Cyfrowa sprzedaż muzyki przegoniła sprzedaż fizyczną. Wniosek przemysłu? Internet źle działa!

13-04-2016, 12:03

Globalny rynek muzyczny rośnie dzięki sprzedaży cyfrowej. W związku z tym organizacja IFPI narzeka, że... internet działa źle! IFPI chciałaby przy nim pomajstrować, zmieniając podstawowe zasady dotyczące pośredników.

Zaledwie dwa dni temu pisaliśmy o danych dotyczących polskiego rynku muzycznego. Wynika z nich, że ten rynek powoli rośnie i jest to w dużej mierze zasługa streamingu. 

Sprzedaż cyfrowa przegania fizyczną

Wczoraj Międzynarodowa Federacja Przemysłu Fonograficznego (IFPI) wydała raport na temat globalnego rynku nagrań w roku 2015. Tendencje są podobne jak na rynku polskim - rynek powoli rośnie i jest to zasługa streamingu. 

Przyjrzyjmy się wybranym ustaleniom z raportu IFPI. 

  • Światowe przychody ze sprzedaży muzyki wzrosły o 3,2%.
  • Przychody ze sprzedaży cyfrowej stanowią 45% całych przychodów. Po raz pierwszy przegoniły one sprzedaż fizyczną, która stanowi 39% rynku. 
  • Przychody ze streamingu wzrosły o 45% do 2,9 mld dolarów. 
  • Przychody z pobrań nadal mają duże znaczenie - stanowią 20% przychodów.
  • Przychody ze sprzedaży fizycznej spadły o 4,5%. Spadek jest wolniejszy niż w poprzednich latach.  

Powiedzmy to wyraźnie. Sprzedaż cyfrowa po raz pierwszy jest większa od sprzedaży fizycznej. IFPI przyznała, że jest to w dużej mierze zasługa powszechności smartfonów. Mamy więc kolejny dowód, że powszechność urządzeń mobilnych nie szkodzi artystom, jak przekonują polskie organizacje zbiorowego zarządzania. 

IFPI narzeka na "różnicę wartości"

Czy w tej sytuacji przemysł muzyczny zacznie postrzegać internet jako szansę, a nie zagrożenie? Niestety nie. IFPI nie narzeka już tak jak kiedyś na piractwo, ale teraz organizacja znalazła sobie nowy problem (właściwie nie nowy, bo IFPI straszy nim od zeszłego roku).

IFPI mówi o istnieniu "różnicy wartości" (ang. the value gap). Chodzi o to, że płatne usługi streamingowe przynoszą znacznie większy przychód niż usługi napędzane reklamami, takie jak YouTube. Dzieje się tak pomimo, że usługi darmowe z reklamami mają o wiele więcej użytkowników. Obrazuje to wykres poniżej. 

Luka wartości wg IFPI

Gdzie jest problem, skoro obydwa kanały przynoszą pieniądze? Zdaniem IFPI zbyt małe są przychody z platform takich jak YouTube, a wynika to z przymykania oczu na naruszenia praw autorskich. 

- Usługi pozwalające użytkownikom na przesyłanie treści twierdzą, że nie potrzebują licencji na muzykę obecną na ich platformach, albo finalizują licencję na sztucznie zaniżonych stawkach, roszcząc sobie prawa do ochrony na podstawie zasad "bezpiecznej przystani" (safe harbour), które zostały wprowadzone we wczesnych czasach internetu i ustanowione zarówno w prawie USA jak i w prawie Europejskim. Dzisiaj zasady "bezpiecznej przystani" są używane niewłaściwie (...) Posiadacze praw autorskich z całej społeczności muzycznej i szerszego sektora kreatywnego są zobowiązani do zmienienia tej prawnej anomalii - czytamy w komunikacie IFPI. 

Zwiększyć odpowiedzialność pośredników?

Mówiąc bardziej wprost - IFPI chciałaby zmienić zasady odpowiedzialności pośredników za treści w internecie. Obecnie platformy internetowe nie odpowiadają za treści przesyłane przez użytkowników, dopóki nie wiedzą o bezprawności tych treści. Organizacje takie jak IFPI apelują o zwiększenie odpowiedzialności po stronie platform, aby zmusić je do aktywnego wyszukiwania i usuwania treści pirackich. Niestety przemysł muzyczny potrafi uznać nawet kolędę w wykonaniu internauty za treść piracką, zatem jeśli zwiększymy odpowiedzialność po stronie pośredników, możemy uczynić internet miejscem kontrolowanym przez antypirackie automaty, które mylą się co rusz. 

Ewentualnie IFPI powinna zacząć zabiegać o to, aby prawo surowo karało za nadużywanie roszczeń prawnoautorskich. Można rozważyć zwiększenie odpowiedzialności pośredników gdyby jednocześnie wprowadzić zasadę, że nieuzasadnione działania antypirackie powodują konieczność zapłacenia odszkodowań (najlepiej ogromnych) na rzecz użytkowników i usługodawców. O tym jednak IFPI nie mówi. 

Warto w tym miejscu przypomnieć niedawny raport na temat zgłoszeń antypirackich wysyłanych do Google. Niemal 30% tych zgłoszeń wzbudza różnego rodzaju wątpliwości

Robi się groźnie

Niestety można się obawiać, że politycy unijni bardzo wsłuchają się w prośby IFPI. Ta organizacja już rok temu apelowała o zwiększenie odpowiedzialności pośredników. Krótko potem Komisja Europejska zaproponowała zrobienie czegoś takiego w ramach Jednolitego Rynku Cyfrowego. Zaledwie wczoraj pisaliśmy o tym, że to niebezpieczeństwo ciągle istnieje. Polska minister Anna Streżyńska była wśród polityków, którzy zaapelowali o ostrożność przy regulowaniu platform internetowych

Przemysł filmowy również naciska na zwiększenie odpowiedzialności pośredników, jednocześnie broniąc geoblokad i przekonując, że nie można za bardzo reformować prawa autorskiego. 

Wszystkie teznaki zapowiadają, że niebawem czeka nas poważna walka o kształt zasad regulujących odpowiedzialność pośredników internetowych. W tej walce ogromną rolę odegra przemysł rozrywkowy, który... rośnie dzięki internetowi. Ten przemysł może sam sobie zaszkodzić, bowiem nie potrafi i nawet nie chce sprawdzić, czy przypadkiem darmowy dostęp do muzyki nie napędza tej rewelacyjnej sprzedaży cyfrowej. 


Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać












  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Sierpień 2017»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.