Komisja Europejska: Piractwo nie szkodzi sprzedaży muzyki. Antypiraci oburzeni!

21-03-2013, 14:24

Brak związku między sprzedażą muzyki a pobieraniem plików z sieci potwierdziło Wspólne Centrum Badawcze Komisji Europejskiej. Nie mogą  tego przełknąć antypiraci, zwłaszcza organizacja IFPI, która nazwała badania wadliwymi i mylącymi.

Dziennik Internautów stale porusza temat badań zjawiska piractwa. Najczęściej jest tak, że przemysł muzyczny publikuje własne badania, dowodząc, że piractwo powoduje ogromne straty. Już nieraz wykazywano, że przedstawiane w ten sposób liczby są po prostu wyssane z palca.

Poza tym są badania niezależne, które najczęściej ukazują piractwo jako mało szkodliwe lub nieszkodliwe. Są wreszcie badania robione na zlecenie władz i rządów. Tutaj mamy mały przełom.

JRC: Piractwo to nie problem

Badania dotyczące konsumpcji muzyki w internecie przeprowadziło ostatnio Wspólne Centrum Badawcze Komisji Europejskiej (JRC). Raport z tych badań możemy znaleźć na stronie JRC oraz pod tym tekstem. W ramach badań sprawdzono nawyki konsumpcji muzyki u 16 tys. Europejczyków, uwzględniając autoryzowane i nieautoryzowane źródła muzyki.

Autorzy badań wydają się pewni, że piractwo nie wpływa negatywnie na sprzedaż muzyki.

- Wydaje się, że większość muzyki jest konsumowana nielegalnie przez osoby (...), które nie dokonałyby zakupu, gdyby strony z nielegalnym pobieraniem były dla nich niedostępne - czytamy w raporcie.

Ponadto autorzy badań wyrażają pogląd, że usługi streamingu, zarówno darmowe, jak i płatne, nie wydają się obniżać poziomu sprzedaży muzyki, a mogą nawet stymulować tę sprzedaż.

Co więcej, wizyty na pirackich stronach wydają się wpływać pozytywnie na korzystanie z legalnych ofert muzyki. Badacze zauważają przy tym, że różne zewnętrzne czynniki mogą fałszować ilościowe wyniki badania, niemniej nie udało się znaleźć dowodu na to, że osoby korzystające z usług "pirackich" wycofują się z legalnych zakupów muzyki.

IFPI: badania wprowadzają w błąd!

Nie po raz pierwszy słyszymy o takich wnioskach. Po raz pierwszy jednak ich autorem jest organ Komisji Europejskiej, którego ustalenia mogą mieć wpływ na kształtowanie polityki. Z tego powodu Międzynarodowa Federacja Przemysłu Fonograficznego (IFPI) postanowiła zaprotestować.

IFPI wydała oświadczenie, w którym badania JRC określiła jako wadliwe, wprowadzające w błąd i odłączone od rzeczywistości. Zdaniem IFPI to badanie ma trzy główne wady:

  1. analiza bazuje na przybliżonych liczbach odnoszących się do aktywności muzycznej;
  2. zdaniem IFPI tylko część piratów to klienci przemysłu rozrywkowego, a są i tacy, którzy nie płacą nigdy;
  3. badania JRC dotyczą pobrań cyfrowych, ale nie uwzględniają krzywdy, jaka może być wyrządzona innym usługom muzycznym.

mem

Czy ktoś z IFPI czytał raport JRC?

Argumentacja IFPI - szczerze powiedziawszy - sugeruje, że przedstawiciele IFPI w ogóle nie czytali raportu JRC albo go nie zrozumieli.

Pierwsze dwa argumenty IFPI tak naprawdę niczego nie podważają. Badacze JRC mają świadomość, że ich analizy są przybliżone. Mają też świadomość, że pewna część osób to zagorzali piraci, co jednak nie oznacza, że ci piraci zostaną nabywcami, jeśli przestaną korzystać z usług pirackich. Istnienie piractwa i jego wpływ na sprzedaż to dwie różne rzeczy.

Jeśli chodzi o trzeci argument IFPI, to jest on po prostu żałosny. Oczywiście prawdą jest, że przemysł fonograficzny to także usługi niecyfrowe, np. płyty CD, a nawet płyty winylowe dla audiofilów.

Absurdem jest jednak stwierdzenie, że powinno się badać wpływ cyfrowego piractwa na sprzedaż winyli. Badacze JRC bardzo słusznie założyli, że piractwo cyfrowe może szkodzić sprzedaży cyfrowej. Głupio byłoby liczyć na to, że człowiek odcięty od P2P pobiegnie do sklepu kupić audiofilski dwupłytowy winylowy album.

IFPI broni status quo

IFPI, wydając swoje oświadczenie o badaniach JRC, przyznała się niechcący do tego, że nie ma zamiaru głębiej analizować związków między piractwem a sprzedażą muzyki. Ta organizacja będzie walczyć z piractwem i kwita!

Taka postawa jest zrozumiała. IFPI nie jest bowiem organizacją służalczą wobec przemysłu fonograficznego, podobnie jak inne organizacje antypirackie i OZZ. IFPI jako organizacja żyje własnym życiem i realizuje wyłącznie własne interesy. Dalsze funkcjonowanie wymaga przekonywania wszystkich, że jednym z najbardziej palących problemów jest walka z piractwem.

Jeśli już IFPI interesuje się metodologią badań i rzetelnością naukową, powinna zająć się piętnowaniem raportów antypirackich, które są cytowane przez polityków nawet wówczas, gdy nikt ich nie czytał. A może warto przypomnieć antypiracki raport stwierdzający, że ten, kto więcej pobiera z P2P, ten więcej wydawałby na płyty?

JRC79605 by torrentfreak


  
znajdź w serwisie

RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Listy
Listy  
« Maj 2021»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31