Kolejnym celem WikiLeaks będzie bank. Echo "Cablegate" jeszcze brzmi

01-12-2010, 08:42

WikiLeaks niebawem może ujawnić dokumenty dotyczące jednego z banków. Wyciek ma pokazać, w jaki sposób zachowuje się kierownictwo instytucji finansowej - zapowiedział szef WikiLeaks Julian Assange. Tymczasem prawnicy w USA zastanawiają się, czy Assange'a można oskarżyć o szpiegostwo.

WikiLeaks ma za sobą trzy wycieki o szczególnym znaczeniu. Serwis ujawnił raporty wojskowe z Afganistanu, raporty wojskowe z Iraku oraz poufne dokumenty dyplomatyczne. W czasie swojej działalności WikiLeaks wypuścił wiele innych dokumentów, ale trudno nie odnieść wrażenia, że te ostatnie wycieki zaczęły nowy etap w istnieniu serwisu.

Szef WikiLeaks Julian Assange zapowiedział w wywiadzie dla Forbesa kolejny przeciek i ujawnił, że jest w posiadaniu wielu dokumentów dotyczących sektora prywatnego. Następnym celem WikiLeaks ma być duży amerykański bank, a dotyczące go dokumenty mają ujawniać prawdę dotyczącą zachowań na poziomie kierownictwa banku i sposobu wpływania na dochodzenia i reformy.

Assange nie ujawnił, o jaki bank chodzi. Wiadomo, że dokumenty nie są powiązane z jednym incydentem, ale pokazują pewne wzorce zachowań. Assange porównał to do przypadku firmy Enron, w której doszło do skandalu związanego z fałszowaniem dokumentacji finansowej. Po upadku firmy tysiące e-maili wypłynęło na światło dzienne, pokazując, w jaki sposób firma była zarządzana. Kolejny wyciek ma być czymś podobnym (zob. Andy Greenberg, An Interview With WikiLeaks’ Julian Assange).

>>> Czytaj: Dyplomaci USA mogli współpracować przy wycieku WikiLeaks. Wybrali konfrontację

Tymczasem w USA ciągle słychać echa "Cablegate", czyli wycieku dokumentów przesyłanych między dyplomatami. Agencja Associated Press podaje, że podczas gdy Julian Assange jest poszukiwany przez Interpol w związku z zarzutem gwałtu, prawnicy w USA zastanawiają się, czy można oskarżyć go o szpiegostwo.   

Problem w tym, że szpieg zazwyczaj nie prowadzi strony internetowej, na której publikuje swoje odkrycia. Takie zachowanie każe traktować Juliana Assange raczej jako dziennikarza, a Departament Sprawiedliwości nie powinien karać dziennikarza, który ujawnia informacje z wycieku.  Co zabawne, ujawnione przez Assange'a informacje pokazują, że to raczej dyplomaci USA zachowywali się jak szpiedzy, bo po co dyplomacie próbki DNA światowych przywdóców? (zob. Matthew Lee, US cuts access to files as Interpol seeks Assange).

Rozpoczął się również kolejny atak DDoS na stronę WikiLeaks. Organizacja poinformowała o nim we wpisie na Twitterze. Do pierwszego ataku przyznał się "haktywista" posługujący się pseudonimem TheJester (inaczej Th3J35t3r). Kiedyś w wywiadzie dla niemieckiego Die Welt człowiek ten przyznał, że jest byłym wojskowym i stara się przeszkadzać islamskim bojownikom w internecie. Nie wiadomo, czy za kolejnym atakiem stoi Jester, ale z pewnością atakujący niewiele osiągnęli - strona WikiLeaks działa, a poza tym materiały z wycieków znajdziemy w wielu innych mediach.

>>> Czytaj: Ekwador gotów przyjąć założyciela portalu WikiLeaks


  
znajdź w serwisie



RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy