Darmowy album muzyczny co miesiąc? Można i tak!

22-03-2010, 13:35

John Wood to muzyk, który ma ambicje na dostarczanie darmowej muzyki w sieci i zarabianie na sprzedaży płyt wysyłanych pocztą. Może nie da się jeszcze z tego żyć, ale jest to kolejny ciekawy przykład eksperymentów, które mogą w przyszłości pozwolić na zarabianie na muzyce bez współpracy z wytwórniami i sklepami z muzyką online.

Udostępnianie darmowej muzyki w sieci to nic nowego. Robi to wielu twórców korzystających z licencji Creative Commons. Dodatkowo na udostępnienie albumu w sieci zdecydowały się takie zespoły, jak Radiohead i Nine Inch Nails.

Twórcom korzystającym z licencji CC często nie zależy na pieniądzach. Z kolei niektórzy znani twórcy (np. Radiohead) rozumieją, że publikowanie utworów w sieci to świetny sposób na promocję, który wcale nie musi zaszkodzić sprzedaży płyty CD. Czy jednak istnieje model, który pozwoliłby mniej znanym twórcom na zdobywanie fanów płacących za muzykę? Odpowiedzi na to pytanie szuka wiele osób, a jedną z nich jest John Wood, muzyk i redaktor naczelny serwisu Learning Music Monthly (LMM).

LMM to projekt, który ma ambicje dostarczania jednego albumu miesięcznie. Albumy na stronie LMM pogrupowane są w sezony po 12 albumów. Można posłuchać muzyki na stronie LMM i pobrać ją na swój komputer. Można nawet udostępnić muzykę innym i remiksować ją pod warunkiem podania informacji o autorze. W LMM znajdziemy utwory naprawdę bardzo różnorodne, więc nie warto się sugerować pierwszym albumem, jaki usłyszymy.

>>> Czytaj: Radiohead: sukces CD, mimo sprzedaży w sieci

Na czym chce zarabiać Wood? Zachęca on do przekazywania dowolnych datków na działalność, ale oferuje też płatną subskrypcję za 40 lub 70 dolarów. Za taką kwotę słuchacz otrzymuje pocztą płyty CD (6 lub 12 płyt) w ręcznie robionym opakowaniu i z oryginalną okładką. Projekt jest wspierany przez niezależną wytwórnię Vosotros, która postawiła sobie za cel opracowanie nowych sposobów na zarabianie.

Ostatnio o LMM wspomniała agencja Associated Press. Według jej informacji projekt ma ok. 100 fanów, którzy przekazali datki w różnej wysokości. Wood i nagrywający z nim muzycy nie mogą jeszcze z tego żyć, ale zarabiają także na graniu z innymi zespołami lub uczeniu muzyki. Projekt LMM jest dla nich czymś w rodzaju rozwojowego modelu biznesowego (zob. L.A. band tries to cash in with free monthly album).

LMM jakby odcina się od tradycyjnego przemysłu rozrywkowego, ale można powiedzieć, że robi on temu przemysłowi przysługę. W tej chwili rośnie znaczenie muzyki z sieci i spada znaczenie sprzedaży płyt CD. Może się jednak okazać, że model tradycyjnego sklepu z muzyką online to za mało, aby skłonić internautów do płacenia za muzykę. Duży potencjał może tkwić właśnie w muzyce udostępnianej za darmo połączonej ze sprzedażą innych usług. Nikt jednak o tym się nie przekona, dopóki nie zostaną przeprowadzone różne próby.

Przemysł rozrywkowy niestety zbyt innowacyjny nie jest. Wydawcy i artyści inwestują niemałe kwoty w organizacje takie, jak RIAA, IFPI, ZPAV, ZAiKS i in. Te z kolei wkładają dużo wysiłku w działania prawne, które prowadzą do karania potencjalnych nabywców muzyki i pogarszają wizerunek całego przemysłu. Mogłoby być inaczej. Skoro niezależnego pianistę z Los Angeles stać na eksperymenty z nowymi modelami sprzedaży, to przemysł muzyczny tym bardziej powinien eksperymentować w taki sposób.

>>> Czytaj: IFPI: Sprzedaż online rośnie, a problemem jest P2P


Źródło: LMM, AP
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy