Prokuratura na tropie internautów udostępniających filmy "Witaj w klubie" i "Najwyższy wyrok"

18-07-2014, 10:34

Internauci udostępniający filmy "Witaj w klubie" i "Najwyższy wyrok" trafili na celownik prokuratury. Stoi za tym kancelaria prawna z Gdańska, która może proponować ugody, ale najwyraźniej nie uprawia typowego copyright trollingu.

W Polsce przybywa kancelarii prawnych, które w imieniu producentów filmowych podejmują działania antypirackie skierowane do wielu internautów. Niektóre z tych działań przypominają copyright trolling, czyli masowe rozsyłanie listów z wezwaniami do zapłaty za rzekome naruszenie praw autorskich przy dużej niepewności co do tego, czy do naruszenia doszło. Zjawisko jest obserwowane od lat za granicą i wzbudza poważne zastrzeżenia etyczne.

W kontekście takich form prawniczego biznesu Dziennik Internautów opisywał niedawno działania kancelarii Anny Łuczak z Warszawy. Ta kancelaria masowo rozsyłała pisma do osób, które rzekomo udostępniały takie filmy, jak "Obława" albo "Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł".

Nowe postępowania prokuratury

Wczoraj Gazeta Wyborcza podała, że problemy mogą mieć także internauci udostępniający w sieci filmy "Witaj w klubie" (dramat z Jaredem Leto) oraz "Najwyższy wyrok" (film akcji ze Stevenem Seagalem). Prokuratura mogła otrzymać dane internautów, którzy nie tylko udostępniali film przez BitTorrent, ale także za pomocą Chomikuj.pl (zob. Gazeta Wyborcza, Ściągnąłeś film z Seagalem czy Jaredem Leto? Spodziewaj się wezwania do prokuratury).

Copyright trolling czy nie?

Z materiału w Gazecie Wyborczej wynika, że producentów filmowych reprezentuje kancelaria BGST Radcowie Prawni Borek, Gajda, Tołwiński. Działania tej kancelarii nie są jednak identyczne jak opisane wcześniej działania Anny Łuczak. Oto kilka istotnych różnic, o których można wyczytać w materiale Wyborczej.

  1. Kancelaria BGST najwyraźniej nie wysyła masowo pism z wezwaniami do zapłaty. Z artykułu w Wyborczej można wnioskować, że prawnicy czekają na zakończenie postępowania prokuratury, a potem ewentualnie występują z pozwem cywilnym. Sama Wyborcza twierdzi, że internauci powinni się spodziewać pism z prokuratury, nie od kancelarii.
  2. Kancelaria może proponować zawarcie ugody, ale kwoty tych ugód mogą być różne. Cytowany przez Wyborczą przedstawiciel kancelarii wspomina, że może to być "symboliczna złotówka", ale też kilkadziesiąt tysięcy złotych. Kwota może zależeć od wagi naruszenia. To inaczej niż w przypadku kancelarii Anny Łuczak, która od wszystkich żądała 550 zł.
  3. Kancelaria zapowiada, że w razie umorzenia sprawy karnej będzie domagać się odszkodowania od właściciela routera, który nie zabezpieczył go właściwie przed dostępem przez osoby niepowołane. 

Dziennik Internautów skierował dziś kilka pytań do kancelarii BGST, aby to wszystko potwierdzić. Czekamy na odpowiedź.

Sonda
Czy internauci powinni mieć obowiązek zabezpieczania swoich routerów?
  • tak
  • nie
  • nie mam zdania
wyniki  komentarze

Obowiązek zabezpieczenia łącza?

Na chwilę obecną działania kancelarii z Gdańska nie wydają się typowym copyright trollingiem. Niemniej pewne ich elementy mogą być dyskusyjne, np. wspomniane domaganie się odszkodowania za niezabezpieczony router. To trochę jak szukanie winnego w momencie, gdy żadnego winnego nie udaje się znaleźć.

Można dyskutować o tym, czy zabezpieczenie routera jest obowiązkiem. Warto tutaj zaznaczyć, że ta kwestia była już kiedyś rozpatrywana przez sąd w Finlandii i ten orzekł, że nie ma obowiązku zabezpieczania routera. Ciekawie będzie zobaczyć, jak w podobnych sprawach zareagują polskie sądy. 


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Październik 2018»
PoWtŚrCzwPtSbNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031 
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2018 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.