Policja uczy, że możesz pobierać muzykę i filmy z sieci. To nie żart

27-12-2012, 12:37

"Ściąganie filmów z internetu nie jest nielegalne" - czytamy na stronie podlaskiej Policji. Choć nie jest to wielkie odkrycie, to warto odnotować, że Policja potrafi z dystansem i rozsądkiem podejść do kwestii praw autorskich.

Jeszcze przed świętami Dziennik Internautów wspominał o kampanii społecznej Prawo Kultury, która ma uświadomić Polakom często ukrywaną prawdę - mamy prawo kopiować książki, ściągać filmy, dzielić się muzyką. Najczęściej jednak o tym prawie wspominają nam organizacje pozarządowe albo nietypowe media, takie jak Dziennik Internautów. Politycy i przemysł rozrywkowy często przemilczają takie zagadnienia prawa autorskiego, jak dozwolony użytek, za który wszyscy zresztą płacimy tzw. podatek od piractwa.

Ostatnio przekonałem się, że całkiem rozsądnie o prawach autorskich informuje także... Policja. Jeden z Czytelników podrzucił mi link do artykułu na stronie Wydziału Do Walki z Przestępczością Gospodarczą podlaskiej Policji. Tekst nosi tytuł Co wolno ściągać: muzyka, filmy i e-booki.

Policja: możesz ściągać muzykę

Artykuł opublikowany na stronie Policji jest właściwie kopią tekstu z serwisu Trochetechniki.pl. Daje jasno do zrozumienia, że ściąganie muzyki z internetu jest dozwolone, choć korzystanie z P2P może się wiązać z pewnym ryzykiem.

Tekst przyznaje też, że dozwolone jest kopiowanie płyt z zabezpieczeniami i ściąganie filmów, które mamy już na płycie, a także ściąganie e-booków. Przestrzega natomiast przed udostępnianiem np. na Facebooku linków do stron z filmami i muzyką, gdyż "kwestia ta nie jest w sposób wyraźny uregulowana w przepisach prawa polskiego ani też nie była przedmiotem rozstrzygnięcia w orzecznictwie sądów polskich".

Może się wydawać, że w artykule nie ma nic nadzwyczajnego. Policja promuje wiedzę na temat prawa autorskiego w sposób, którego powinniśmy się po stróżach prawa spodziewać. Przyznajmy jednak, że większość z nas się tego nie spodziewała. Bardziej bylibyśmy skłonni podejrzewać policję o publikowanie propagandowych materiałów antypirackich niż tekstów tego typu.

Policja narzędziem antypiratów?

Wszyscy wiemy, że Policja i przemysł praw autorskich są ze sobą blisko, może nawet zbyt blisko.

Od lat przemysł muzyczny w Polsce przyznaje policjantom Złote Blachy, czyli nagrody za realizację życzeń tego przemysłu. Nawet jeśli trudno nazwać Złote Blachy łapówką, to wiele osób przyzna, że Policja nie powinna tych nagród odbierać. Szkodzi to jej wizerunkowi jako instytucji bezstronnie realizującej prawo.

Przed laty wiele osób oburzyła gorliwość Policji w działaniach związanych z serwisem Napisy.org. W roku 2010 padła deklaracja Inspektora z Komendy Głównej Policji, który zapowiadał wzmożone kontrole w lokalach w okresie karnawału, które miały służyć zidentyfikowaniu przedsiębiorców niepłacących za muzykę. Poza tym przedstawiciele Policji angażowali się w lobbing mający na celu... likwidację użytku dozwolonego w prawie autorskim (sic!).

W tym roku wiele osób zaniepokoił fakt, iż Policja bez oporów konfiskuje komputery osób podejrzanych o naruszenie praw autorskich, co może sprzyjać wyłudzaniu pieniędzy przez prawników-antypiratów. Niepokojące były również doniesienia dotyczące zatrzymania 18-latka, który zainstalował na swoim komputerze budzące wątpliwości programy komputerowe. Często również przy antypirackich działaniach Policji mówi się o pomocy "ekspertów" z organizacji takich, jak ZPAV, co wzbudza zastrzeżenia co do obiektywności działań.

Sonda
Czy Twoim zdaniem Policja jest zbyt gorliwa w ściganiu praw autorskich?
  • tak
  • nie
  • trudno powiedzieć
wyniki  komentarze

Szansa na lepszy wizerunek

Na podstawie wydarzeń z przeszłości można sobie wyrobić wizerunek policjantów-antypiratów, którzy są dla przemysłu praw autorskich narzędziem represji. Prawda jest zapewne nieco inna - przemysł praw autorskich stara się wykorzystać organy ścigania dla swoich celów, a istniejące prawo może to w pewnym stopniu umożliwiać. Policjanci nie mogą przecież w ogóle zaprzestać reagowania na zgłoszenia od posiadaczy praw autorskich, to zrozumiałe, a jednak obraz policjanta-antypirata to nic dobrego...

Mając to wszystko na uwadze, miło jest odnotować, że Policja jednak stara się informować obywateli o tym, jakie naprawdę jest prawo autorskie. Oby takich działań było więcej. Pozwalają one wierzyć w to, że w debacie publicznej na temat praw autorskich pojawia się głos osób, które nie są ekstremalnymi piratami, ale chcą rozsądnego podejścia do tych praw. Daje to nadzieję na to, że rok 2013 będzie lepszy dla internetu.

Uwaga: Ten tekst został nieco zmieniony, aby jasno dać do zrozumienia, że tekst na stronie Policji pochodzi z innego serwisu.


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy