Mnóstwo osób podróżuje, bo lubi, ale dla nas to trochę za mało

24-08-2012, 13:33

O wyprawie w poszukiwaniu Witkacego - od Słupska, przez Sri Lankę i Australię, do Sankt Petersburga - rozmawiamy z Anią i Jakubem Górnickimi, którzy podróżowanie łączą z blogowaniem i nie stronią od nowoczesnych gadżetów.

Czas zwiększonych wydatków zbliża się nieubłaganie.

>> Sprawdź konto z kartą otwartą na dzisiaj <<

0 zł za prowadzenie rachunku, użytkowanie karty debetowej i wypłaty gotówki!


Anna Wasilewska-Śpioch, di24.pl: Odkąd objęliśmy patronat nad wyprawą śladami Witkacego, zastanawiam się, czy Wasza podróż jest efektem fascynacji tą barwną postacią i jej twórczością, czy bardziej chodzi o regiony, które możecie dzięki niej odwiedzić.

Ania i Jakub Górniccy: Miejsca, które zobaczył Witkacy, czyli Sri Lanka, Australia i potem Rosja, są oczywiście bardzo interesujące i inspirujące, i gdybyśmy chcieli, mogliśmy przecież wybrać się tam wyłącznie turystycznie. Nie chcieliśmy jednak w taki sposób podchodzić do naszej wyprawy, bo to za proste :) Mnóstwo osób podróżuje, bo lubi, bo to ich pasja, pomysł na wakacje i czas wolny itp. To jest OK, ale dla nas trochę za mało. Chcemy, aby naszym podróżom przyświecało coś więcej niż chęć poznania nowego kraju i jego kultury. Witkacy zawsze był dla nas postacią intrygującą, mnóstwo osób nie wie o jego wyprawie do tropików, więc dlaczego o tym nie napisać? Widzieliśmy i widzimy w tym ciekawe reporterskie wyzwanie.

Ania i Jakub Górniccy na szczycie Sigiriyi

Ania i Jakub Górniccy na szczycie Sigiriyi

Do kogo kierujecie swój multimedialny dziennik z podróży?

Chcielibyśmy napisać, że do wszystkich, ale – nie oszukujmy się – to niemożliwe. W osobach, które czytają naszego bloga, oglądają zdjęcia, ilustracje komiksowe, słuchają vlogów musi być choć minimalne zainteresowanie Witkacym – pozytywne lub negatywne, ale jakieś. Gdy pojawia się minimalne zainteresowanie, potem idzie się dalej, zwraca uwagę na formę, odkrywa, że można w nowoczesny sposób opowiedzieć historię. Zagłębia się w nią. My staramy się pokazać, na ile sposobów można przybliżyć skomplikowaną postać, sławnego, bardzo ciekawego człowieka.

Sami wymyśliliście taką formułę opowiadania o swojej wyprawie czy ktoś Was zainspirował?

Plantacje herbaty wokół Nuvara Eliya
fot. - Plantacje herbaty wokół Nuvara Eliya
Witkacy – to brzmi dumnie, ale też... sporo osób odstrasza, bo to kultura, sztuka, a jeszcze – w tym wypadku – dużo negatywnych skojarzeń. Nie chcieliśmy, żeby to była lekcja historii, kolejny reportaż tekstowy, ale poszliśmy dalej i wykorzystaliśmy nowe narzędzia, które wpisują się w ideę opowiadania historii, czyniąc ją nowoczesną i atrakcyjną.

W jakich konkretnie serwisach można śledzić Waszą wyprawę?

Plantacje herbaty wokół Nuvara Eliya
fot. - Plantacje herbaty wokół Nuvara Eliya
Blog, czyli www.podrozniccy.com – to taka brama, która spina większość naszej aktywności w social media oraz
Facebook (www.facebook.com/podrozniccy) – tutaj pojawia się sporo informacji z drogi, zdjęcia i szybkie obserwacje. Gdy coś jest fajne, ale za krótkie, by trafić na bloga, wpada właśnie na Facebooka.
YouTube – wideo, vlogi i relacje z podróży,
Instagram – podrasowane zdjęcia z telefonów,
SoundCloud – nagrania różnego rodzaju dźwięków z podróży (odgłosy dżungli, świątyń etc.),
Foursquare – tworzymy listy miejsc, które odwiedził Witkacy.

Dziwi mnie brak na tej liście Twittera. Dlaczego nie uwzględniliście go, wybierając narzędzia do informowania o Waszej wyprawie?

 Skuteczna komunikacja na Twitterze wymaga mega aktywności – trzeba ciągle coś na nim robić. Wiedzieliśmy, że aż takiej uwagi nie będziemy w stanie mu poświęcić w podróży, bo siłą rzeczy – gros czasu będziemy offline. A nawet, jeśli już coś napiszemy, to nie będzie łatwo reagować – a to idea działań społecznościowych. Facebook i YouTube nie są aż tak real-time, dzięki czemu spokojnie nad nimi panujemy i głównie je wykorzystujemy.

Anurdhapura - ruiny pierwszej stolicy Sri Lanki
fot. - Anurdhapura - ruiny pierwszej stolicy Sri Lanki
Które z wymienionych wyżej serwisów sprawdziły się najlepiej? W których zaangażowanie jest największe?

YouTube – ma społeczność, która lubi komentować i tam zaangażowanie jest wysokie. Facebook i Instagram zajmują u nas drugie miejsce.

Jednym z najciekawszych elementów Waszej opowieści są komiksowe scenki z różnych etapów podróży. Zdradzicie, kto jest ich autorem? Jakich jeszcze dzieł inspirowanych Witkacym można się spodziewać?

Dotychczas powstało pięć ilustracji, ale docelowo będzie ich około dwudziestu. Ich autorem, tworzącym na podstawie naszych scenopisów, jest Kuba Chrześcijanek z CraftySantiago.com, który obecnie pracuje nad dalszymi rysunkami. Kuba znalazł fajny styl – lekko komiksowy, który nadaje całej relacji bardzo ciekawy klimat.

Na blogu Podróżniccy.com pojawiają się też wpisy mogące zainteresować pasjonatów nowych technologii, np. „Czy tablet to narzędzie do pisania?”. Jakich gadżetów oprócz iPada używaliście w czasie podróży? Które sprawdziły się, a których po raz drugi nie wzięlibyście ze sobą i dlaczego?

Anurdhapura - ruiny pierwszej stolicy Sri Lanki
fot. - Anurdhapura - ruiny pierwszej stolicy Sri Lanki
Na pierwszy etap wyprawy zabraliśmy ze sobą: netbooka, tablet, lustrzankę, kamerę flip, iPhone'a 4. Potem doszły obiektywy do... telefonu oraz druga mała kamerka (też flip). Zaletą tabletu jest to, że zajmuje mniej miejsca, a można do niego wgrywać zdjęcia z kart SD oraz CF (za pomocą specjalnych przejściówek), potem szybko obrobić i od razu udostępnić w mediach społecznościowych. Jednak pomimo tego, że jest nas dwoje, to robienie zdjęć i jednoczesne kręcenie filmów wydłuża czas produkcji materiałów. Druga sprawa to małe obiektywy w tych mniejszych kamerach – choć ograniczają wielkość bagażu, trzeba się dosłownie nabiegać, żeby złapać dobry kadr. Obecnie przesiadamy się na Samsunga NX-20, który jest małym gabarytowo aparatem, ale o sporych możliwościach. Będziemy nim zarówno fotografować, jak i nagrywać vlogi. Szukamy też baterii słonecznych do plecaka, tak by podładowywać się w drodze bez konieczności szukania kontaktów.

Porozmawiajmy jeszcze o dostępie do internetu na Sri Lance i innych odwiedzonych przez Was miejscach. Dla chcącego nic trudnego czy mieliście z tym jednak problemy?

Anurdhapura - ruiny pierwszej stolicy Sri Lanki
fot. - Anurdhapura - ruiny pierwszej stolicy Sri Lanki
Jedyną barierą były pieniądze i to nie na Sri Lance, a w Australii. Znaleźć kawiarnię z darmowym hotspotem było właściwie niemożliwe. W hostelach dostęp do sieci był płatny, ale 10 złotych za godzinę to jednak sporo, jeśli chce się coś wgrać albo popracować dłużej, więc ograniczaliśmy się tylko do sprawdzania poczty i aktualizowania strony na Facebooku.
Na Sri Lance zakupiliśmy mobilny internet w technologii 3G i jeśli mieliśmy zasięg, działało to bardzo dobrze.

W podróż wyruszyliście pod koniec lutego. Patrząc z perspektywy minionych już miesięcy – co udało się Wam osiągnąć? Co przeszło Wasze oczekiwania, a czym czujecie się rozczarowani?

Jesteśmy zadowoleni, że udało nam się dotrzeć w praktycznie wszystkie miejsca, które widział Witkacy, poznać ciekawych ludzi, zestawić miejsca, które on widział w latach 1914-1918 z tym, jak prezentują się one teraz. Wiele się zachowało i to super. Żałujemy, że prawie sto lat to dość długo i wystarczyło, aby na Sri Lance nie zobaczyć prawdziwej dżungli, w Australii – Aborygenów, na tym terenie, na którym Witkacy ich widział, w Petersburgu – nie poczuć klimatu zbliżających się rewolucji. Zobaczyliśmy natomiast inne zjawiska. I o tym piszemy, mówimy, nagrywamy i rysujemy.

Czytaj także: Blogerzy rysują podróże Witkacego


Źródło: DI24.pl


Sprawdź, który bank może zaproponować Ci najtańsze kredyty gotówkowe, najlepsze kredyty hipoteczne, kredyty dla firm, bezpłatne konta osobiste, konta firmowe czy najlepiej oprocentowane lokaty >>
Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
To warto przeczytać












  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
RSS
Copyright © 1998-2021 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.