Facebook nie sugeruje znajomych na podstawie lokalizacji, choć testował tę możliwość

, 01-07-2016, 11:51

Pisaliśmy w tym tygodniu o niebezpieczeństwach związanych z sugerowaniem znajomych na podstawie położenia. Facebook oświadczył nam, że czegoś takiego nie robi i przedstawił dodatkowe wyjaśnienia. Niezależnie od tego możliwości Facebooka w zakresie łączenia różnych ludzi pozostają sprawą bardzo interesującą.

W ubiegły wtorek pisałem o tym, że Facebook może zdemaskować anonimowego alkoholika. Mówiąc ściślej chodziło o to, że Facebook może sugerować nowych znajomych na podstawie przebywania w tej samej lokalizacji. Odkrył to pewien mężczyzna, który jako rodzic wybrał się na spotkanie dla młodzieży ze skłonnościami samobójczymi. Dzień później Facebook zaproponował mu znajomość z innym "anonimowym" uczestnikiem spotkania.   

Ta sytuacja pokazywała jak niebezpieczne dla prywatności jest przetwarzanie danych o położeniu. Niby to tylko "lokalizacje", ale z wizyt w określonym miejscu można wyczytać nasze poglądy, problemy, choroby, nawyki. Sugerowanie znajomych na podstawie lokalizacji mogło być narzędziem zbierania wrażliwych informacji o ludziach. 

Dane lokalizacyjne? Były tylko testy

Już po publikacji mojego wtorkowego artykułu otrzymałem poniższy komentarz z biura prasowego Facebooka. 

Sugerując nowych znajomych na Facebooku nie wykorzystujemy danych lokalizacyjnych, zarówno tych pochodzących z urządzenia, jak i tych dodanych do profilu przez użytkownika. Możemy sugerować nowe kontakty opierając się m. in. na wspólnych znajomych, informacjach o miejscu pracy bądź edukacji, organizacjach, do których należą czy zaimportowanych przez daną osobę kontaktach.

Ach! Skoro jednak nie sugerują po lokalizacji to od razu zabrałem się za poprawianie wtorkowego tekstu, ale...zaraz! Wcześniej powoływałem się na historię opisaną we Fusion.net. Czy ta historia była zmyślona? Poza tym co to znaczy, że Facebook nie wykorzystuje danych lokalizacyjnych? Czy nie robi tego teraz, czy może nie robił tego nigdy? 

Wysłałem dodatkowe pytania do biura prasowego Facebooka i otrzymałem taką odpowiedź. 

Przesłane wcześniej oświadczenie jest aktualne i obowiązujące, chociaż rzeczywiście doszło do pewnego zamieszania. Dokładne wyjaśnienie całej sytuacji znajduje się w tym http://fusion.net/story/319712/facebook-now-says-phone-location-not-used-to-recommend-friends/

Zamieszanie wzięło się stąd, że Facebook w przeszłości testował uwzględnianie lokalizacji (ale tylko na poziomie wspólnego miasta), jako jednego z czynników wpływających na propozycje nowych kontaktów. Testy trwały cztery tygodnie, dotyczyły niewielkiego odsetka użytkowników i zakończyły się w 2015 roku. Obecnie jakiekolwiek dane lokalizacyjne nie są wykorzystywane w sugestiach nowych znajomych.

Czyli były prowadzone testy z lokalizacją, ale ich zakres i sposób wykorzystania danych był dość ograniczony. Pozostaje poszukać odpowiedzi na jedno pytanie. Jeśli Facebook faktycznie połączył "anonimowych" rodziców będących na jednym spotkaniu to jak to zrobił? Zauważcie, że nawet jeśli nie użyto do tego danych lokalizacyjnych to samo dokonanie takiego skojarzenia jest w jakiś sposób przerażające (i fascynujące zarazem). 

Dodajmy jeszcze, że historia wspomnianego rodzica nie jest jedynym przypadkiem połączenia ludzi, których najwyraźniej łączyło tylko przebywanie w jednym miejscu. W serwisach społecznościowych (także na Facebooku) znajdziemy opisy podobnych historii. Niektóre z nich przytacza artykuł wskazany przez biuro prasowe Facebooka. 

Co jeszcze zdradza położenie?

Oczywiście Facebook nie zdradzi nam swoich tajemnic handlowych i jest to zrozumiałe. Nawet w przesłanym do nas oświadczeniu nie wymieniono wszystkich czynników branych pod uwagę przy sugerowaniu znajomych (na co wskazuje skórt "m.in." użyty przed ich wymienianiem).

Serwis Fusion.net zwrócił uwagę na możliwość ustalania lokalizacji na podstawie danych o łączeniu się z siecią. Jeśli posiadacze dwóch smartfonów łączyli się z siecią Wi-Fi w tym samym miejscu to właściwie możemy wnioskować o przebywaniu w jednym miejscu, choć nie sięgamy po dane stricte lokalizacyjne. Pokazuje to ciekawą lukę w systemie zbierania zgód na przetwarzanie informacji. Możesz się nie zgadzać na śledzenie położenia, a mimo to ktoś może ustalić Twoje położenie. Jedna informacja pozwala wnioskować o drugiej. Dotyczy to nie tylko Facebooka. W USA Federalna Komisja Handlu ukarała firmę InMobi za takie właśnie śledzenie bez odpowiedniej zgody.

Prywatność cyfrowa? Ciągle się uczymy

Facebook w roku 2011 zawarł porozumienie z Federalną Komisją Handlu, w którym zobowiązał się do takiego zarządzania nowymi produktami, aby nie narażać prywatności użytkowników. Mimo to serwis prowadził testy uwzględniania lokalizacji przy sugerowaniu znajomych. Czy było to naruszenie porozumienia? Trudno orzec i powiedzmy szczerze, że czasami kwestie związane z prywatnością okazują się bardziej subtelne niż można początkowo sądzić. Poza tym testy nie zakończyły się wdrożeniem, czyli Facebook musiał dostrzec jakieś wady takiego podejścia.

Nie sądzę by Facebook miał szczególnie złośliwe podejście do naszej prywatności. Jego deweloperzy skupiają się na optymalizacji usług i działają jak typowi inżynierowie - rozważają różne sposoby przetwarzania danych żeby uczynić usługę lepszą. Ingerencja w prywatność może być niechcianym i nieprzewidzianym efektem ubocznym. Co więcej, sami użytkownicy też nie są w stanie właściwie ocenić znaczenia przetwarzania niektórych danych. Można powiedzieć, że w tej sytuacji wszyscy dopiero uczymy się prywatności w świecie cyfrowym. Opisane przypadki "demaskowania po lokalizacji" stanowią dobrą lekcję i dla Facebooka i dla nas. 

Czytaj: Więcej o prywatności w Dzienniku Internautów


Komentuj na Facebooku
Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać



fot. KPRM




fot. KPRM





  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.