Jakubowicz: internauci odstawili pornosy i szumieli

28-04-2011, 10:12

Protesty internautów to regres do czasów, kiedy "byle warchoł mógł zatrzymać prace Sejmu" - taki pogląd wyraził medioznawca Karol Jakubowicz. Stwierdził on również, że "internauci odstawili piwo, oderwali się od pornosów i trochę poszumieli". To komentarz do zamieszania wokół ustawy medialnej. Czujecie się urażeni? Nie, nie ma się o co obrażać. Po prostu Karol Jakubowicz musiał ocenić internautów według siebie.

Burza wokół ustawy medialnej nieco przycichła, a rząd jakby uległ "internautom". Rozpoczęły się prawdziwe rozmowy o społeczeństwie informacyjnym, uczciwych konsultacjach itd. Późno, ale lepiej niż wcale. Tymczasem w mediach co jakiś czas odzywają się ludzie, którzy krytykują Tuska za uległość wobec internautów. Nie mogą się oni pogodzić z faktem, że obywatele mogli przeczytać ustawę, skrytykować ją i rozmawiać z rządem.

W Dzienniku Internautów pisałem już, że nie istnieje "środowisko internautów". Są tylko obywatele, którzy korzystają z internetu, aby wyrażać swoje poglądy. Pisałem o tym, krytykując tekst z Rzeczpospolitej, w którym Wiktor Świetlik określił internautów jako "środowisko, któremu rząd najczęściej ulegał".

>>> Czytaj: Ustawa medialna "bez internetu", ale do czasu

To jednak nie koniec medialnej ofensywy, która ma przekonać wszystkich, że krytykowanie rządu w internecie jest bezczelnością.

W kwietniu Dominik Skoczek, radca prawny z Ministerstwa Kultury, napisał tekst pt. Dyrektywa audiowizualna: internauci nie zrozumieli, a mogli spać spokojnie. Również ukazał się w Rzeczpospolitej. Skoczek przekonywał, że internauci krytykowali coś, czego całkowicie nie rozumieli, a prasa zwyczajnie kłamała. Szkoda, że nie wymienił kłamców z nazwisk. Wśród internautów krytykujących ustawę medialną był np. Piotr Waglowski, prawnik i autor serwisu Vagla.pl. Waglowski czytał ustawę i oceniał ją z punktu widzenia prawnika. Nie był jedynym prawnikiem-krytykantem, który ustawę czytał. 

Ludzie potrafią czytać

Przyznam, że też czytałem ustawę. Nie jestem prawnikiem, może wielu rzeczy nie rozumiem tak dobrze, jak prawnik, ale czytałem tę ustawę i zmartwiła mnie jej treść. Czy zdaniem Dominika Skoczka mam nie czytać ustaw? A może pozwolić na ocenianie ich tylko jednej grupie zawodowej? Panie Dominiku! Jestem obywatelem, mogę czytać ustawy i uważam, że moim prawem jest je krytykować.

Trzeba jednak przyznać, że Skoczek i tak był grzeczny. Na stronie miesięcznika TV SAT można przeczytać część tekstu Karola Jakubowicza pt. Szantaż i polityczne zombie. Oto ciekawsze fragmenty .

Wystarczyło, że przedsiębiorcy internetowi trochę pokrzyczeli, internauci odstawili piwo, oderwali się od pornosów i trochę poszumieli, dziennikarze popisali trochę bzdur – i już.  (...) A może to nie postęp tylko regres – np. do czasów liberum veto, kiedy Polska nierządem stała, bo byle warchoł mógł zatrzymać prace Sejmu? A może regres jeszcze większy, do czasów, kiedy całe państwo było osobistą własnością króla i przedłużeniem jego dworu, a działo się to i tylko to, czego król sobie życzył? (...) Rozpoczęła się kampania szantażu oraz całkowicie świadomie i celowo rozpowszechnianych kłamstw o tym, co niesie za sobą nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji.

Z tego tekstu możemy dowiedzieć się wiele o życiu wewnętrznym Karola Jakubowicza. Podobnie jak Jarosław Kaczyński, uważa on internautów za ludzi zainteresowanych jedynie pornografią i piciem piwa. Ponadto wierzy on w istnienie "środowiska internetowego", które chyba w jego opinii jest jakimś tajnym stowarzyszeniem czy mrocznym zakonem o określonej strukturze i celach.

Dowiadujemy się też, że Karol Jakubowicz jest wrogiem demokracji, gdyż odpowiedź rządu na krytykę uważa on za niepotrzebną słabość.

Są też pikantniejsze szczegóły między wierszami. Dlaczego Karol Jakubowicz kojarzy korzystanie internetu tylko z oglądaniem pornografii i dodatkiem do piwa? Prawdopodobnie nie zna on innych zastosowań tego narzędzia. Ja używam internetu do pobierania oprogramowania (w pełni legalnie), uczenia się języków, pracy zawodowej, poszukiwania ciekawych form sztuki, do zakupów, transakcji finansowych i wielu innych rzeczy dalekich od pornografii i alkoholu. Karol Jakubowicz miałby inne spojrzenie na internet, gdyby odkrył w nim te możliwości.

Skowyt pseudoeksperta

Można czuć się urażonym. Jakubowicz naprawdę obraził wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób krytykowali ustawę medialną. Piotr Waglowski stwierdza, że "tego typu retoryka i język (obrażanie obywateli) nie przystoi odznaczonemu właśnie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski". Trudno się nie zgodzić.

Można również próbować krytyki na poziomie merytorycznym. Paweł Krawczyk ładnie wskazał na swoim blogu, w jakich kwestiach Karol Jakubowicz zwyczajnie się myli. Przede wszystkim Jakubowicz nie zwrócił uwagi na to, że to rząd spóźnił się z ustawą medialną, a wyrażone ostatnio obawy dotyczyły problemów podjętych już rok temu.

Moim zdaniem nie trzeba się jednak obrażać i nie trzeba dyskutować z Karolem Jakubowiczem. Tekst w TV SAT nie ma charakteru merytorycznego. Nie jest to próba dyskusji. To raczej skowyt pseudoeksperta, którego boli fakt, że nie tylko pseudoeksperci mogą krytykować ustawy i wpływać na działania rządu.

Nie twierdzę, że jestem ekspertem lepszym od Jakubowicza. Wiem jednak, że nie mogę mieć żalu o to, iż inni będą krytykować moje słowa, teksty, efekty pracy. Pod tym tekstem pojawią się komentarze, niektóre może nawet obraźliwe. Wiem o tym. Po takich komentarzach nie będę pisał, że zaatakowało mnie jakieś "środowisko internautów". Wiem, że tam gdzieś za ekranami i komputerami są ludzie, którzy tylko wyrażają swoje poglądy. Regres do czasów nierządu? Nie. Zwykła komunikacja międzyludzka, nad którą tak wielu chciałoby mieć kontrolę...

>>> Czytaj: Sejmometr: wygodne śledzenie posłów. Rząd Ci tego nie da!

>>> Czytaj:

  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Lipiec 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031