Petycja ws. ACTA w Parlamencie Europejskim

29-02-2012, 11:19

Wczoraj petycja ws. ACTA podpisana przez miliony ludzi z całego świata została przekazana komisji Parlamentu Europejskiego odpowiedzialnej za petycje (PETI). Mówi się, że ma to znaczenie symboliczne, ale pomija się przy tym znaczenie takich symboli oraz to, że dziś szczególnie istotne są reakcje polityków na takie zdarzenia.

W Parlamencie Europejskim trwa tydzień istotny dla ACTA. Wczoraj odbyły się konferencje, a w czasie jednej z nich przekazano petycję ws. ACTA podpisaną przez ponad 2,4 mln ludzi z całego świata. Dziś natomiast ma się odbyć posiedzenie komisji INTA odpowiedzialnej za ACTA.

Wspomniana petycja zgodnie z założeniami została przekazana na ręce Erminii Mazzoni, przewodniczącej Komisji Petycji (PETI). Komisja ma zdecydować m.in. czy petycja jest dopuszczalna. Potem PETI może m.in. wezwać Komisję Europejską do uruchomienia postępowania w celu przedstawienia sprawozdania przed Parlamentem Europejskim.

Komisja PETI nie ma tworzyć prawa. Jej zadaniem jest znalezienie rozwiązań uzasadnionych problemów przedstawionych przez obywateli. Komisja organizuje spotkania w celu ustalenia faktów i swoje ustalenia przedstawia Parlamentowi Europejskiemu.

Czytaj: ACTA w Parlamencie Europejskim - co, gdzie, kiedy?

Petycja nie jest długa, więc i analiza nie powinna zająć wiele czasu. Oto ona:

Do wszystkich deputowanych: Jako zaniepokojeni obywatele wzywamy Was do obrony wolnego i otwartego internetu i odrzucenia ratyfikacji umowy dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrabianymi (ACTA), która tym dwóm wartościom zagraża. Dla ludzi na całym świecie internet to kluczowe narzędzie wymiany idei i promocji demokracji. Wzywamy Was do pokazania, czym jest światowe przywództwo, i obrony naszych praw

Za tą petycją stoi organizacja Avaaz, która ciągle zbiera podpisy na swojej stronie internetowej.

Każdy bez problemu wskazałby coś, co trzeba do petycji dopisać, ale nie chodzi o to, by był to kolejny przydługawy dokument o ACTA. Można też krytykować zbieranie podpisów przez internet, ale jednak petycja dotarła aż do Brukseli. Dziś mówi się, że ma ona znaczenie symboliczne, ale to nie znaczy, że ma małe znaczenie.

Przez lata temat ACTA śledziło grono geeków, którzy interesowali się technologiami i prawem autorskim. Niektóre organizacje i politycy byli tego świadomi. To pozwalało na bezczelne naruszenia demokracji, o których ktoś gdzieś czasem wspominał, ale bez wielkiego oddźwięku.

Protesty w Polsce i w innych krajach pokazały politykom, że temat nabrał dużego znaczenia. Najpierw rząd Polski, a potem inne rządy dostały sygnał "uwaga, wyborcy patrzą". Przekazana wczoraj petycja jest takim samym sygnałem dla Parlamentu Europejskiego.

Coraz częściej mówi się, że żyjemy w czasach kryzysu, nie tylko ekonomicznego, ale obejmującego wiele obszarów życia społecznego. Jego elementem jest kryzys zaufania, o czym nie bała się wspomnieć Erminia Mazzoni, odbierając petycję. Walka z tym kryzysem będzie wymagała jeszcze niejednokrotnie reakcji na symboliczne gesty. Nie zbudujemy zaufania, jeśli politycy będą patrzeć tylko na granice prawa, mówiąc społeczeństwom "robimy to, czego nie chcecie, bo nam wolno".

Czytaj: Martin: Parlament UE sam powinien odesłać ACTA do Trybunału Sprawiedliwości


  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy