Rynek suplementów dla włosów to multimilionowy biznes oparty na nadziei i marketingu. Każdego dnia pacjenci pytają mnie o kolejny „cudowny" preparat obiecujący gęste włosy w kilka tygodni. Prawda jest prostsza i mniej spektakularna. Jako lekarz trycholog widzę codziennie ludzi wydających setki złotych miesięcznie na suplementy, nie mając pojęcia, czy faktycznie ich potrzebują. Większość mogłaby te pieniądze przeznaczyć na badania krwi pokazujące, czy w ogóle mają jakiś niedobór witamin. Podstawowa zasada brzmi prosto: suplementy mają sens tylko wtedy, gdy masz niedobór. To nie opinia, tylko wniosek z setek badań klinicznych. Żadna witamina nie sprawi, że włosy będą rosły szybciej, jeśli organizm ma jej wystarczającą ilość.

Żelazo działa jako kofaktor dla enzymu kontrolującego syntezę DNA. Komórki macierzyste w mieszkach włosowych, które szybko się dzielą, są niezwykle wrażliwe na dostępność żelaza. Gdy go brakuje, mieszki przedwcześnie przechodzą w fazę spoczynku.
Wielka meta-analiza z 2022 roku przeanalizowała 36 badań obejmujących ponad dziesięć tysięcy kobiet. Kobiety z wypadaniem włosów miały średnio o osiemnaście jednostek niższe poziomy ferrytyny niż kobiety bez problemów. Różnica była statystycznie bardzo istotna.
Badanie na trzydziestu kobietach z telogen effluvium pokazało, że średni poziom ferrytyny wynosił zaledwie szesnaście nanogramów na mililitr, podczas gdy u zdrowych kobiet było to sześćdziesiąt. Kobiety z ferrytynią poniżej trzydziestu miały dwadzieścia jeden razy większe ryzyko wypadania włosów.
Badania z Tajwanu z 2023 roku odkryły, że siedemdziesiąt procent przypadków wypadania włosów u kobiet było związanych z niedoborem żelaza. To czyni go najczęstszą identyfikowalną przyczyną.
Nie wszystkie badania są zgodne. Duże badanie z uniwersytetu Duke nie znalazło różnicy w częstości niedoboru żelaza między kobietami z wypadaniem włosów a zdrowymi. Co więcej, w grupie kontrolnej niedobór występował nawet częściej.
Poziom ferrytyny poniżej piętnastu nanogramów to rzeczywisty niedobór wymagający leczenia. Między 15 a 30 to szara strefa – u części kobiet może wpływać na włosy, u innych nie. Powyżej trzydziestu sytuacja jest niejasna, choć niektóre badania sugerują optymalny poziom 50-70 nanogramów.
Suplementacja ma największy sens u młodych kobiet z ferrytynią poniżej trzydziestu i wypadaniem włosów typu telogen effluvium. Standardowa dawka to pięćdziesiąt do stu miligramów żelaza dziennie z witaminą C, przez minimum trzy miesiące. Efekty widoczne po trzech do sześciu miesięcy.
Główne przyczyny niedoboru u kobiet to obfite miesiączki, ciąża, karmienie piersią, dieta wegańska oraz zaburzenia wchłaniania.
Receptor witaminy D w mieszkach włosowych jest kluczowy dla ich cyklu, myszy bez tego receptora tracą całkowicie włosy. Teoretycznie więc niedobór powinien wpływać na włosy.
Meta-analiza z września 2024 roku pokazała, że ponad połowa pacjentów z różnymi formami wypadania włosów miała niedobór witaminy D. Pacjenci z łysieniem plackowatym mieli niższy poziom, a ich ryzyko było prawie trzykrotnie wyższe.
Badanie z Pakistanu testowało terapię wysokimi dawkami witaminy D u czterdziestu kobiet z telogen effluvium. Po sześciu dawkach zaobserwowano znaczącą poprawę wzrostu włosów, szczególnie u młodych kobiet.
Pomimo licznych badań pokazujących niską witaminę D u osób z wypadaniem włosów, bardzo niewiele wykazało, że suplementacja faktycznie pomaga. Przegląd z 2021 roku wprost stwierdził brak przekonujących dowodów na korzyść z podawania witaminy D w leczeniu wypadania włosów.
Niedobór witaminy D jest tak powszechny w ogólnej populacji, że jego obecność u osób z wypadaniem może być przypadkowa. Może też istnieć trzeci czynnik wpływający zarówno na witaminę D, jak i włosy.
Zawsze badam poziom witaminy D u pacjentów z wypadaniem włosów, ale nie dlatego, że oczekuję cudów dla włosów. Robię to dla ogólnego zdrowia – witamina D jest ważna dla kości, układu immunologicznego i nastroju. Jeśli jest niedobór, uzupełniamy go standardową dawką dwa do czterech tysięcy jednostek D3 dziennie. Włosy mogą być dodatkowym bonusem, choć niepewnym.
Biotyna to witamina, która zdominowała marketing suplementów dla włosów. Problem w tym, że cała ta popularność opiera się na marketingu, nie na nauce.
Przegląd z 2017 roku przeanalizował wszystkie przypadki stosowania biotyny w problemach z włosami. Znaleziono osiemnaście przypadków. Każdy dotyczył pacjentów z udokumentowaną patologią – wrodzonymi niedoborami enzymatycznymi, zespołem nieczyszczących się włosów lub innymi rzadkimi schorzeniami.
Wszystkie pokazały poprawę po biotynie, ale autorzy wyciągnęli kluczowy wniosek: nie znaleziono żadnych dowodów sugerujących korzyść z suplementacji u zdrowych osób.
Przegląd z 2019 roku potwierdził: chociaż niedobór biotyny powoduje wypadanie włosów, nie ma dowodów, że suplementacja pomaga osobom bez jej niedoboru.
Zalecane dzienne spożycie to zaledwie trzydzieści mikrogramów – bardzo niewielka ilość, którą większość ludzi pokrywa z normalnej diety. Bakterie jelitowe również syntetyzują biotynę. Rzeczywiste niedobory są ekstremalnie rzadkie i związane z wrodzonymi chorobami genetycznymi, długotrwałym żywieniem pozajelitowym lub głębokim niedożywieniem.
FDA wydało ostrzeżenie: biotyna zaburza wyniki wielu badań laboratoryjnych, w tym hormonów tarczycy i troponiny (markera zawału serca). Były przypadki błędnych diagnoz i niewłaściwego leczenia. Przed badaniami krwi trzeba przerwać biotynę na siedemdziesiąt dwie godziny.
Cynk jest kofaktorem dla setek enzymów i uczestniczy w wzroście tkanek, w tym mieszków włosowych. Niedobór może prowadzić do telogen effluvium i zmian w strukturze włosa.
Problem w tym, że badania są małe i niskiej jakości. Istnieją opisy przypadków dzieci z niedoborem i wypadaniem, które poprawiły się po suplementacji. Z drugiej strony badanie piętnastu pacjentów z łysieniem plackowatym i niskim cynkiem nie pokazało poprawy mimo normalizacji poziomów.
W krajach rozwiniętych niedobór cynku jest rzadki. Występuje głównie u wegan (fitany z roślin wiążą cynk), osób z zaburzeniami wchłaniania, przewlekłą chorobą wątroby czy nerek oraz przy niektórych lekach.
Nadmiar cynku zaburza wchłanianie miedzi, prowadząc do niedokrwistości, neuropatii i – ironicznie – problemów z włosami. Może też osłabiać układ odpornościowy.
Suplementacja ma sens tylko przy potwierdzonym niedoborze lub w grupach ryzyka.
Niedobór może wpływać na włosy, choć badania są nieliczne i słabej jakości. Weganie są szczególnie narażeni, bo B12 występuje w produktach zwierzęcych. Starsze osoby i osoby przyjmujące metforminę czy inhibitory pompy protonowej również.
Reguluje produkcję keratyny, ale brak solidnych badań na skuteczność suplementacji. Zwiększone zapotrzebowanie u kobiet w ciąży, alkoholików i przy niektórych lekach.
U osób ze zróżnicowaną dietą niedobory witamin B są rzadkie. Wyjątek to B12 u wegan. Rutynowe przyjmowanie kompleksów witamin B w nadziei na lepsze włosy to prawdopodobnie marnotrawstwo – witaminy B są rozpuszczalne w wodzie, więc nadmiar wydala się z moczem.
Witamina A ilustruje ważną zasadę: zarówno za mało, jak i za dużo może powodować wypadanie włosów. To tworzy wąskie okno optymalnego spożycia.
Nadmiar powyżej dziesięciu tysięcy jednostek dziennie może być toksyczny, powodując między innymi wypadanie włosów, zaburzenia widzenia, bóle głowy i uszkodzenie wątroby. Pacjenci leczeni izotretynoiną często doświadczają przejściowego wypadania włosów.
Z drugiej strony niedobór też wpływa negatywnie, ale w krajach rozwiniętych jest bardzo rzadki. Witamina A jest magazynowana w wątrobie.
Nie suplementuj witaminy A dla włosów, chyba że masz udokumentowany niedobór. Bezpieczniejsze jest jedzenie warzyw z beta-karotenem (marchew, bataty, dynia), który organizm konwertuje na witaminę A tylko w razie potrzeby.
Jedno małe badanie na dwudziestu jeden osobach z łysieniem plackowatym pokazało, że tokotrienole (z rodziny witaminy E) dały wzrost włosów o trzydzieści cztery i pół procenta. Brzmi obiecująco, ale to tylko jedno małe badanie – za mało dla pewnych rekomendacji.
Witamina C jest kluczowa dla syntezy kolagenu i działa antyoksydacyjnie. Jej główna wartość dla włosów polega na tym, że znacząco zwiększa wchłanianie żelaza. Jeśli suplementujesz żelazo, dodaj sto miligramów witaminy C.
Dla większości ludzi witamina C z diety (papryka, cytrusy, kiwi) jest wystarczająca.
Niektóre kompleksowe suplementy były testowane w badaniach i pokazały poprawę gęstości włosów. Problem w tym, że gdy suplement zawiera wiele składników, nie wiadomo, który faktycznie działa. Badania są często finansowane przez producentów, grupy małe, obserwacja krótka.
Kompleksowe suplementy często zawierają ogromne dawki substancji bez udowodnionej skuteczności. Raport z 2024 roku opisywał kobietę przyjmującą suplement z witaminą D plus dodatkową suplementację – jej poziom wzrósł do toksycznego.
Niektóre składniki roślinne (kurkuma, ashwagandha, skrzyp, saw palmetto, kelp) są potencjalnie hepatotoksyczne. Były udokumentowane przypadki uszkodzenia wątroby. Kelp może zaburzać tarczycę przez nadmiar jodu.
Kompleksowe suplementy kosztują 200 do 500 złotych miesięcznie. Lepiej wykonać badania krwi i suplementować tylko niedobory za niższą cenę. Większość ludzi nie ma niedoborów wszystkich witamin jednocześnie. Racjonalnym podejściem jest zbadanie się i uzupełnienie tylko tego, czego brakuje.
Prawidłowa, zbilansowana dieta pokrywa 99% zapotrzebowania na witaminy i minerały u zdrowych ludzi. To fakt potwierdzony dziesięcioleciami badań żywieniowych. Adekwatne spożycie białka jest fundamentalne. Najlepsze źródła to mięso, ryby, jaja, produkty mleczne i rośliny strączkowe.
Żelazo z czerwonego mięsa wchłania się znacznie lepiej niż z roślin. Cynk w największych ilościach jest w ostrygach. B12 tylko w produktach zwierzęcych – weganie muszą suplementować.
Podstawowy panel badań krwi dla każdej osoby z wypadaniem włosów to: ferrytyna, witamina D, TSH i fT4, morfologia krwi. To minimum, które powie najwięcej przy niskim koszcie. Jeśli to nie wyjaśnia sytuacji można wykonać badania: witamina B12, kwas foliowy, cynk, a u kobiet testosteron i DHEA-S przy innych objawach hormonalnych.
Włosy nie zareagują w dwa czy trzy tygodnie. Potrzeba minimum trzech miesięcy. Dokumentuj zdjęciami raz na miesiąc w tym samym oświetleniu. Jeśli po sześciu miesiącach właściwej suplementacji brak poprawy, problem może leżeć gdzie indziej – w hormonach, genetyce, stresie.
Jeśli potrzebujesz wstępnej porady umów się do specjalistycznych placówek lekarskich zajmujących się chorobami włosów jak drkierach.pl w Warszawie lub we Wrocławiu. Możliwe są również konsultację online oraz wideo-konsultacje.
Foto i treść: materiał partnera
Artykuł może zawierać linki partnerów, umożliwiające rozwój serwisu i dostarczanie darmowych treści.
|
|
|
|
|
|
|
|
Stopka:
© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.