Reuters opisuje prace Departamentu Stanu USA nad portalem freedom.gov, który ma umożliwiać użytkownikom z Europy dostęp do treści zablokowanych przez prawo lub decyzje administracyjne – w tym materiałów klasyfikowanych jako mowa nienawiści czy propaganda terrorystyczna. W praktyce chodzi o obejście europejskich mechanizmów egzekwowania prawa w sieci, z których najbardziej znany jest unijny Digital Services Act (DSA). Jeśli projekt ruszy, USA zaczną oficjalnie ułatwiać omijanie prawa swoich europejskich sojuszników - i robić z tego państwową usługę.
Z doniesień Reutersa wynika, że Departament Stanu USA rozwija internetowy portal, który ma pozwalać „zobaczyć” treści zablokowane przez rządy w Europie i innych regionach świata. Serwis ma działać pod adresem freedom.gov, a jego start planowano przy okazji Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa (luty 2026 r.), lecz prezentacja miała się nie odbyć w pierwotnym terminie.
Najbardziej kontrowersyjny element to pomysł dołączenia funkcji VPN (wirtualnej sieci prywatnej), która mogłaby „udawać”, że ruch użytkownika pochodzi z USA. Według jednego ze źródeł Reutersa aktywność użytkowników w portalu nie miałaby być śledzona (jacyś naiwni są w okolicy?).

Ilustracja: Gemini
Rzecznik Departamentu Stanu przekazał agencji, że rząd USA nie prowadzi programu omijania cenzury „specyficznego dla Europy”, ale potwierdził, że „cyfrowa wolność” oraz technologie prywatności i obchodzenia cenzury – w tym VPN – są priorytetem.
Reuters podał, że domena freedom.gov została zarejestrowana 12 stycznia w federalnym rejestrze .gov (get.gov). W samym rejestrze domen .gov (udostępnianym jako raport API) freedom.gov widnieje jako domena federalna przypisana do administracji w strukturach wykonawczych.
Podczas analizy dziennikarzy Reutersa strona miała wyświetlać logo National Design Studio i hasło „fly, eagle, fly” wraz z formularzem logowania. National Design Studio ma własną stronę w domenie .gov i deklaruje, że prowadzi inicjatywę „America by Design”, której celem jest poprawa doświadczeń użytkowników na stronach rządowych.
Krótko mówiąc, Unia Europejska nie tylko „prosi” już o moderację, ale coraz częściej buduje system egzekwowania prawa w internecie. W DSA oraz krajowych implementacjach i decyzjach administracyjnych chodzi m.in. o szybką reakcję na treści uznane za nielegalne (np. mowa nienawiści, treści terrorystyczne, wybrane typy dezinformacji).
Zdaniem administracji Donalda Trumpa europejskie regulacje tłumią w ten sposób ekspresję (szczególnie po prawej stronie sceny politycznej). Stąd coraz bardziej jawne zachęty do obchodzenia regulacji UE.
Jeśli freedom.gov rzeczywiście będzie podawać w Europie to, co europejskie organy i sądy kazały usuwać lub blokować, a do tego doda warstwę „udawanej” lokalizacji w USA, skutkiem może być nowa fala napięć transatlantyckich: od pytań o legalność po spór o to, czy państwo spoza UE powinno aktywnie ułatwiać obchodzenie unijnego prawa.
A jeśli politycy USA zaczynają podnosić głos, to nie chodzi na pewno o demokrację, czy wolność słowa - w tle są po prostu pieniądze i platformy. Zaostrzenie walki z nielegalnymi treściami uderza bowiem w modele biznesowe, bo kontrowersyjne materiały silnie „dowożą” zasięgi i reklamę, a dzięki coraz doskonalszym algorytmom można dzięki nimi jeszcze bardziej polaryzować i manipulować użytkownikami.
Szczególnie dobrze widać to w największych amerykańskich mediach społecznościowych, które ze społecznym charakterem mają coraz mniej wspólnego. Dlatego temat moderacji treści to dla nich "atomowe" zagrożenie odcięcia setek milionów użytkowników od "operacji wpływu", a nie tylko techniczna procedura.
| Data | Co się wydarzyło | Co to sugeruje |
|---|---|---|
| 12 stycznia 2026 | Rejestracja domeny freedom.gov w rejestrze .gov (get.gov) | Projekt ma formalne umocowanie w domenie federalnej |
| luty 2026 | Planowana prezentacja podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa – według Reutersa opóźniona | Wewnątrz administracji mogły pojawić się wątpliwości |
| „na środę” (wg Reutersa) | Na stronie widoczne logo National Design Studio i hasło „fly, eagle, fly” oraz logowanie | Budowa serwisu trwa, ale w trybie „placeholder” |
| etap koncepcyjny | Rozmowy o dodaniu VPN i braku śledzenia aktywności użytkowników | Portal miałby nie tylko publikować treści, ale i ułatwiać obejście geoblokad |
Jeśli zarządzasz treściami (media, social, UGC, reklama), traktuj ten temat jak kolejny punkt zapalny w sporze o moderację.
A jeśli jesteś zwykłym użytkownikiem – pamiętaj, że „dostęp” nie oznacza „bez konsekwencji”, szczególnie gdy mowa o materiałach uznawanych za nielegalne.
Warto pamiętać, że "Dziki Zachód" wcale nie wziął swojej dzikości z pióropuszy i prerii, tylko z bezkarności białych osadników, którzy mieli rewolwer, pieniądze i narrację - i potrafili przykryć brutalność schludnym strojem oraz słowem "cywilizacja". Spór nie kończył się tam argumentem, tylko ołowiem, a reguły działały tylko wtedy, gdy pasowały białemu najeźdzcy. Dlatego kiedy dziś spadkobiercy tej wygodnej legendy próbują sprzedawać reszcie świata „uniwersalne zasady” i moralne wykłady, w tle słychać raczej echo starego mechanizmu: my możemy więcej, bo mamy nad wami siłową i finansową przewagę.
Według Reutersa portal przygotowuje Departament Stanu USA, a projekt ma być powiązany z zespołem ds. dyplomacji publicznej. Domena freedom.gov jest zarejestrowana jako domena federalna .gov.
Reuters podaje, że urzędnicy rozważali dodanie funkcji VPN, by ruch wyglądał na pochodzący z USA. To na dziś element opisywany jako koncepcja, nie oficjalna specyfikacja produktu.
Może – zależy od kraju i rodzaju treści. W części państw samo obchodzenie blokady może być naruszeniem prawa lub decyzji administracyjnej, a dostęp do materiałów terrorystycznych czy nienawistnych bywa osobno penalizowany.
Reuters zwraca uwagę, że nie jest jasne, jaką przewagę miałby rządowy portal nad komercyjnymi usługami VPN. Możliwą „przewagą” mogłaby być integracja treści i narzędzi w jednym miejscu – ale to nadal hipoteza.
Artykuł może zawierać linki partnerów, umożliwiające rozwój serwisu i dostarczanie darmowych treści.
Stopka:
© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.