Apple Facebook Google Microsoft badania bezpieczeństwo patronat DI prawa autorskie serwisy społecznościowe smartfony

Świat potrzebuje hakerów - wywiad z Kamilem Sijko z Fundacji CoderDojo Polska

21-10-2014, 20:12

Do świadomości coraz większej liczby osób w Polsce przebija się myśl, że warto uczyć dzieci programowania. Jak to może wyglądać w praktyce, opowiedział nam Kamil Sijko, prezes Fundacji CoderDojo Polska.

Anna Wasilewska-Śpioch: Zacznijmy od czegoś prostego - kiedy i jak zaczęła się Wasza przygoda z ideą CoderDojo?

Kamil Sijko: Zaczynaliśmy w marcu 2013 roku – na targach BETT 2013 zobaczyłem jak Bill Liao mówił o CoderDojo, później wziąłem udział w demonstracyjnej sesji. Pomyślałem, że byłoby świetnie spróbować z czymś takim w moim rodzinnym mieście, Zambrowie. Namówiłem do tego pomysłu Łukasza Dziedziula, wydrukowaliśmy plakaty i oczekiwaliśmy dnia pierwszych zajęć. Pierwszy dzień był naprawdę fajny, bo udało się zgromadzić naprawdę dużą grupę dzieci i młodzieży w różnym wieku. Co więcej, dzieciaki przychodziły regularnie, a z czasem dołączały do nich nowe. To był dla nas sygnał, że formuła CoderDojo ma coś w sobie. W lipcu sformalizowaliśmy naszą działalność, zakładając Fundację CoderDojo, której celem jest promocja idei klubów CD i ich wspieranie.

CoderDojo Zambrów świętuje rozpoczęcie kolejnego sezonuCoderDojo Zambrów świętuje rozpoczęcie kolejnego sezonu, źródło: facebook.com/CoderDojoZambrow

Świat potrzebuje hakerów - to hasło przewodnie CoderDojo. Ma posmak zakazanego owocu, dlatego może być atrakcyjne dla dzieci i młodzieży. W polskiej przestrzeni językowej słowo „haker” kojarzy się jednak negatywnie. Jak udaje się Wam przekonać do siebie rodziców?

Zacznijmy od hakera – z tym jest największe nieporozumienie. Haker kojarzy się opinii publicznej z przestępcą, a to przecież w ogóle nie o to chodzi. Haker to ktoś, kto potrafi rozwiązywać problemy – najkrócej mówiąc. Inspiracją do przyjęcia takiego hasła był dla nas tekst Erica Stevena Raymonda „How To Become A Hacker” – takich właśnie hakerów chcemy kształcić i uważamy, że Polska i świat ich potrzebuje.

Czy rodzice często pojawiają się na prowadzonych przez Was zajęciach i czy taka obecność w ogóle jest pożądana?

Rodziców widujemy w CoderDojo stosunkowo rzadko. Najczęściej dzieci przychodzą same albo są przywożone przez rodziców. Bardzo rzadko zdarzają się sytuacje, kiedy rodzice np. zostają na zajęciach, pomimo tego, że zawsze mówimy, że są mile widziani. To jest duża różnica w porównaniu z CoderDojo z innych krajów – np. w Irlandii młodsze dzieci nie mogą chodzić na zajęcia, o ile nie będzie z nimi cały czas opiekun. Nasi rodzice mają inne podejście do swojego uczestnictwa w tym projekcie. Nie wiem, z czego to wynika. Może tak uczy nasza szkoła, żeby się nie wtrącać? A może to różnica kulturowa? Niestety nie wiem. W tym roku mamy kilka nowych pomysłów na to, jak ich zachęcić do częstszych odwiedzin, mamy nadzieję, że uda nam się pozyskać ich do współpracy. Są nam bardzo potrzebni, bo CoderDojo trwa tylko trzy godziny tygodniowo – rodzic widzi się z dzieckiem o wiele dłużej w perspektywie tygodnia, poza tym jego obecność i zaangażowanie pokazuje też dziecku, że to, co u nas robi, jest ważne, cenne.

Nie jest żadną tajemnicą, że nauczanie informatyki w polskich szkołach kuleje. Nauczycielom często brakuje kompetencji i pasji do prowadzenia tego typu zajęć. Jaką rolę przypisujecie sobie w tej sytuacji - kluby hakerskie CoderDojo mają być alternatywą dla lekcji w szkole czy raczej ich uzupełnieniem?

Wydaje mi się, że to niestety ciągle jest tajemnica – brakuje badań, które sprawdzałyby, jak wygląda sytuacja w tym zakresie w polskich szkołach, mam nadzieję, że to się zmieni. Moje osobiste doświadczenie jest takie, że nauczanie informatyki w polskich szkołach jest bardzo, naprawdę bardzo różne – znam nauczycieli, którzy wielu uczniów po raz pierwszy spotkali z programowaniem. Znam też niestety kilku takich, którzy sami niezbyt doceniali powagę i wagę swojego przedmiotu i dużą część zajęć przeznaczali albo na rzeczy trzeciorzędnego znaczenia (np. malowanie w paincie), albo wręcz pozwalali uczniom grać na lekcjach w gry komputerowe, czego oczywiście w podstawie programowej nie ma.

CoderDojo nigdy jednak nie miało aspiracji zastępować szkoły – nawet jeśli uda nam się kiedyś zrealizować nasze marzenie, uruchamiając CoderDojo w każdym powiatowym mieście w Polsce, to i tak masowa edukacja informatyczna w szkołach będzie miała sens. CoderDojo jest przeznaczone dla osób chętnych, zainteresowanych, szkoła ma uczyć wszystkich. Można tu użyć metafory sportowej – każdy w szkole ma zajęcia WF-u, ale jak ktoś czuje, że jest dobry w piłce nożnej, siatkówce, hokeju czy innym sporcie, to szuka klubu sportowego i tam dopiero pod okiem profesjonalnych trenerów dąży do mistrzostwa. Tak samo ma być z CoderDojo – wolontariuszami są najczęściej profesjonalni programiści, entuzjaści i pasjonaci nowych technologii. To świetne miejsce, żeby się rozwinąć.

Pierwsze wydruki 3D na zajęciach CoderDojo w BiałymstokuPierwsze wydruki 3D na zajęciach CoderDojo w Białymstoku, źródło: facebook.com/CoderDojoBialystok

Z jakich narzędzi korzystacie na zajęciach, w jakich językach programujecie?

Na początku zwykle zaczynamy od języka Scratch, który oferuje chyba złoty środek pomiędzy efektownością i szybkością, z jaką osiągnąć można efekty, a elastycznością. Dla dzieci z mocniejszymi komputerami ciekawą propozycją jest też Kodu Game Lab i Project Spark (oba języki wymagają Windowsa). Poza tym cała gama narzędzi do projektowania 3D (np. Tinkercad, Sketchup), edycji wideo, dźwięków, obrazów itd. Nie ograniczamy się tylko do programowania.

Kształcicie dzieci bezpłatnie. Ze statutu Fundacji CoderDojo Polska można się dowiedzieć, że jej fundusz założycielski stanowiło zaledwie 500 zł. Utrzymujecie się z darowizn, dotacji, subwencji itp. Aż ciężko uwierzyć, że dysponując tak nikłym budżetem, można coś zdziałać. Jak sobie radzicie?

To bardzo fajna cecha klubów CoderDojo – wolontariusze pracują za darmo, a dzieciaki przynoszą swój sprzęt, poza tym naprawdę wiele osób chce nam pomagać – nie zdarzyło się jeszcze np. żebyśmy nie mogli w jakimś mieście znaleźć darmowej sali z łączem internetowym. Dzięki temu klub w postaci zarodkowej można prowadzić zupełnie bezkosztowo. Oczywiście kosztują „gadżety”, które fajnie jest móc pokazać dzieciakom – drukarki 3D, mikrokontrolery, komputery RaspberryPi, również laptopy (niestety nie wszystkie dzieci mają możliwość przyjść z własnym komputerem). Na szczęście są firmy, które doceniają to, co robimy, i jak na razie nie narzekamy na kłopoty finansowe.

Jednym z celów zapisanych w Waszym statucie jest „rozwijanie i umacnianie postaw równościowych, nastawionych na aktywne współdziałanie w rozwoju społeczeństwa obywatelskiego”. Jak to rozumiecie?

Chodzi o to, żeby pokazywać dzieciakom, po pierwsze, że programowanie to jest taka kompetencja, którą można dużo zdziałać, również dla dobra wspólnego, a po drugie, że programowanie jest egalitarne – dostępne dla każdego – bez względu na płeć, wiek, poglądy. Ten pierwszy cel staramy się realizować poprzez większe projekty, które fajnie jeśli pozostawiają coś dla społeczności. Np. w Zambrowie udało nam się razem z dzieciakami stworzyć darmową aplikację na system Android, dzięki której każdy może sprawdzić z poziomu swojego smartfona, co grają w najbliższym czasie w naszym lokalnym kinie. Aplikacji używa regularnie ok. 200 osób.

Oprócz Zambrowa, gdzie wszystko się zaczęło, działacie w Gliwicach, Warszawie, Białymstoku... Gdzieś jeszcze? Słyszałam, że chcieliście zainteresować ideą CoderDojo wrocławian. Udało się?

Pomagają nam dziewczyny z GeekGirls Carrots – rzeczywiście w najbliższych tygodniach wybieramy się do Wrocławia, gdzie już kilka osób sygnalizowało nam, że byłoby zainteresowanych prowadzeniem klubu CoderDojo. Mamy też nadzieję na kolejne lokalizacje. Staramy się je wspierać m.in. poprzez portal zasoby.coderdojo.org.pl na którym umieszczamy scenariusze dla początkujących Mentorów (tak nazywamy trenerów w CoderDojo).

Białostoczanie dowiedzieli się o CoderDojo na jednym ze spotkań Geek Girls Carrots (miałam zresztą okazję w nim uczestniczyć). Zaraz potem w stolicy Podlasia zorganizowano pierwsze zajęcia dla dzieci. Współpracujecie z kimś jeszcze?

Współpraca z GeekGirls Carrots jest dla nas bardzo ważna, bo są to miejsca, które gromadzą naszych potencjalnych Mentorów. Tak samo jest z Czytelnikami Dziennika Internautów :-) To nasz najrzadszy i najcenniejszy zasób – ludzie, którzy chcieliby wolontarystycznie przekazywać wiedzę dalej.

Staramy się współpracować z każdą organizacją, której cele są zbieżne z naszymi, ale z racji na to, że wszyscy pracujemy na pierwszym etacie, a CoderDojo jest naszą działalnością dodatkową, to zakres tej współpracy jest siłą rzeczy ograniczony. Ostatnio naszym najważniejszym partnerem jest Samsung ze swoim programem „Mistrzowie Kodowania”, w którym od tej edycji bierzemy udział – piszemy scenariusze zajęć. To dla nas fajna okazja, żeby zwiększyć zasięg – w programie w tym roku ma wziąć udział ok. 50 tys. dzieci.

Michał Boni pobiera nauki od adepta CoderDojoMigawki z pobytu w Brukseli - Michał Boni pobiera nauki od adepta CoderDojo, źródło: facebook.com/CoderDojoPL

Na Waszym fanpage'u wyczytałam, że dostaliście grant na podróż do Brukseli, dokąd pojechaliście z „Mistrzami Kodowania”. Co tam robiliście?

Historia Brukselska to był eksperymentalny pomysł naszych przyjaciół z siostrzanej Fundacji z Irlandii, którzy postanowili spróbować promować CoderDojo przez kontakt z politykami w Brukseli. Było bardzo fajnie, dzieciaki wspominają podróż bardzo miło, ale efekty dla promocji będzie można ocenić dopiero za jakiś czas. Na razie są one mieszane – z jednej strony odezwało się do nas kilka osób, które zobaczyły nas w mediach i postanowiły przynajmniej zapytać, jak założyć CoderDojo u siebie – trzymamy kciuki, że dzięki temu otworzy się kilka nowych placówek. Z drugiej strony część anonimowych komentatorów w internecie zarzuca nam „uwikłanie w politykę”, mówiąc bardzo delikatnie.

Dziękuję za rozmowę, a Czytelników, którzy chcieliby spróbować swoich sił jako Mentorzy, zachęcam do kontaktu z CoderDojo.


Aktualności | Porady | Gościnnie | Katalog
Bukmacherzy | Sprawdź auto | Praca
biurowirtualnewarszawa.pl wirtualne biura w Śródmieściu Warszawy


Artykuł może w treści zawierać linki partnerów biznesowych
i afiliacyjne, dzięki którym serwis dostarcza darmowe treści.

              *