Małe wideoserwisy mogą wkrótce zniknąć z Sieci – cd.

W zeszłym tygodniu informowaliśmy o działaniach SFP-ZAPA, które rozesłało do właścicieli małych stron pisma z żądaniem opłat tantiemowych za osadzanie na nich wstawek wideo z serwisów społecznościowych. Zgodnie z zapowiedzią kontaktowałem się w tej sprawie z dużymi wideoserwisami, jak i z ZAPĄ.

Na początku należy wyjaśnić jedną sprawę. Do tej pory w informacjach na ten temat częściej padała nazwa SFP niż SFP-ZAPA. Jak się okazuje Związek Autorów i Producentów Audiowizualnych jest co prawda częścią Stowarzyszenia Filmowców Polskich, ale są w pewnym stopniu niezależni od głównej części SFP i posiadającą odrębną siedzibę.

O ile ZAPA zajmuje się sprawami związanymi z prawami autorskimi, „podstawowa” część SFP koncentruje się na działaniach zupełnie innych – działalnością na rzecz kultury, organizowaniem festiwali, produkcją filmów debiutantów itp.

Duże wideoserwisy

Właściciele małych stron zamieszczając na swoich stronach pliki wideo najczęściej odtwarzają je zdalnie. Same pliki fizycznie znajdują się zazwyczaj na serwisach typu Metacafe.com czy Youtube.com. Rozesłałem do polskich serwisów kilka pytań dotyczących zaistniałej sytuacji:

  1. Czy ich firma otrzymała podobne pismo?
  2. Czy ich zdaniem Stowarzyszenie powinno się kontaktować z właścicielami stron
    korzystających ze zdalnych zasobów? (de facto hostowanych przez inny podmiot)
  3. Przy wielu filmach umieszczonych na wideo-portalach znajdują się kody do wklejenia na własną stronę – za ich pomocą można umieszczać na swoim WWW filmy z tychże portali. Czy w związku z tym osoba korzystająca z takich kodów w razie otrzymania „rachunków” lub innych pism może liczyć na wsparcie dostawcy usługi (zakłądając, że nie okaże się, że to właśnie ta osoba umieściła w sieci sporny materiał)?



Interia (video.Interia.pl) jak już wspomnieliśmy poprzednio zdecydowała nie komentować sytuacji w żaden sposób. Również nie odpowiadając na pytanie, czy do portalu dotarło pismo z SFP-ZAPA.

W portalu o2.pl (do którego należą serwisy Wrzuta.pl oraz Smog.pl) sprawa jest dopiero analizowana i obiecano mi, że gdy firma ustali swoje stanowisko w tej sprawie zostanie ono przesłane do redakcji DI. Ponadto w artykule w portalu Gazeta.pl można wyczytać, że również ten portal nie otrzymał pism z SFP-ZAPA.

Piotr Szostak z wideo-serwisu Streemo.pl, zapewnił, iż również do jego firmy pisma SFP-ZAPA nie dotarły. Zaznaczył ponadto, że każda osoba dodająca film do serwisu może zdecydować o zakresie dystrybucji – prywatnym lub publicznym.

Również Rafał Oracz z CR Media Consulting Internet Group, w skład której wchodzi między innymi Patrz.pl stwierdził, iż nic mu o pismach z SFP-ZAPA nie wiadomo. Jego zdaniem zaistniała sytuacja może być ze strony stowarzyszenia próbą sondowania reakcji rynku.

Żadna z wymienionych firm nie odpowiedziała na pytanie o ewentualne wsparcie dla użytkowników, którzy zaufali ich firmie.

Co na to SFP-ZAPA?

Również do ZAPA’y wysłałem kilka pytań. Czego się dowiedziałem?

Po pierwsze przemilczane zostało pytanie, jaki jest w ogóle sens publikowania trailerów niejako z definicji reklamujących film (i często tworzony właśnie z myślą o reklamie), jeśli to emitujący reklamę miałby za nią płacić.

Czy pisma trafiały tylko do właścicieli małych, hobbystycznych stron (często prowadzonych przez nastolatków)? Według Krystiana Chacińskiego ze Związku Autorów i Producentów Audiowizualnych, nie. Jak mówi – pisma po prostu są wysyłane sukcesywnie do wszystkich serwisów internetowych udostępniających takie treści audiowizualne, jak wspomniane trailery, a także z serialami i filmami (zarówno w wersjach pełnych, jak i tylko z fragmentami).

Jednocześnie Krystian Chaciński zaprzeczył, jakoby pisma trafiały w pierwszej kolejności do małych serwisów. Jak mówi stopniowość wysyłki wynika z mnogości tego typu stron. Moim jednak zdaniem, na przykładzie wypowiedzi przedstawicieli gigantów rynku wideo-stron, kolejność „od najmniejszych” jednak chyba obowiązuje. Bo jak inaczej wyjaśnić dlaczego pisma trafiają do administratorów prowadzących strony mało komu znane, na znalezienie których potrzeba trochę wysiłku.

Dlaczego w pismach do administratorów stron posłużono się przepisem, który stracił moc prawną na skutek braku zgodności z Konstytucja? Czy jest to próba zastraszenia webmasterów?

Pisma wysyłane przez SFP-ZAPA mają na celu wskazanie, iż każdy administrator / właściciel strony, z punktu widzenia prawa autorskiego oraz ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną odpowiada za treści na niej zawarte, o ile po zawiadomieniu o naruszeniu nie zablokuje dostępu do materiału – odpowiada Krystian Chaciński. – Serwisy Youtube.com i podobne, z których zasobów korzystają administratorzy stron, nie mają praw nabytych ani od producentów ani od współtwórców.

Tu warto jednak zauważyć, iż w wielu wideo-serwisach, zanim doda się materiały, należy zaakceptować regulamin i oświadczyć, że ma się prawa do umieszczania materiałów w Sieci. W części serwisów można nawet wyrazić zgodę na dalszą dystrybucję. Wydawać by się więc mogło, że w razie wątpliwości należałoby się kontaktować z autorem, czy nie uczynił tego on sam lub z osobą, która materiał do serwisu wgrała, albo też z serwisem hostującym z prośbą o usunięcie materiału.

Pomijając jednak ten aspekt – co z fragmentami filmów w kontekście prawa do cytatu? Chaciński mówi na ten temat:

Precyzujemy, iż zgodnie z art. 29 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych „wolno przytaczać w utworach stanowiących całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości”.

Przepis ten uprawnia do dokonywania przytoczeń z utworów audiowizualnych lub ich części w innych utworach audiowizualnych, jak również utworach przynależących do innego gatunku twórczości, np. fragmentów scenariusza w utworze o charakterze publicystycznym. Istotną rolę w ustaleniu dopuszczalności korzystania i jego zakresu odgrywa cel korzystania – powinien on pozostawać w obszarze wyjaśniania, analizy krytycznej, nauczania lub czynienia użytku z „praw gatunku twórczości”.

To ostatnie pojęcie odnosi się do gatunków twórczych jak satyra, parodia, pastisz, karykatura i im podobne. Wielkość cytatu, jego treść i sposób wykorzystywania powinien pozostawać w ścisłym związku z celem, jakiem cytat miałby służyć.

Cytowanie utworu audiowizualnego poza sytuacją, o której mowa powyżej wymaga uzyskania zezwolenia osób uprawionych z tytułu praw autorskich, tj. zawsze producenta, a także określonego współtwórcy, którego twórczości cytat dotyczy, np. scenarzysty w przypadku, gdy przedmiotem cytatu ma być fragment scenariusza, autora zdjęć do filmu w przypadku, gdy wykorzystane mają zostać zdjęcia do filmu. Dotyczyć to będzie w szczególności sytuacji korzystania z filmu/jego części w celach komercyjnych, przez co należy rozumieć sporządzenie materiałów reklamowych.


Chaciński dodaje, że bezprawne jest udostępnianie wszelakich fragmentów utworów audiowizualnych, w tym zwiastunów filmowych – trailerów bez wyraźnej zgody producenta i twórców na rozpowszechnianie ich, jeśli przekracza dozwolony użytek prywatny lub publiczny.

Zastanawia mnie, czy w tej sytuacji kina mogą bez zgody producenta wywieszać plakaty promujące określony film, skoro na plakacie może się znaleźć stopklatka z filmu – pozostawmy jednak tę dywagację na boku.

Co z nieważnym przepisem

Wróćmy do art. 70, ust. 2 ustawy o prawie autorskim, na który to, mimo jego nieważności, powoływała się ZAPA w pismach zawierających wezwanie do zapłaty tantiemów skierowanych do autorów stron z wideoklipami.

Kończą się prace nad nowym brzmieniem tego przepisu, jego nowa treść powiększy jego zakres również na innych twórców, poza wskazanymi w jego poprzednim brzmieniu, co w konsekwencji rozszerzy działalność organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi jak SFP – ZAPA.– zaznacza Chaciński – Oczywiście prawo nie może działać wstecz i za okres, w którym art. 70 ust. 2 nie obowiązywał SFP nie będzie żądać od portali żadnego wynagrodzenia. Nie można jednak równocześnie zapominać, że SFP reprezentuje prawa autorskie producentów filmów, w związku z czym niezależnie od prawa do wynagrodzenia na zasadzie art. 70 ust. 2 pozostaje naruszone prawo producenta do zwielokrotniania oraz prawo określone w art. 50 pkt. 3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Druga strona medalu

Abstrahując od kontrowersji związanych z tym dokąd sięga prawo cytatu oraz domagania się przez ZAPA opłat za wyświetlanie reklam filmów (zwiastunów), których prawami stowarzyszenie zarządza, pozostaje jeszcze jedna kwestia.

Na przykładzie wspomnianej sytuacji widać, że jest tylko kwestią czasu (do zakończenia prac nad nową wersją wykreślonego przepisu) kiedy małe serwisy zaczną dość szybko znikać z Sieci.

Należy również pamiętać o art.14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, który brzmi następująco:

Art. 14. 1. Nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych.

2. Usługodawca, który otrzymał urzędowe zawiadomienie o bezprawnym charakterze przechowywanych danych dostarczonych przez usługobiorcę i uniemożliwił dostęp do tych danych, nie ponosi odpowiedzialności względem tego usługobiorcy za szkodę powstałą w wyniku uniemożliwienia dostępu do tych danych.

3. Usługodawca, który uzyskał wiarygodną wiadomość o bezprawnym charakterze przechowywanych danych dostarczonych przez usługobiorcę i uniemożliwił dostęp do tych danych, nie odpowiada względem tego usługobiorcy za szkodę powstałą w wyniku uniemożliwienia dostępu do tych danych, jeżeli niezwłocznie zawiadomił usługobiorcę o zamiarze uniemożliwienia do nich dostępu.

Marcin Opolski