ACTA zginie, bo była tajna. Podziękujmy twórcom porozumienia (sic!)

02-07-2012, 13:32

Twórcy ACTA liczyli na to, że milczenie do ostatniej chwili pozwoli na przepchnięcie ACTA. Wyszło odwrotnie - to właśnie tajność negocjacji jest powodem sprzeciwu wobec porozumienia, o czym mówił dziś europoseł David Martin w wywiadzie opublikowanym na stronach PE. W ogóle można odnieść wrażenie, że twórcy ACTA wiele zrobili, by zliberalizować prawo autorskie (sic!).

Czy internauci popierający swobodną wymianę plików powinni być wdzięczni twórcom ACTA? To pytanie wydaje się bezczelne, ale już niebawem może się okazać, że nikt nie miał większego wkładu w liberalizację prawa autorskiego niż twórcy ACTA! Piszę to całkiem serio i za chwilę to udowodnię.

Wszyscy wiemy, że jutro Parlament Europejski będzie debatował na temat ACTA, a pojutrze będzie głosowanie. Dziś na stronie PE znajdziemy wywiad z Davidem Martinem, posłem sprawozdawcą ds. ACTA. W tym wywiadzie padają dwa godne uwagi stwierdzenia.

  • David Martin uważa, że ACTA miałaby znacznie większe szanse w Parlamencie Europejskim, gdyby negocjacje nie były tajne. Prawo negocjowane i przeforsowane w tajemnicy to na ogół złe prawo (...) Gdybyśmy byli zaangażowani wcześniej (w sprawę ACTA - red.), można było także pomyśleć o rozdzieleniu umów dotyczących dóbr materialnych i tych odnoszących się do towarów wirtualnych. Gdyby to zrobiono, wtedy umowa w sprawie materialnych towarów przeszłaby przez Parlament praktycznie bez żadnego komentarza - mówił Martin.
  • Zapowiedzi Karela de Guchta dotyczące tego, że sprawa ACTA wróci niezależnie od decyzji podjętej przez Parlament, wydają się Martinowi... zaskakujące. Żadne zapewnienie Komisji Europejskiej w stosunku do  PE nie mogłoby zmienić tekstu prawnego - powiedział poseł sprawozdawca.

Oczywiście wydarzeniom związanym z ACTA towarzyszyły różne dziwactwa i nie będziemy zdziwieni, jeśli ACTA naprawdę wróci. Teraz jednak szanse na pokonanie ACTA są duże, a to jeszcze nie koniec.

Czytaj: ACTA: Parlament Australii też ma zastrzeżenia, dostrzega wydarzenia w UE

David Martin ma 100% racji, mówiąc, że tajność ACTA zabiła tę inicjatywę. Ja natomiast powiem więcej - tajność ACTA wywołała tak duże oburzenie opinii publicznej, że zaczęło się mówić nie tylko o odrzuceniu porozumienia, ale również o szerszej walce z systemem praw autorskich, który przypomina pętlę zaciskającą się na szyi zwykłych ludzi. 

Cofnijmy się myślami do roku 2010. Przedstawiciel MSWiA Adam Rapacki pojawił się na branżowej imprezie, w czasie której zaproponował wyeliminowanie dozwolonego użytku z prawa autorskiego. Ta nieprawdopodobna propozycja została skrytykowana przez internautów, ale wielkiej afery nie było. Po prostu w roku 2010 za jedyny możliwy kierunek rozwoju prawa autorskiego uznawano jego zaostrzanie. Teraz mówi się o liberalizacji prawa autorskiego, o rozszerzaniu dozwolonego użytku, ale ten stan rzeczy obserwujemy dopiero od początku 2012 roku, czyli od czasu ulicznych protestów przeciwko ACTA.

ACTA - mem

Mówiąc najprościej, twórcy ACTA chcieli osiągnąć zbyt dużo i zbyt brudnymi metodami. Z tego właśnie powodu uzyskali efekt odwrotny od zamierzonego. Można to porównać do internetowego efektu Streisand - im bardziej coś ukrywasz, tym bardziej ludzie będą się tym interesować.

Kiedy w Europie ruszał sprzeciw wobec ACTA, w USA upadała kontrowersyjna ustawa SOPA. Powstało nawet ciekawe angielskie wyrażenie "to get SOPA'd", które oznacza stworzenie takiego prawa, które z pewnością wywoła ogromny opór internautów. Można by się pokusić o stworzenie polskiego wyrażenia "za-ACTA-ować się" (brzmi podobnie do "zagalopować się"). No więc przemysł praw autorskich nieco się za-ACTA-ował. 

Czytaj: ACTA wróci po przegranej w PE? Niekoniecznie, ale nie tu jest problem!


Źródło: DI24.pl
  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Wrzesień 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30