Wydawać by się mogło, że rejestracja domeny internetowej to jeden z najprostszych zakupów, nie zagrożonych żadnymi ukrytymi pułapkami. Płaci się za rok użytkowania adresu, opłata nie jest zbyt wygórowana, często można również natknąć się na promocje umożliwiające zakup nawet za kilka złotych - jednym słowem: "żyć nie umierać". Jest to jednak tylko iluzja.
Kolejnym wątpliwym zapisem, na jaki możemy natknąć się w regulaminach, jest opis kroków podejmowanych w przypadku nieudanej rejestracji domeny. Może się zdarzyć, iż zamówiony przez klienta adres, z różnych przyczyn, nie będzie mógł być zarejestrowany (sytuacja taka często miała miejsce podczas rejestracji domen .eu w okresie sunrise). W takiej sytuacji operator ma obowiązek zwrócić całą kwotę klientowi, bez podejmowania przez tego ostatniego żadnych formalnych kroków - jednym słowem, zwrot powinien odbywać się automatycznie. Wprowadzanie zapisów regulaminowych o częściowym zwrocie lub o konieczności występowania z pisemnym podaniem o niego są zwykłym nadużyciem.
NASK strażnikiem udanego pożycia
Na koniec warto pamiętać też o tym, iż regulamin NASK w świecie domen stanowi swoistą "konstytucję", której przepisy są nadrzędne nad wszystkimi rozwiązaniami "ustawowymi" stosowanymi przez firmy partnerskie. Co to oznacza?
Tak jak w przypadku konstytucji i tutaj przepisy zawarte w regulaminach nie mogą być sprzeczne z rozwiązaniami wprowadzonymi przez NASK. W przypadku konfliktu między nimi, stosuje się zawsze regulacje zawarte w akcie wyższym, czyli "konstytucji" NASK.
Warto też pamiętać, że żyjemy w dobie Web 2.0, w której to zbiorowa świadomość społeczności wirtualnego świata służy często skuteczniejszą radą i pomocą, niż wiele nawet najtęższych umysłów znanych nam z reala. Zawsze przecież, przed wyborem firmy, w której zarejestrujemy domenę, można urządzić sobie wędrówkę po forach dyskusyjnych i po prostu poczytać, "co ludzie gadają", gdyż taka wiedza jest często zdobyczą cenniejszą, niż najdokładniejsza analiza regulaminu.
Grzegorz Miłkowski Autor jest pracownikiem Agencji Interaktywnej Grupa Adweb, zajmującej się planowaniem i prowadzeniem kampanii promocyjnych w internecie, marketingiem wyszukiwarkowym, jak również kreacją wizerunku, budowaniem strategii komunikacyjnej w Sieci oraz tworzeniem witryn i serwisów www.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej