Apple Facebook Google Microsoft badania bezpieczeństwo patronat DI prawa autorskie serwisy społecznościowe smartfony

Znaczone newsy w sieci pomogą mediom?

13-07-2009, 08:54

Wprowadzenie tagów, które wyróżnią teksty informacyjne znanych dostawców i ułatwią walkę z naruszeniami ich praw autorskich, zaproponowała agencja Associated Press (AP). Liczy ona na to, że znaczniki ułatwią jej zarabianie w sieci. Niektórzy blogerzy obawiają się, że może to oznaczać wypowiedzenie wojny, w której bronią będą prawa autorskie.

Wspomniane znaczniki mają zawierać informacje na temat autora, wydawcy oraz ograniczeń związanych z prawami autorskimi. Będą one w dużej mierze niewidoczne dla czytelnika, ale mogą być zrozumiałe np. dla wyszukiwarek.

Standard znaczników proponowany przez AP został opracowany przez Media Standards Trust - organizację non-profit promującą wysoką jakość w dziennikarstwie. Znaczniki będą mogły stosować wszystkie media, także blogerzy.

AP liczy na to, że poprzez wsparcie znaczników przez znane wyszukiwarki czytelnicy będą mogli o wiele łatwiej dotrzeć do newsów od dużych dostawców treści (takich jak AP). Teksty nie będą ginęły wśród drobnych informacji prasowych i artykułów nieaktualnych, których w internecie nie brakuje. Do tej pory AP dość często skarżyła się na to, że wyszukiwarki traktują jej teksty na równi z innymi materiałami. Oczywiście wyróżnienie tekstów dzięki nowemu znacznikowi może ułatwić agencji zarabianie na swoich tekstach.

Znaczniki ułatwią również wyszukiwanie tekstów chronionych prawem autorskim i sprawdzanie, w jaki sposób teksty te są wykorzystywane. To kontrowersyjny element całego przedsięwzięcia. W zeszłym roku AP żądała od blogera Rogersa Cadenheada usunięcia kilku wpisów, które miały naruszać warunki ustanowione przez AP (swoją drogą bardzo restrykcyjne). Inni blogerzy wstawili się za Cadenheadem, uważając, że wykorzystał on materiały AP zgodnie z tzw. dozwolonym użytkiem.

Podobnych spraw było więcej i agencja przyznała nawet, że musi przemyśleć swoją politykę wobec blogerów. Poza tym AP zaliczyła ciekawą wpadkę, kiedy zaczęła grozić własnej firmie za wykorzystanie filmu, który sama wcześniej opublikowała na YouTube. Dzięki takim incydentom ten dostawca treści postrzegany jest jako nieprzyjazny blogerom, a jego pomysły dotyczące usprawnień w śledzeniu tekstów w sieci nie zyskują poklasku.

Dostawca największej wyszukiwarki – Google – w tej chwili nie komentuje zapowiedzi AP. Mówi jedynie, że z przyjemnością wita inicjatywy zmierzające do lepszego zrozumienia informacji na stronach internetowych. Gigant przyznaje, że prowadzi rozmowy z AP i innymi mediami na temat formatu, w jakim udostępniane są newsy.