Pierwsze egzemplarze wolnych podręczników dla szkół powinny pojawić się w ciągu dwóch lat. Nad ich powstaniem będą w końcu czynnie pracować praktykujący nauczyciele, każdy z nich będzie mógł je edytować i poprawiać - zapowiada w wywiadzie dla Dziennika Internautów Jarosław Lipszyc, autor projektu Wolne Podręczniki. Zdaniem Lipszyca akceptacja tych podręczników przez MEN nie powinna stanowić problemu.
DI: Co stanie się z projektem, jeśli MEN definitywnie odrzuci tę inicjatywę i nie zgodzi się na wprowadzenie powstałych w ten sposób podręczników do nauczania?
JL: Dlaczego miałoby się tak stać? W Polsce istnieje kilkadziesiąt wydawnictw publikujących kilka tysięcy podręczników. Dlaczego akurat nasze podręczniki miałyby zostać odrzucone, jeśli będą spełniać surowe ministerialne normy? Akurat tutaj nie widzę tutaj żadnej różnicy - nasze podręczniki muszą być tak samo dobre lub lepsze od tych powstających tradycyjnie. Jeśli takie nie będą, to nie ma sensu ich wprowadzanie do szkół, trzeba nad nimi pracować dalej. Jeśli takie będą, to ministerialna akceptacja nie będzie problemem.
DI: No dobrze, a czy spodziewa się pan jakichś problemów ze strony lobby księgarskiego lub wydawniczego? Podręczniki szkolne to przecież intratny biznes, który taki projekt może podkopać.
JL: Pamiętajmy, że Wolne Podręczniki także będą wydawane przez komercyjnych wydawców, różnicą jest tutaj tylko specyficzny model biznesowy. Walka konkurencyjna na pewno będzie, ale też umówmy się, że na bardzo rozdrobnionym polskim rynku książki edukacyjnej jest miejsce dla wielu graczy. Nasz projekt na pewno nie zagrozi pozycji czołowych wydawnictw, ale z pewnością da nauczycielom większą możliwość wyboru. Poza wszystkim pamiętajmy, że mówimy o dość odległej przyszłości.
DI: Jak odległej?
JL: Wstępnie planujemy, że w ciągu dwóch lat uda się stworzyć pierwsze pięć podręczników.
DI: Na koniec chciałbym spytać o zainteresowanie projektem na obecnym etapie. Czy strona Wolnych Podręczników ma dużo odsłon i wizyt? Czy zgłosiło się wielu chętnych?
JL: Zainteresowanie przekroczyło nasze oczekiwania. Obecnie zgłosiło się ponad 200 doświadczonych nauczycieli. Jest nas tyle, że spokojnie możemy zacząć pracować.
DI: Dziękujemy za rozmowę
JL: Ja też dziękuję, a nauczycieli zachęcam, by się do nas przyłączyli na stronie www.wolnepodreczniki.pl
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej