Wirtualna Polska zapłaci za piractwo na Wrzuta.pl? Filmowcy chcieliby 266 mln zł

09-10-2015, 13:17

Wrzuta.pl i tak miała zniknąć z internetu, ale teraz toczy się postępowanie dotyczące tego serwisu. Uruchomili je filmowcy, którzy obliczyli swoje roszczenia na 266 mln zł.

Niedawno serwis Wrzuta.pl zmieniał swój regulamin w taki sposób, że praktycznie zapowiadało to koniec Wrzuty. Zaplanowano usuwanie materiałów wideo i zablokowanie dostępu nawet do materiałów prywatnych. Wirtualna Polska tłumaczyła, że "formuła serwisu się wyczerpała", że znaczenie serwisu stało się znikome itd.  

W ubiegły wtorek Gazeta Wyborcza poinformowała, że powodem tych zmian może być jeszcze coś. W Prokuraturze w Warszawie prowadzone jest postępowanie związane z naruszeniami praw autorskich na Wrzuta.pl. To postępowanie miało być wyodrębnione z większej sprawy dotyczącej różnych "pirackich" serwisów.

W sprawę zaangażowało się 10 podmiotów z branży filmowej m.in. Filmoteka Narodowa, Monolith Films, Best Film, Studio Miniatur Filmowych.

- Filmowcy obliczyli swe roszczenia od Wirtualnej Polski na 266 mln zł. To suma licencji za wszystkie nielegalnie - według filmowców - filmy na Wrzucie liczona jako średnia wartość dla wszystkich filmów danego producenta pomnożona przez trzy, bo zwykle licencja udzielana jest na trzy lata. - czytamy w Gazecie Wyborczej, w tekście pt. Filmowcy kontra spółka Wirtualnej Polski. Spór o 266 mln zł

Wrzuta to nie takie proste

Sprawa jest sama w sobie bardzo ciekawa. Studia filmowe chcą ogromnych pieniędzy od Wirtualnej Polski za rzekome piractwo. Problem w tym, że Wrzuta nie była tylko serwisem pirackim. Był to serwis do publikowania plików mediów różnego typu. Przykładowo Dziennik Internautów publikował w nim kiedyś swoje podcasty i to wcale nie było piractwo. 

Sprawa Wrzuty ociera się o problem odpowiedzialności e-usługodawcy za treści użytkowników. Będzie zapewne badana pod kątem tego, czy serwis w sposób wystarczający reagował na zgłoszenia piractwa. Pamiętajmy bowiem, że serwis tego typu nie jest od tego, aby oceniać co jest pirackie. Serwis do przechowywania plików ma usuwać to, co zostało zgłoszone jako pirackie (lub o czym serwis wie, że jest pirackie). Oczywiście trzeba mieć na uwadze, że w Polsce kiedyś już zapadł wyrok zmuszający e-usługodawcę do pilnowania treści (zob. tekst pt. Wyrok zmusi Chomikuj.pl do wyszukiwania pirackich plików? To przełomowe... i niepokojące).

Duży właściciel, większe roszczenia

Mnie osobiście zainteresowała inna rzecz. Studia filmowe wydają się bardzo pewne swoich racji. Obliczyły już ile im się należy. Dlaczego te studia nie wytoczą właścicielom wrzuty sprawy cywilnej? Z tekstu w Gazecie Wyborczej rozumiem, że toczy się tylko postępowanie w prokuraturze. Czy studia filmowe liczą na to, że organy ścigania znajdą jakieś szczególne dowody piractwa? Oczywiście organy ścigania mogłyby np. zabezpieczyć jakieś serwery, być może inne dowody?

Inną ciekawą rzeczą jest moment podejmowania działań. Wrzuta.pl istnieje przecież od wielu lat. Chyba każdy internauta dobrze wie, że można tam było znaleźć utwory chronione prawem autorskim. Po raz pierwszy jednak słyszymy o tym, by filmowcy "wystawili rachunek" na 266 mln zł. Czy przypadkiem nie jest tak dlatego, bo Wrzuta.pl wpadła w ręce Wirtualnej Polski, która w dodatku w tym roku weszła na giełdę?

Można było "zalegalizować" wrzutę?

Nie chodzi tutaj o próby usprawiedliwiania kogokolwiek. Można tylko zauważyć, że posiadacze praw autorskich przypominają sobie o stratach, kiedy jakiś serwis zyskuje potężnego właściciela. Podobnie było kiedyś z YouTube. Dopiero gdy serwis został kupiony przez Google, Viacom postanowił go pozwać o 1 mld dolarów odszkodowania (i niewiele z tego wyszło). 

Oczywiście YouTube z czasem się "zalegalizował" tzn. wprowadził filtry antypirackie i takie metody monetyzacji, które przekonały studia filmowe to współpracy z serwisem. YouTube nie był jedynym serwisem, który przeszedł z "szarej" do "białej" strefy praw autorskich. Podobnie dzieje się teraz z Facebookiem, który udostępnia możliwość publikowania filmów i stosunkowo niedawno zajął się problemem praw autorskich. 

Możemy się zastanawiać, czy historia Wrzuty nie mogłaby być podobna? Czy ten serwis nie mógł się "zalegalizować"? Oczywiście wymagałoby to pewnych kroków ze strony jego właścicieli. Konieczna byłaby również przychylność rodzimej branży filmowej. To zawsze trudniejsze niż ściganie piratów, ale czy ściganie piratów naprawdę się opłaca? Osobiście wątpię w to, czy filmowcy dostaną swoje upragnione 266 mln zł. Jak słusznie zauważa Wyborcza, jest to więcej niż jedna trzecia wartości giełdowej całej Grupy Wirtualna Polska.


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy