Dane IMGW - nie dostaniemy ich darmo, a ceny bywają zaporowe

17-07-2012, 11:45

Ostatnie gwałtowne zjawiska pogodowe pokazują, że dane meteorologiczne stają się niezwykle cenne. IMGW udostępnia część tych danych w internecie, ale część z nich można dostać tylko za opłatą (bardzo wysoką). Jak to się ma do nowych przepisów o informacji publicznej i chwalonego wszędzie re-use?

Teoretycznie pod koniec ubiegłego roku bogate zasoby informacji publicznej otworzyły się dla mas. Weszła w życie nowelizacja Ustawy o dostępie do informacji publicznej, która otworzyła drogę do ponownego wykorzystania informacji z sektora publicznego. Niemal jednocześnie Komisja Europejska zapowiedziała prace nad przepisami, które wprowadzą kolejne ułatwienia w wykorzystywaniu danych generowanych za pieniądze podatników. Wszystko to wyglądało pięknie. Aha... jeszcze Donald Tusk mówił, że to, co powstaje za pieniądze publiczne, jest informacją publiczną. Pięknie. 

Czytaj: Można wykorzystywać dane z sektora publicznego, ale...

Ostatnie dni przyniosły Polsce gwałtowne burze, co zwróciło uwagę na cenne dane meteorologiczne. Te dane są idealnym przykładem informacji publicznej do wykorzystania w celu stworzenia innowacyjnych usług. Problem w tym, że nie zawsze łatwo je uzyskać. Część danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) można uzyskać za opłatą. Jest też strona Pogodynka.pl, która prezentuje część danych. Zastanawiać może umieszczenie na tej stronie notki "Copyright IMGW 2007-2012 ©". Czy tak ma wyglądać dostęp do informacji publicznej?

Wczoraj na ten problem zwrócił uwagę Piotr Waglowski, autor serwisu Vagla.pl. Opublikował on list Jana Reya, dawnego wiceprezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, do dzisiejszego szefa funduszu. Jan Rey poskarżył się w tym liście na to, że w chwili, gdy nad Polską przechodziła trąba powietrzna, wyłączono udostępnianie w internecie informacji z radarów meteorologicznych. Szczegóły w tekście pt. W czasie tornada IMiGW przestał udostępniać w internecie informacje z radarów meteorologicznych.

W komentarzach do wspomnianego tekstu znajdziemy odpowiedzi IMGW. Wynika z nich, że mapy radarowe prezentowane są w określonych przypadkach, tzn. w przypadku wydania ostrzeżeń 1. stopnia o burzach lub burzach z gradem, w przypadku wydania ostrzeżeń meteorologicznych lub hydrologicznych 2. stopnia lub 3. stopnia oraz w przypadku międzynarodowych wydarzeń społeczno-kulturalnych odbywających się na terenie Polski, których poprawna i bezpieczna realizacja jest zależna od warunków pogodowych.

Z informacji IMGW wynika, że automatyczne włączenie danych radarowych nastąpiło 14.07 (w sobotę) o godzinie ok. 15:45 do 22:00. Tak stwierdza przedstawiciel biura prasowego IMGW w odpowiedzi opublikowanej na Vagla.pl i taką samą informację otrzymał Dziennik Internautów.

IMGW: Działamy zgodnie z prawem. Kropka

Trudno nam teraz ocenić, jak rzeczywiście udostępniano dane z radarów, natomiast redakcję DI zainteresowało coś innego. Jak IMGW postrzega swoją rolę w udostępnianiu informacji publicznej? Otóż obecnie nie zgadza się on z tezą, że dane powinny być udostępniane bezpłatnie.

- Instytut pełni państwową służbę hydrologiczno-meteorologiczną i wykonuje zadania Państwa w zakresie osłony hydrologicznej i meteorologicznej społeczeństwa i gospodarki (art. 102 ust. 1 Prawa wodnego z dnia 18 lipca 2001r.), jednak nie jest w całości finansowany ze środków publicznych (...) Podkreślić należy, iż zgodnie z art. 110 ust. 4 i 5 oraz art. 111 ust. 1 i 2 Prawa wodnego, Instytut udostępnia dane nieodpłatnie szeregowi instytucji państwowych, które zajmują się m.in. bezpieczeństwem ludności. Dane są również nieodpłatnie dostępne dla uczelni i innych instytutów naukowych. Jeśli zaś chodzi o pobierane opłaty, to ponownie należy zwrócić uwagę, iż Instytut nie jest w całości finansowany przez Państwo, zachodzi zatem konieczność wypracowania brakujących środków samodzielnie. Jako podmiot publiczny, Instytut nie wyraża ocen co do prawa. W związku z tym Instytut nie może w żaden sposób skomentować tezy, jakoby dane powinny być dostępne nieodpłatnie. W tym zakresie Instytut może jedynie zagwarantować, iż działa zgodnie z prawem, tj. z art. 110 ust. 7 Prawa wodnego - czytamy w odpowiedzi Biura Prasowego IMGW nadesłanej do redakcji DI.

Jeśli chodzi o notkę „Copyright IMGW” na stronie Pogodynka.pl, instytut odpowiada, że nota „Copyright 2007-2012 ©” dotyczy strony internetowej – jej szaty graficznej i funkcjonalności, a nie danych meteorologicznych czy hydrologicznych.

Instytut udostępnia też płatną aplikację dla Androida, ale zdaniem przedstawicieli IMGW nie można tego nazwać „komercjalizacją” działań instytutu. Zdaniem jego przedstawicieli cena mobilnej aplikacji jest symboliczna i ma pokrywać koszty stworzenia aplikacji. IMGW-PIB rzekomo na tym nie zarabia, a dane prezentowane w aplikacji są jako takie bezpłatne.

Zaporowy cennik nie służy nikomu

Gdybyśmy chcieli dostać bardziej dokładne dane IMGW, są one udostępniane na podstawie cennika podzielonego według rodzaju licencji. Podział cennika wzorowany jest na cennikach ECOMET, który to jest organizacją zrzeszającą znaczną ilość europejskich służb meteorologicznych (odpowiedników Instytutu w innych krajach Europy).

Zgodnie z przepisami z zakresu konkurencji, instytut musi oferować takie same warunki umów wszystkim swoim kontrahentom, zatem cennik jest jednakowy dla wszystkich. Może to niestety oznaczać, że ceny za dane meteo będą dla wszystkich... jednakowo zaporowe. 

W komentarzach w serwisie Vagla.pl znajdziemy linki do interpelacji poselskich związanych z odpłatnym dostępem do danych IMGW. Temat porusza najwyraźniej wiele osób, najczęściej w obliczu różnego rodzaju gwałtownych zdarzeń pogodowych. Zapoznając się z różnymi stanowiskami, możemy dojść do wniosku, że wiele osób/instytucji byłoby nawet gotowych płacić instytutowi za dane, gdyby tylko ceny odpowiadały ich możliwościom finansowym... ale nie odpowiadają.

Tworzy to sytuację wcale niewesołą z punktu widzenia rynku, dostępu do informacji stworzonej za pieniądze podatników (choćby częściowo) i nawet samego IMGW, ponieważ:

  • gdyby dane były bezpłatne, mogłyby uczestniczyć w tworzeniu rynku związanego z ponownym wykorzystaniem danych z sektora publicznego, tak jednak nie jest;
  • gdyby te dane były udostępniane w cenach przystępnych, byłyby częściej sprzedawane i instytut mógłby lepiej zarabiać;
  • ceny na podstawie zaporowego cennika są zapewne „zgodne z przepisami prawa”, ale i tak mało kto może je kupić, zatem instytut nie ma z nich przychodu. 

Sonda
Dane IMiGW powinny być udostępniane bezpłatnie?
  • tak, już teraz powinny być bezpłatne
  • tak, ale państwo powinno lepiej dofinansować IMiGW
  • nie, ale ceny powinny przystępne
  • powinno być tak jak jest
wyniki  komentarze

Można chyba postawić tezę, że dane IMGW są czymś w rodzaju zamrożonego zasobu, którego potencjał jest wykorzystany tylko częściowo, może nawet w mniejszej części. Dane zostają wytworzone, są przekazane tylko wybranym i na tym ich informacyjny żywot się kończy. 

Nie chcemy w tym miejscu analizować czy oceniać postępowania IMGW. Wierzymy, że instytut ma swoje racje i jest ważną dla społeczeństwa instytucją, która stara się dostosować do szeregu warunków prawnych, społecznych, budżetowych itd. To jednak nie oznacza, że jego „gospodarka informacyjna” nie ma wad.

Czytaj: UE: Zacznijmy zarabiać na rządowych danych (re-use)!


Źródło: DI24.pl
To warto przeczytać







fot. Sarota PR





Komentarze
comments powered by Disqus
  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Czerwiec 2018»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2018 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.