ZPAV uczy, że prawa autorskie można naruszać

18-08-2007, 09:26

Minęły już dwa miesiące od czasu ujawnienia, że strona internetowa Związku Producentów Audio-Video (ZPAV) narusza licencję skryptu Alladyn. Do tej pory przedstawiciele Związku nie postarali się o wyjaśnienie sprawy. Zauważmy, że chodzi o organizację, która na co dzień stara się uczyć tego, że prawa twórców należy szanować.

Postanowiłem skorzystać z redakcyjnego bloga po to, aby przypomnieć sprawę naruszenia ZPAV i nie dopuścić do tego, aby poszła ona w zapomnienie.

Przypomnijmy krótko jak to było. Kilka osób przeglądając źródła strony ZPAV zauważyło, iż wykorzystuje ona skrypt o nazwie Alladyn. Licencja tego skryptu wymaga umieszczenia informacji o jego wykorzystaniu, czego w kodzie strony ZPAV nie ma i nie było.

Stronie ZPAV przyjrzeli się również twórcy Alladyna. Zauważyli oni, że wykorzystano na niej zmodyfikowaną wersję biblioteki, na co nie zezwala żadna licencja. Stało się jasne, że ZPAV, który przy pomocy policji ściga osoby i firmy łamiące prawo autorskie, sam dopuścił się złamania tego prawa. Pełnomocnik organizacji obiecał wyjaśnić sprawę.

Po pewnym czasie Alladyn został udostępniony na licencji open source a jego twórcy przyznali, że chcą aby był on jak najszerzej stosowany. Nie zmieniło to jednak faktu, że serwis ZPAV wcześniej licencję naruszył. Na stronie Związku prawdopodobnie nadal znajduje się wersja skryptu, która została tam umieszczona z naruszeniem warunków licencji.

Od tamtego czasu próbowałem kilkakrotnie kontaktować się z przedstawicielami Związku. Za każdym razem powtarzano mi to samo - "badamy sprawę". Oczywiście było dla mnie zrozumiałe, że ZPAV musi w tej sprawie porozumieć się z agencją Onyx, która przygotowała jego witrynę. Wydaje mi się jednak, że trwa to zbyt długo, a organizacji takiej jak ZPAV powinno szczególnie zależeć na wyjaśnieniu tej sprawy.

Przekaz ukryty w postawie ZPAV

ZPAV kojarzy się głównie z akcjami policji i różnymi wiadomościami na temat liczby sprzedanych płyt. Warto jednak pamiętać, że ta instytucja zajmuje się również... edukacją. Przykładem edukacyjnych działań ZPAV jest program "Bądź oryginalny".

W ramach tej akcji ZPAV stara się wyrobić w odbiorcach przekonanie, że łamanie praw autorskich jest złe, że trzeba szanować twórców. To piękne idee, ale sam ZPAV wyraźnie pokazuje, że jest z nimi na bakier. Organizacja (jak dotąd) nie wykazała się najmniejszym szacunkiem dla twórców skryptu Alladyn.

Jaki jest tego efekt? Jest taki, że obok całego oficjalnego przekazu edukacyjnego ZPAV swoim działaniem zdaje się mówić: "Jeśli nie dasz się złapać, i jeśli nie będzie u Ciebie policji, to własność intelektualną możesz naruszać". Inny przekaz płynący z poczynań ZPAV jest taki: "Duże organizacje mające za sobą dochodowy przemysł mogą naruszać prawa autorskie twórców małego skryptu". Ten przekaz jest zresztą zgodny z pewną wypowiedzią pełnomocnika ZPAV, który nieuważnie stwierdził, że "Alladyn to tylko mały program".

Mogli załatwić sprawę po męsku(?)

Osobiście uważam, że tak naprawdę przy całym tym zamieszaniu ZPAV mógł zachować się po prostu po męsku. Następnego dnia po ujawnieniu sprawy mógł umieścić w swoim serwisie taki komunikat: "Zrobiliśmy błąd, przepraszamy twórców Alladyna".

Gdyby ZPAV po takim komunikacie w odpowiedni sposób zmodyfikował swój serwis to sprawę można by było uznać za załatwioną. Można było zrobić więcej. Podejrzewam, że rekompensata w postaci nawet drobnej sumy przekazanej na rzecz jakiegoś projektu open source sprawiłaby, że ZPAV wyglądałby na organizację honorową i z pewnością jego wizerunek znacznie by się poprawił. Obecnie można mieć jedynie wrażenie, że organizacja nie przejęła się całą sprawą, a to oznacza, że jej szacunek dla twórców i ich pracy jest bardzo mały.

Następny artykuł » zamknij

Atak na klientów mBanku

  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Wrzesień 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30