UKE szczegółowo przeanalizowało oferty największych polskich operatorów telefonii stacjonarnej. Jak się okazuje, pomimo dosyć licznej konkurencji na tym rynku jest ona wciąż bardzo słaba - pisze w swoim raporcie Urząd Komunikacji Elektronicznej. Efektem jest zbyt powolny i niewielki spadek cen usług telefonicznych, w porównaniu do telefonii komórkowej.
Analitycy UKE dokonali analizy ofert Telekomunikacji Polskiej (TP), Netii, Dialogu, Tele 2 i NOM. Z pozoru wszystko wygląda dobrze. Wysoka liczba zarejestrowanych operatorów telekomunikacyjnych winna teoretycznie doprowadzić do znaczącej obniżki cen. Czemu więc ceny połączeń w Polsce należą do najwyższych na świecie? Bo rzeczywistość wygląda inaczej od teorii. Zwłaszcza w Polsce.
Operatorem dominującym jest Telekomunikacja Polska. Ma ponad 12 milionów abonentów (ostatnio jednak zaczęła trochę tracić) i działa na terenie całego kraju. Dalej mamy bardzo dużą przerwę (pod względem liczby klientów) i pojawiają się dwaj kolejni operatorzy - inwestująca w sieć telefonii komórkowej Netia oraz wciąż wystawiany na sprzedaż Dialog. Obaj mają razem niespełna 1 milion abonentów. Ich pozycja względem monopolisty to niczym walka Dawida z Goliatem. Biblijny Dawid jednak wygrał. Pozostali operatorzy działają lokalnie i nie mają wpływu na rynek.
Największą ulgę cenową poczuli ci klienci, którzy dzwonią za granicę. Tu możliwości są bowiem znacznie większe - chociażby Skype czy Tlenofon. Ceny spadły więc znacznie (w ostatnim roku przynajmniej o 1/5). Najwięcej osób dzwoni jednak lokalnie i międzystrefowo, a tu sytuacja zależy głównie od TP SA. A ta do współpracy skłonna nie jest, a i inni operatorzy nie chcą drażnić kolosa.
Jak czytamy w raporcie UKE (.pdf) w ostatnim roku ceny połączeń lokalnych spadły o 4,8%, a międzystrefowych o 9,7%. Koszt 10-minutowego połączenia lokalnego kosztuje u nas ok. 1,45zł, podczas gdy średnia dla całej Unii Europejskiej to 1,37zł. Niby niewielka różnica, tyle tylko, że polskie płace są z kolei znacznie poniżej unijnej średniej.
Rękawicę polskiej firmie rzuciło tak naprawdę na razie tylko Tele2. Netia przeszła do kontrataku dopiero w zeszłym miesiącu, choć efekty tej kampanii są na razie obiecujące. Ratunkiem jest także UKE, dążący do obniżki cen na rynku. Ważne jednak, by na samym nakładaniu kar się nie skończyło (ostatnia na blisko 340mln złotych została zakwestionowana nawet przez Komisję Europejską, która z reguły wspiera walkę z monopolami). Klientom bowiem nie zależy na coraz wyższych karach, a na coraz tańszych połączeniach.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej