Śmiertelność z powodu sepsy na polskich oddziałach intensywnej terapii sięga 50 proc. - dwukrotnie więcej niż średnia globalna. Rocznie w kraju dochodzi do około 47-50 tys. przypadków zakażenia krwi, z czego 40 proc. dotyczy dzieci poniżej piątego roku życia. Polska wciąż nie ma elektronicznego rejestru sepsy, mimo zaleceń WHO z 2017 roku.
Według danych ekspertów, na świecie sepsa powoduje rocznie 11 mln zgonów na 50 mln przypadków zachorowań. W Polsce dokładne statystyki są niedostępne z powodu braku krajowego systemu monitorowania.
W skrócie:

Polska należy do nielicznych krajów europejskich bez elektronicznego rejestru sepsy. Według informacji Pulsu Medycyny, wiele państw - w tym USA, Wielka Brytania, Australia, Niemcy, Holandia, Szwajcaria i kraje skandynawskie - dawno wdrożyło takie systemy.
"W Polsce nierozwiązany pozostaje problem z dostępnością do informacji na temat tego, ile mamy przypadków sepsy i zgonów z tego powodu. Jedynym rozwiązaniem jest wprowadzenie elektronicznego ogólnopolskiego rejestru sepsy" - podkreśla prof. Barbara Adamik z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Problemy z precyzyjnym monitorowaniem przypadków zakażeń wynikają nie tylko z chaosu organizacyjnego, ale również z faktu, że niski poziom dojrzałości cyfrowej szpitali uniemożliwia sprawne gromadzenie i analizę danych medycznych w czasie rzeczywistym
Wczesne rozpoznanie sepsy jest kluczowe dla przeżycia pacjenta, ponieważ każda godzina zwłoki zwiększa ryzyko powikłań i śmierci. Początkowe objawy są mało swoiste:
Dlatego są często mylone z grypą lub inną infekcją.
W miarę postępu choroby pojawiają się objawy niewydolności narządów: układu oddechowego, krążenia, ośrodkowego układu nerwowego, nerek i wątroby oraz zaburzenia krzepnięcia.
"Sepsa to stan zagrożenia życia, który rozwija się w wyniku nieprawidłowej, nadmiernej reakcji organizmu na zakażenie i prowadzi do niewydolności narządów" - wyjaśnia prof. Adamik.
Szczególnie narażone są osoby z obniżoną odpornością i chorobami towarzyszącymi, zwłaszcza małe dzieci i osoby starsze.
Skale wczesnego ostrzegania pozwalają przewidzieć ryzyko pogorszenia się stanu pacjenta na podstawie monitorowania podstawowych parametrów życiowych. Według ekspertów z Gazety Prawnej, takie systemy są stosowane od lat w wielu szpitalach w Unii Europejskiej i przynoszą dobre efekty.
Badanie "Status of Sepsis Care in European Hospitals" objęło 1023 placówki w 69 krajach. Wykazało, że badania przesiewowe w kierunku sepsy stosowano w 54,2 proc. oddziałów ratunkowych, 47,9 proc. oddziałów ogólnych i 61,7 proc. oddziałów intensywnej terapii. Analiza pokazała jednak duże pole do poprawy w zakresie wczesnego wykrywania i standaryzowanego leczenia.
"Są cztery obszary, które pomogłyby we wczesnej diagnostyce sepsy w Polsce. Pierwszy to standaryzacja postępowania klinicznego, czyli wprowadzenie jednolitych protokołów postępowania, włącznie ze skalami wczesnego ostrzegania. Drugi obszar to wdrożenie narzędzi cyfrowych i algorytmów celem wspierania decyzji klinicznych" - prof. Barbara Adamik, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
Metody uczenia maszynowego (ML) potrafią przewidzieć rozwój sepsy na kilka godzin przed jej rozpoznaniem w warunkach klinicznych. Badania pokazują, że modele ML - zwłaszcza sieci neuronowe i drzewa decyzyjne - przewyższają tradycyjne skale ryzyka sepsy pod względem efektywności. Systemy te są coraz częściej integrowane z elektroniczną dokumentacją medyczną, co umożliwia ciągłe monitorowanie pacjenta.
Sepsa pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań dla polskiej opieki zdrowotnej. Bez krajowego rejestru i standaryzacji postępowania klinicznego trudno ocenić skalę problemu i skuteczność podejmowanych działań. Wprowadzenie skal wczesnego ostrzegania i narzędzi opartych na sztucznej inteligencji może znacząco poprawić rokowania pacjentów, ale wymaga systemowych zmian i inwestycji w infrastrukturę diagnostyczną.
Źródło: Newseria Agencja informacyjna, Puls Medycyny, Rynek Zdrowia
Foto: Freepik
Artykuł może zawierać linki partnerów, umożliwiające rozwój serwisu i dostarczanie darmowych treści.
Szkolenia gastronomiczne a rynek pracy - dlaczego kompetencje w gastronomii zyskują na znaczeniu
|
|
|
|
|
|
|
|
Stopka:
© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.