafi odpowiedzieć, czym jest metaverse. Z tego niemal połowa (35 proc. wszystkich respondentów) nigdy wcześniej nie spotkała z tym terminem. Reszta (38 proc.) zna termin metaverse, ale nie wie, co on oznacza.

Odsetek osób, które wiedzą, czym jest metaverse to w tym przypadku margines. Mniej niż ⅓ pytanych zna i rozumie ten termin. Nie oznacza to bynajmniej, że potrafiliby oni własnymi słowami wytłumaczyć komuś, o co tak właściwie chodzi. 21 proc. ogółu ankietowanych rozumie nową koncepcję, ale miałoby trudności z wyjaśnieniem jej komuś innemu. Jedynie 6 proc. osób uważa, że rozumie metawersum na tyle dobrze, by móc wyjaśnić je innym.

Spośród tych, którzy przynajmniej wiedzą o koncepcji sieci nowej generacji, czyli metaverse, 60% nie ma wyrobionej opinii na jej temat, a tylko 18% jest nią podekscytowanych. Z kolei 21% twierdzi, że obawia się wpływu, jaki metawersum może mieć na konsumentów.

Zanim dojdzie do popularyzacji tego typu rozwiązań, minie jeszcze sporo czasu, a także niewykluczone, że ostateczny rezultat będzie się znacznie różnił od tego, czego dziś oczekujemy względem metaverse. Biorąc jednak pod uwagę obecny poziom zaawansowania technologicznego, czas działa na naszą korzyść. Mamy potężny deficyt po stronie klienta, w postaci braku odpowiedniej aparatury wejścia, np. okularów VR czy czujników, a także po stronie usługodawcy. Mam tu na myśli zarówno pewien ujednolicony standard, który sprawi, że oferowane rozwiązania będą uniwersalne, jak i deficyt typowo technologiczny. Potrzebujemy mocy obliczeniowej i zwiększenia przepustowości sieci, która umożliwi jej transfer.

Przebudzenie mocy

Niedawno Raja Koduri z firmy Intel w artykule dla serwisu Protocol stwierdził, że to, co rozumiemy jako metawersum, jeżeli ma być dostępne dla miliardów ludzi w czasie rzeczywistym, będzie wymagało 1000-krotnego wzrostu wydajności obliczeniowej w stosunku do dzisiejszego stanu techniki. Biorąc pod uwagę dotychczasowe tempo rozwoju układów scalonych i dodatkowo ich deficyt, może to być spore wyzwanie.

Nie zapominajmy także o infrastrukturze sieciowej. Rozwiązania sieciowe są żyłami, bez których nie może płynąć “krew”, więc wydajność, drożność i stabilność są tu kluczowe. A jak wynika z raportu Credit Suisse, metawersum zwiększy wykorzystanie danych 20-krotnie w ciągu najbliższych 10 lat.

Metawersum wymaga ciągłego połączenia i potrzebuje kanału internetowego o niskiej latencji i minimalnym opóźnieniu, by zapewnić, choć w połowie przyzwoite wrażenia, a nie pełną usterek plątaninę cyfrowych awatarów z milionem problemów z synchronizacją audiowizualną. Co ważniejsze, wymagające dużej przepustowości aplikacje metaverse potrzebują nie tylko szybkich łączy, ale także przystępnych cen. Pionier rzeczywistości rozszerzonej, Louis Rosenberg, już wcześniej ostrzegał, że metawersja stwarza realne ryzyko wyobcowania ludzi, których nie stać na zaplecze umożliwiające wejście do metawersji. A to oznacza, że należy stworzyć równe warunki konkurencji, stosując zasady neutralności sieci we wszystkich właściwych miejscach.

Nie bez znaczenia jest także aspekt bezpieczeństwa, w miarę rozwoju wirtualnych światów i platform rzeczywistości rozszerzonej, które ich twórcy nazywają metawersum, użytkownicy i firmy będą musieli stawić czoła zupełnie nowym kategoriom zagrożeń i pułapek związanych z bezpieczeństwem. Ciśnięcie kamieniem w wodę powoduje powstanie pewnego echa, jeśli chodzi o cyberbezpieczeństwo, jest podobnie. Coś nowego zawsze wywołuje jakieś efekty. Wykorzystanie rzeczywistości wirtualnej i rozszerzonej, urządzeń cyfrowych i różnych cyfrowych platform społecznościowych będzie mieć wpływ na różne kwestie bezpieczeństwa, od sprzętu w zestawie słuchawkowym po kwestie prywatności danych osobowych.

Pozostaje pytanie, ile osób i w jakim stopniu zaangażuje się w rozwój "następnego rozdziału internetu"? Podobnie jak w przypadku każdej nowej platformy technologicznej, jej zabezpieczenie i inwestycje w nią, będą w dużym stopniu zależały od przyjęcia. A może większości konsumentów wystarczy po prostu stare, dobre www?

Autor: Tomasz Truszkowski, Dyrektor Departamentu Rozwiązań z NTT Ltd.



Ostatnie artykuły:

fot. Tavex




fot. ann_zima