IT Fiction: Kobiece pulpity

12-05-2011, 13:15

„Plik jest na pulpicie” - tylko tyle powiedziała przez telefon żona Andrzeja Pogodnego, który musiał na jej komputerze odnaleźć ważny dokument. Po uruchomieniu maszyny Pogodny zdębiał. Jaskrawa tapeta była upstrzona ikonami. One jakby się mnożyły, jak jakieś złośliwe mikroorganizmy. Szczęście, że Andrzej miał jeszcze trochę czasu do wyjścia.

Pogodny jakimś cudem znalazł dokument i wysłał go żonie. Szybko wybiegł do pracy. Po 40 minutach był już w gmachu Uniwersytetu w Paprotkach. Po drodze na wykład wpadł do sekretariatu, gdzie zobaczył to po raz drugi - pulpit zawalony plikami. Z tego komputera zazwyczaj korzystała sekretarka. Teraz również wpatrywała się ona w hodowlę ikon na pulpicie.

- Pani Zosiu?  - spytał nieśmiało pogodny - szuka Pani czegoś w komputerze?
- I nie mogę znaleźć, kurze pióro - odpowiedziała Zosia, kołysząc się na krześle, nie przerywając wpatrywania się w pulpit.

Jeszcze tego samego dnia uczony odwiedził dziekanat i kilka katedr. Jego naukowy umysł był w stanie „odkrywania nowej tendencji”. Pogodny lubił to uczucie. Po całym dniu pracy był już pewien, że większość kobiet zajmuje się hodowaniem plików na pulpicie. Wobec tego odkrycia nie mógł pozostać obojętny. Już miesiąc później on i jego koledzy przystąpili do szerszych badań. Zaowocowało to wydaniem raportu pt. Desktop, women and virtual mess, który został opublikowany na blogu uczelni. Z braku laku wnioski raportu przedrukowało kilka serwisów. 

Tymczasem w Microshocku...

Raport został dostrzeżony przez szefów i badaczy Microshocku. Jako pierwsi doszli oni do wniosku, że trzeba pomóc kobietom oraz innym użytkownikom mającym problem z bałaganem na pulpicie. To była szansa na przełomową nowość w Windowsie 8 albo nawet 9.

Sprawa wydała się wszystkim bardzo ważna. Po trzech dniach odbyło się specjalne zebranie, w którym wzięli udział czołowi programiści Microshocku, projektanci i ścisłe szefostwo, ze Stefanem Labbmerem włącznie. Jeden z projektantów przedstawił nową ideę.

- To będzie coś całkowicie nowego, innego niż wcześniej. Wymyśliliśmy niespotykaną funkcję o nazwie TidyDesktop, która opiera się na zastosowaniu wstążki podobnej do tej w Office - mówił projektant, który zauważył, że Labbmer się ożywił. - Dodatkiem do wstążki będą specjalne płytki na pulpicie, takie mikroaplikacje podobne jak w WP7. Wstążka będzie dawać dostęp do opcji organizacji płytek. Do tego wszystkiego dwie nowości, czyli wysuwanki oraz zaklejanki, które będą występować na pulpicie w dwóch odmianach (lewej i prawej). Użytkowniczka będzie mogła umieścić poszczególne rodzaje plików w wysuwankach, które będą organizowane przez zaklejanki, ale alternatywą będzie zawsze płytka, która może szybko tworzyć dowiązania obsługiwane z poziomu wstążki i wreszcie...

Przemówienie trochę trwało. Kiedy projektant skończył wszyscy spojrzeli na Labbmera. Początkowo szef nic nie mówił. Myślał. Wyglądał jak coś pomiędzy buddą a gorylem. W jego mózgu kołatały się pojęcia "nowość" i "całkowicie inny". Po chwili Stefan uśmiechnął się, klasnął w dłonie i krzyknął "to będzie f**** zabójca, mówię wam!".

Tymczasem w Booble...

Raport został dostrzeżony przez szefów i badaczy Booble. Doszli oni do wniosku, że trzeba pomóc kobietom oraz innym użytkownikom mającym problem z bałaganem na pulpicie. Po trzech dniach odbyło się specjalne zebranie, w którym wzięli udział Larry, Sergey i Eric.

- Co z tym robimy? Wiecie, wielu ludzi korzysta z pulpitów... to jeszcze ma potencjał - Eric spojrzał na młodszych kolegów z nadzieją. 
- Może prosta aplikacja webowa, która uzyska dostęp do plików na pulpicie i będzie je przeszukiwać? - Larry zaczął od prostego pomysłu.
- Obrońcy prywatności nas zjedzą - zauważył Eric.
- No, to zróbmy webowy pulpit, na który każda pani doda sobie pliki, jakie będzie chciała. Z tego pulpitu będzie można od razu wrzucić zdjęcia do Pikasa albo dokumenty do Booble Apps, albo filmy na YouStube. Z czasem taki pulpit będzie elementem Booble Chromy OS - zaproponował Sergey. 

Eric i Larry spojrzeli na kolegę z uznaniem.

Tymczasem Linuksiarze...

Na grupie dyskusyjnej związanej z pewnym środowiskiem graficznym dla Linuksa ktoś napisał...

Widzieliście ten raport o pulpitach kobiet? Może coś z tym zrobimy?

W tym wątku pojawiła się tylko jedna odpowiedź.

U mojej żony to działa.

Tymczasem w Yabbolu...

Sprawa kobiecych pulpitów była dla przedstawicieli Yabbola istnym koszmarem. Nie przesypiali nocy, starając się znaleźć nowe rozwiązanie problemu, o którym wcześniej nie mieli pojęcia. Wiedzieli jedno - nie można być w tyle za konkurencją. Po długim czasie beznadziejnych rozmyślań postanowiono wezwać Stefana Yobsa, który przebywał na zwolnieniu. 

Yobs, o dziwo, nie chciał zjawiać się w firmie. Powiedział, że przemyśli sprawę i oddzwoni. Zaczęły się minuty trudnego oczekiwania.

Po upływie 35 minut Stefan zadzwonił.

- Halo? Mam rozwiązanie. Jak będziecie wypuszczać kolejne komputery i inne urządzenia, to zwiększcie trochę ekrany i zróbcie mniejsze ikonki. W materiałach promocyjnych koniecznie napiszcie "większy ekran i mniejsze ikonki, abyś mogła zmieścić więcej swoich plików".


Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy