Apple Facebook Google Microsoft badania bezpieczeństwo patronat DI prawa autorskie serwisy społecznościowe smartfony

Poeci "bezpłatnie" oddadzą gmail.pl (aktualizacja)

15-10-2008, 09:20

Na stronie Grupy Młodych Artystów i Literatów (gmail.pl) pojawiło się ogłoszenie, z którego wynika, że serwis z wierszami zostanie 1 listopada przeniesiony pod nowy adres. Poeci twierdzą, że "nie wiedzą co stanie się z adresem www.gmail.pl", ale adres jest już wystawiony na aukcji.

W lutym ubiegłego roku pisaliśmy o walce nieformalnej grupy poetów o domenę gmail.pl. Zakupiła ją osoba podająca się za członka Grupy Młodych Artystów i Literatów (w skrócie GMAIL). O adres upomniała się jednak firma Google, która dostarcza znaną usługę pocztową o nazwie Gmail.

Właścicielka domeny próbowała ją nawet spieniężyć (żądała 40 tys. zł), ale ostatecznie przedstawiła stanowisko, z którego wynikało, że jest ona przedstawicielem wspomnianej grupy poetów i z tego tylko powodu zależy jej na adresie. Chęć sprzedaży domeny właścicielka tłumaczyła w takich słowach:

Postanowiliśmy, że sprzedamy adres komuś, kogo stać na proces z Google, a zarobione pieniądze przeznaczymy na dobry serwer dla kmail.pl (klubu młodych artystów i literatów – przyp. red.).

Firma Google żądała od rzekomych literatów bezpłatnego przekazania domeny. W sprawie wszczęto nawet postępowanie, które zostało umorzone. Sędzia uznał, że wniosek kancelarii obsługującej Google o wszczęcie postępowania nie był prawidłowy.

"Nie wiemy co stanie się z gmail.pl"

Mimo że poeci zawalczyli o adres gmail.pl, to teraz okazuje się, że nie będą oni z niego korzystać. Na stronie grupy literatów zamieszczono na początku miesiąca takie ogłoszenie:

Od 1 października czynne są 2 NOWE adresy prowadzące do naszego serwisu: www.klubliteratow.pl oraz www.grupaliteratow.pl

Z dniem 1 listopada przestajemy posługiwać się adresem www.gmail.pl!

Co się z nim stanie - nie wiemy.

Zmiana pozostanie bez wpływu na działanie serwisu, konta, czy prace.

Za utrudnienia przepraszamy.

Może wydać się dziwne, że poeci nie wiedzą, co się stanie z adresem, o który uparcie walczyli. Jak zwrócił uwagę jeden z naszych czytelników, adres gmail.pl jest oferowany na aukcji Allegro bezpłatnie, jako gratis do innej domeny. Aktualna cena kupna to ponad 10 tys. złotych. Jest rzeczą oczywistą, że cena ta dotyczy "gratisu", a nie właściwego przedmiotu aukcji. Sprzedawcą jest firma powiązana z właścicielem domeny gmail.pl (o czym dalej).

W międzyczasie temat domeny gmail.pl został podjęty na serwisie Wykop.pl. Opublikowano tam link do forum DI.pl (niezwiązanego z Dziennikiem Internautów), gdzie jeden z forumowiczów (MasterofPoland) opisał swoje spostrzeżenia dotyczące domeny gmail.pl i jej właścicielki.

"Zaprzyjaźniona giełda komputerowa"

W lutym wspominaliśmy o tym, że zanim na stronie gmail.pl pojawił się serwis grupy poetów, adres prowadził do innych miejsc, m.in. do Łódzkiej Giełdy Komputerowej. Właścicielka domeny tłumaczyła to takimi słowami.

Adres był w tym czasie przekierowany na zaprzyjaźnioną stronę Giełdy Komputerowej, bo tam był licznik odwiedzin, który mogliśmy kontrolować.

Użytkownik MasterofPoland zauważa, że wstawienie na stronę licznika odwiedzin nie wydaje się szczególnie trudne. Poza tym zwraca on uwagę na to, że telefon, który był widoczny na stronie aukcji z domeną gmail.pl (gdy właścicielka chciała ją sprzedać), jest identyczny jak telefon do... Łódzkiej Giełdy Komputerowej. Wygląda więc na to, że właścicielka gmail.pl korzystała z adresu w celu kierowania internautów na stronę własnej firmy.

Poeci?

Wiele wskazuje na to, że o adres Gmail.pl wcale nie walczyła grupa poetów przywiązana do swojej nazwy, ale osoba świadoma wartości tego adresu i gotowa do jego odsprzedaży za niemałe pieniądze. Sprawa domeny gmail.pl nie jest więc identyczna jak przypadek domeny gmail.de. W Niemczech o adres walczyła firma, która rzeczywiście od dłuższego czasu korzystała ze znaku "Gmail". Grupa Młodych Artystów i Literatów mogła powstać w celu zarezerwowania adresu (wszak jest to grupa nieformalna i jej działalność nie jest udokumentowana).

Gmail.pl jak odbezpieczony granat

Czy zakupienie domeny Gmail.pl będzie dobrym interesem? Grzegorz Miłkowski z firmy 2BE.PL uważa, że domena gmail.pl jest jak odbezpieczony granat, który może eksplodować w każdym momencie, dotkliwie przy tym raniąc właściciela.

Jeśli chodzi o uczynienie z domeny prezentu, to zdaniem Miłkowskiego sprzedawca chciał odsunąć ewentualny zarzut czerpania korzyści z marki, jaką jest Google. Ocenę skuteczności takiego posunięcia należy jednak zostawić prawnikom.

Zapytaliśmy też przedstawiciela 2BE.PL, czy można w tym przypadku mówić o cybersquattingu.

- Czy jest to cybersquatting? W jakimś stopniu na pewno tak, gdyż domena gmail.pl została zarejestrowana dopiero w 2006 roku, a więc w momencie kiedy na rynku działała już poczta Google’a – mówił Miłkowski. - Jednakże trudno w tym momencie wyrokować, jak zakończy się ewentualny spór na linii właściciel domeny gmail.pl-Google. Przyglądając się ostatnim zapadającym w sprawach spornych domen rozstrzygnięciom, można postawić tezę, iż w przypadku ewentualnego kolejnego procesu sąd stanie po stronie większego gracza, czyli Google’a (poprzednia rozprawa została zakończona z powodów proceduralnych, nie odniesiono się natomiast do zarzutów merytorycznych). Jednym z przykładów tego typu sprawy jest spór o domenę lh.com, która teoretycznie może być rozwinięciem wielu skrótów, ale sąd nakazał oddać ją linii lotniczej Lufthansa.

AKTUALIZACJA

Izabela Krawczyk będąca właścicielem domeny Gmail.pl skontaktowała się Dziennikiem Internautów w celu przedstawienia swojego stanowiska.

W rozmowie stwierdziła, że domena gmail.pl zostanie przekazana wygrywającemu aukcję, niezależnie od wylicytowanej kwoty. Wspomniana wyżej aukcja zaczynała się od złotówki i nie miała ceny minimalnej. Właścicielka ma zamiar oddać ją za każdą cenę i nie jest jej winą, że cena została podbita do tak wysokiego poziomu.

Izabela Krawczyk opowiedziała też więcej o losach domeny Gmail.pl. Według jej relacji już wcześniej właścicielem domeny była inna osoba, ale zrezygnowała z niej, prawdopodobnie bojąc się reakcji Google. Gdy doszło do rezygnacji, firma Google miała zostać powiadomiona o tym fakcie. Tak się według Izabeli Krawczyk stało, ale firma Google nie kupiła domeny, więc kilka dni później zakupiła ją obecna właścicielka.

Jeśli rzeczywiście tak było, to zachowanie firmy Google jest mało zrozumiałe. Gigant najpierw jakby się domeną nie interesował, a potem zażądał jej bezpłatnego odstąpienia.

Sama domena generuje duży ruch. Wiąże się to z niemałymi kosztami, które jej właścicielka ponosiła. Dlatego zależało jej na oddaniu domeny w ręce kogoś, kto ma doświadczenie i środki na utrzymanie takiego adresu. Izabela Krawczyk mówi, że ucieszyłaby ją suma, która zwróci koszty serwera.


Aktualności | Porady | Gościnnie | Katalog
Bukmacherzy | Sprawdź auto | Praca
biurowirtualnewarszawa.pl wirtualne biura w Śródmieściu Warszawy


Artykuł może w treści zawierać linki partnerów biznesowych
i afiliacyjne, dzięki którym serwis dostarcza darmowe treści.

              *              

Źródło: DI.pl, gmail.pl