Czy sztuczna inteligencja jest ratunkiem dla rynku pracy, który powoli się wykrwawia – czy raczej nożem wbitym w plecy milionów pracowników biurowych? Raport NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) z 2025 roku wskazuje, że ponad 5 mln polskich stanowisk – czyli 30,3 proc. wszystkich miejsc pracy – jest podatnych na wpływ generatywnej sztucznej inteligencji. Jednocześnie w 2/3 powiatów brakuje spawaczy, elektryków i kierowców. Paradoks? Niekoniecznie.
Zacznijmy od twardych liczb, bo robią wrażenie. Według danych Eurostatu za 2025 rok sztuczną inteligencję wykorzystuje średnio 19,95 proc. firm w Unii Europejskiej. Polska? Zaledwie 8,36 proc. Na szczycie zestawienia siedzą Duńczycy z wynikiem 42,03 proc. – pięciokrotnie więcej niż my.
To nie jest tylko statystyczna ciekawostka. Polska gospodarka opiera się na małych i średnich firmach, a to właśnie MŚP najrzadziej sięgają po AI. Wśród dużych przedsiębiorstw w UE sztuczną inteligencję stosuje już 55 proc., wśród małych – tylko 17 proc. Wystarczy dodać dwa do dwóch.
Polskie firmy rzadziej korzystają ze sztucznej inteligencji niż firmy w krajach najbardziej rozwiniętych cyfrowo. Co więcej, jest to zdecydowanie popularniejsze rozwiązanie w większych firmach, a polska gospodarka to są głównie średnie i małe przedsiębiorstwa. Zachodzi więc ryzyko pogłębienia różnic pomiędzy nimi – ocenia Nadia Winiarska, ekspertka ds. zatrudnienia w Konfederacji Lewiatan.
Trochę lepiej wygląda sytuacja w dużych i średnich polskich firmach – badanie EY „Jak polskie firmy wdrażają AI" z Q4 2025 roku (499 przebadanych przedsiębiorstw) pokazuje, że 34 proc. z nich wdrożyło już pierwsze rozwiązania AI. Najchętniej w działach IT (51 proc.), obsłudze klienta (48 proc.) i marketingu (47 proc.).

Żeby zrozumieć, dlaczego AI może być szansą, a nie tylko zagrożeniem, trzeba spojrzeć na demografię. I zacząć się lekko niepokoić.
Prognozy Ministerstwa Finansów, cytowane przez ZUS, są jednoznaczne: udział ludności w wieku produkcyjnym wynosi dziś 58,2 proc. Wzrośnie nieznacznie do 58,7 proc. w 2030 roku, po czym zacznie systematycznie spadać – aż do 46,1 proc. w 2080 roku.
Jednocześnie odsetek osób w wieku poprodukcyjnym urośnie z 24,1 proc. do 41,5 proc.
Piramida demograficzna wywraca się do góry nogami.
| Rok | Ludność produkcyjna | Ludność poprodukcyjna |
|---|---|---|
| 2025 | 58,2% | 24,1% |
| 2030 | 58,7% | ~27% |
| 2080 | 46,1% | 41,5% |
Problemy demograficzne prawdopodobnie przyspieszą zmiany technologiczne w firmach. Mamy coraz mniej rąk do pracy, a coraz więcej osób przechodzi na emerytury. Piramida demograficzna, którą znamy od końca II wojny światowej, radykalnie się odwraca. Takiej sytuacji nie mieliśmy od prawie 80 lat – mówi Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club.
Równolegle Barometr Zawodów 2026 opublikowany przez Unię Metropolii Polskich pokazuje, że deficyty kadrowe utrzymają się w co najmniej 17 zawodach. Spawacze, elektrycy i operatorzy maszyn znikają z 2/3 powiatów. W usługach publicznych dramatycznie brakuje kierowców, nauczycieli, pielęgniarek i lekarzy – i to nie dlatego, że nie ma chętnych, lecz głównie z powodu niskich wynagrodzeń.
Wróćmy do 5 mln stanowisk podatnych na AI. Raport NASK i ILO wyróżnia tu szczególnie pracowników biurowych – 71,2 proc. z nich wykonuje zadania, które można zautomatyzować, a 47,2 proc. zalicza się do grupy najwyższego ryzyka. To brzmi jak scenariusz z dystopijnego filmu.
Ale uwaga – bo rzeczywistość jest bardziej złożona. Z raportu Gartnera z 2026 roku wynika, że połowa firm, które redukowały etaty przypisując to AI, teraz znów zatrudnia ludzi do podobnych zadań.
Narzędzia AI świetnie radzą sobie z rutynowymi, powtarzalnymi zadaniami. Gorzej z niuansem, kontekstem i odpowiedzialnością.
Sztuczna inteligencja coraz częściej uzupełnia pracę ludzką, co w aktualnych warunkach niedoborów kadrowych wydaje się dobrym rozwiązaniem. Nie zastępuje jej jednak całkowicie. Te rutynowe zadania mogą być przez nią automatyzowane i wykonywane, m.in. w obsłudze klienta czy działaniach marketingowych – podkreśla Nadia Winiarska z Konfederacji Lewiatan.
Jest jeszcze jeden wątek, o którym rzadko się mówi przy okazji AI i rynku pracy: imigracja. Prezes BCC, Łukasz Bernatowicz, stawia sprawę wprost – przy tak kurczących się zasobach pracy samo AI nie wystarczy. Polska potrzebuje mądrej polityki migracyjnej nastawionej na osiedlanie się, integrację i uzupełnianie konkretnych luk: pielęgniarki, opiekunki, budowlańcy, kierowcy. Bez tego żaden algorytm nie wypełni tych braków.
Polska zajmuje 9. miejsce wśród 34 krajów OECD pod względem pilności potrzeby podnoszenia kompetencji dorosłych. To niezbyt chlubne wyróżnienie. Eksperci Konfederacji Lewiatan i badacze z Uniwersytetu SWPS są zgodni: kluczowe są inwestycje w ludzi, których już się zatrudnia – nie szukanie nowych.
Szczególnie dotyczy to pracowników w wieku przedemerytalnym, gdzie luka kompetencyjna jest największa.
Nie w sposób nagły i masowy. Raport NASK i ILO wskazuje, że 5,08 mln polskich stanowisk jest podatnych na wpływ generatywnej AI, ale podatność nie równa się automatycznej likwidacji. Firmy, które zredukowały etaty przez AI, w połowie przypadków znów rekrutują – bo AI uzupełnia pracę ludzi, a nie w pełni ją zastępuje.
Najbardziej narażeni są pracownicy biurowi – 71,2 proc. z nich wykonuje zadania podatne na automatyzację, wynika z raportu NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy z 2025 roku. Chodzi przede wszystkim o prace rutynowe: przetwarzanie danych, obsługę klienta według skryptów, podstawową analitykę i redagowanie standardowych dokumentów.
Eksperci Konfederacji Lewiatan i Uniwersytetu SWPS wskazują na trzy obszary: biegłość cyfrowa i umiejętność pracy z narzędziami AI, kompetencje miękkie (krytyczne myślenie, kreatywność, współpraca) oraz gotowość do ciągłego uczenia się. Upskilling i reskilling to nie jednorazowe szkolenie – to stały tryb pracy.
Niedobory kadrowe wynikające ze zmian demograficznych mogą paradoksalnie przyspieszyć adaptację AI w polskich firmach – bo siła robocza po prostu będzie coraz droższa i trudniej dostępna. Według prognoz Ministerstwa Finansów udział osób w wieku produkcyjnym spadnie z 58,2 proc. w 2025 roku do 46,1 proc. w 2080 roku. Presja ekonomiczna bywa skuteczniejsza niż jakikolwiek program rządowy.
Źródła: Newseria na podstawie danych NASK, ILO, Eurostat, EY, Konfederacji Lewiatan, Barometru Zawodów 2026
Foto: Freepik
Artykuł może zawierać linki partnerów, umożliwiające rozwój serwisu i dostarczanie darmowych treści.
Co piąta polska firma już po cyberataku. Reszta dopiero czeka na swój incydent
© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.