Służbom zdarza się naruszać i tak liberalne przepisy dot. billingów - raport NIK

08-10-2013, 14:21

Polskie służby mogą przy byle okazji zaglądać do billingów obywateli i nie ma nad tym kontroli. Mimo tak liberalnego prawa służbom zdarzało się naruszać przepisy i procedury, o czym można poczytać w raporcie Najwyższej Izby Kontroli.

Zbyt łatwy dostęp służb do danych o połączeniach telefonicznych i internetowych Polaków to temat podejmowany w Dzienniku Internautów od lat.

Teoretycznie służby powinny móc zaglądać w billingi, kiedy tropią szczególnie niebezpiecznych przestępców. Polskie prawo jest jednak tak skonstruowane, że służby mogą zaglądać w billingi przy byle okazji, właściwie bez powodu i bez nadzoru ze strony innych władz.

Istnienie problemu potwierdził wyrok wydany w roku 2012, a dotyczący naruszenia prywatności dziennikarza przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Funkcjonariusze CBA ot tak zaglądali sobie w billingi. 

NIK: Przepisy są złe

Dziś Najwyższa Izba Kontroli wydała raport z kontroli dotyczącej uzyskiwania i przetwarzania billingów. Kopię dokumentu zamieszczamy pod tym tekstem. Ustalenia z tego raportu nie są całkowitą nowością dla czytelników DI. Wspominaliśmy już, że NIK przekazała Trybunałowi Konstytucyjnemu najważniejsze wnioski z kontroli. Niemniej teraz można zobaczyć dokument i dokładniej opisać ustalenia.

NIK dostrzegła, że przepisy dotyczące uzyskiwania i przetwarzania billingów generalnie mają wady, tzn.:

  1. nie określają dokładnie, kiedy można pozyskiwać billingi. Powinien istnieć katalog spraw, przy których jest to dozwolone.
  2. Nie istnieje żaden podmiot, który mógłby kontrolować służby w zakresie tego, jak korzystają one z billingów.
  3. Należy wprowadzić instrumenty gwarantujące niszczenie pozyskanych danych, gdy nie są one już niezbędne dla prowadzonego postępowania.
  4. Należy stworzyć mechanizmy sprawozdawcze, które zapewnią rzetelną informację o zakresie pozyskiwania danych telekomunikacyjnych. W chwili obecnej nawet tego nie ma.

Ocena pozytywna... tak jakby

Co ciekawe, Izba mimo wszystko oceniła pozytywnie działalność kontrolowanych służb pod względem realizacji procedur. Generalnie możliwość sięgania po dane telekomunikacyjne mieli upoważnieni pracownicy i funkcjonariusze, a krąg osób posiadających takie upoważnienie był w kontrolowanych instytucjach ściśle określony.

Były uchybienia. Jakie?

Dodajmy jednak, że ocena NIK nie obejmuje zasadności występowania o billingi w poszczególnych sprawach. Izba nie ma prawa tego oceniać.

Ponadto raport NIK mówi o stwierdzeniu pewnych nieprawidłowości w procedurach i realizacji przepisów. Nie zawsze te nieprawidłowości kończyły się bezprawnym ujawnieniem danych, ale jednak wystąpiły. Poniżej przykłady naruszeń: 

  • Pozyskiwano dane za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnych i systemów teleinformatycznych w sposób, który nie zawsze pozwalał na pełną identyfikację pytającego funkcjonariusza oraz zweryfikowanie zakresu zadanego pytania.
  • Zdarzały się żądania udostępnienia danych telekomunikacyjnych za okres wykraczający poza przewidziany prawem.
  • Sądy żądały billingów w sprawach rozwodowych, cywilnych bez uzyskania koniecznej w takim wypadku zgody abonenta. Na szczęście operatorzy odmawiali sądom udostępniania tych danych.
  • Operatorzy przekazywali dane w szerszym zakresie niż żądano we wniosku, co było naruszeniem tajemnicy telekomunikacyjnej(!).
  • Nie zawsze usuwano zbędne dane.
  • Zdarzało się pozyskiwanie danych przez nieuprawnionego funkcjonariusza lub przez niezidentyfikowane osoby(!!!).
  • Nie informowano obywateli o pozyskiwaniu billingów w ich przypadku albo robiono to ze znacznym opóźnieniem.

Szczegóły dotyczące przetwarzania i uzyskiwania danych z billingów w poszczególnych instytucjach znajdziecie w raporcie NIK, który zamieszczamy poniżej.

Nik p 12 191 Billingi by di24pl


  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy