Rynek aut w Polsce 2026 - reaktywacja elektryków miejskich i walka marek premium

Wczoraj, 17:23

Segment premium w Polsce stoi przed najtrudniejszym rokiem od dekady. Marki takie jak BMW, Audi i Mercedes muszą zmierzyć się z rosnącą luką cenową wobec aut masowych, która w 2025 roku spowodowała spadek ich udziału w rynku mimo rekordowych rejestracji. Równocześnie małe elektryki miejskie - niemal zapomniane przez ostatnie lata - wracają do gry dzięki chińskim producentom i kończącemu się programowi NaszEauto.

Rynek aut w Polsce 2026 - reaktywacja elektryków miejskich i walka marek premium

W skrócie:

  • Segment premium zarejestrował 154 tys. aut w 2025 (+9,1 proc.), ale udział rynkowy spadł
  • Limit odliczeń podatkowych dla aut spalinowych spada do 100 tys. zł od stycznia 2026
  • Program NaszEauto kończy się 30 kwietnia 2026, budżet 1,18 mld zł
  • BYD Dolphin Surf i Leapmotor T03 oferują leasing od 100-200 zł miesięcznie
  • Sprzedaż aut online ma wzrosnąć o 20-30 proc. w 2026 roku

Premium w defensywie - luka cenowa i presja flotowa

Rok 2025 obnażył słabość segmentu premium w Polsce. Choć zarejestrowano rekordowe 154 tys. aut tej klasy, tempo wzrostu (+9,1 proc.) było dwukrotnie niższe niż rok wcześniej. Grudzień 2025 przyniósł historyczny rekord rejestracji, ale udział premium był najniższy w całym roku - sygnał, że klienci masowo uciekają do tańszych marek.

Według Bartosza Chojnackiego z Superauto.pl, problem tkwi w dysproporcji cenowej. Marki masowe szybciej zareagowały na presję chińskich producentów, obniżając ceny. Premium tego nie zrobiło - różnica między Audi A3 a Skodą Octavią wzrosła do kilkudziesięciu tysięcy złotych, odwrotnie niż tuż po pandemii, gdy A3 było tańsze od Octavii.

Flotowcy - przez trzy lata zasilający się autami premium - w 2025 roku zweryfikowali podejście. Uznali, że różnica w komforcie nie rekompensuje przepaści cenowej. Od stycznia 2026 sytuacja się pogarsza: limit odliczeń podatkowych dla aut spalinowych spada z 150 tys. do 100 tys. zł. Hybrydy plug-in (emisja poniżej 50 g CO2/km) zachowują limit 150 tys. zł, elektryki - 225 tys. zł.

Marki premium stoją przed dylematem: bronić wolumenów kosztem rentowności czy odwrotnie. Najprawdopodobniej zobaczymy miks obu strategii, ale bez chińskiej konkurencji w ich segmencie - na razie.

Elektryki bez dotacji - stagnacja czy stabilizacja?

W 2025 roku Polacy zarejestrowali prawie 46 tys. aut elektrycznych - wzrost o 177 proc. rok do roku. Grudzień przyniósł rekord: ponad 7,6 tys. rejestracji, co stanowiło co dziewiąte nowe auto. Według danych programu NaszEauto, budżet 1,18 mld zł wspierał zakup, leasing lub wynajem długoterminowy zeroemisyjnych pojazdów kategorii M1, M2 i N1.

Program kończy się 30 kwietnia 2026 roku. Bez niego trudno o dalsze wzrosty wśród klientów prywatnych i jednoosobowych firm - wielu przyspieszyło zakup pod koniec 2025, by zdążyć z dotacją. Chojnacki przewiduje utrzymanie wolumenów z 2025, ale nie spektakularne wzrosty.

Floty firmowe to inna historia. Limit odliczeń 225 tys. zł dla elektryków (wobec 100 tys. dla spalinowych) to potężna zachęta. Firmy będą elektryfikować floty - proces już trwa, a nowe przepisy go przyspieszą.

Małe elektryki wracają - chińska ofensywa i moda na mikro

Segment aut miejskich niemal zniknął z rynku w latach 2020-2024. Volkswagen Up!, Skoda Citigo, Peugeot 108, Citroen C1, Smart Fortwo - wszystkie odeszły. Powód: wymogi bezpieczeństwa podniosły koszty produkcji, cena stała się nieadekwatna do funkcjonalności.

W 2025 małe chińskie elektryki wdarły się na rynek z impetem. BYD Dolphin Surf (od 82,7 tys. zł) i Leapmotor T03 (od 85 tys. zł) zdominowały rankingi rejestracji elektryków w Polsce. Wraz z Citroenem eC3 stworzyły nową kategorię: auto miejskie z napędem elektrycznym, dostępne w leasingu za 100-200 zł miesięcznie (2 lata, wsparcie NaszEauto).

Dla wielu klientów to konkurencja dla transportu publicznego. Darmowe parkowanie w strefach płatnych, buspasy, niskie koszty użytkowania - małe elektryki stają się drugim autem w gospodarstwie domowym, do dojazdów do pracy.

Chojnacki przewiduje modę na małe elektryki w 2026 roku. Dodatkowy impuls: propozycja Komisji Europejskiej z grudnia 2025 o superkredytach dla producentów małych aut miejskich - korzystniejsze współczynniki przy wyliczaniu celów emisyjnych.

Sprzedaż online rośnie - ale o ile naprawdę?

Superauto.pl - platforma sprzedająca nowe auta przez internet - prognozuje wzrost klientów kupujących bez wychodzenia z domu o 20-30 proc. w 2026 roku. Brzmi imponująco, ale brakuje twardych danych o obecnym udziale e-commerce w rynku motoryzacyjnym.

Praktycznie każdy klient zaczyna ścieżkę zakupową online - przegląda oferty, specyfikacje, ogląda testy wideo. Potem trafia do salonu stacjonarnego lub platformy internetowej. Model hybrydowy (wiedza z sieci, transakcja w salonie) wciąż dominuje. Pełny model online - od researchu po finalizację - to wciąż nisza, choć rosnąca.

Rozwój finansowania online, rosnąca świadomość klientów i różnorodność modeli biznesowych e-commerce motoryzacyjnego napędzają zmianę. Ale prognozy Superauto.pl należy traktować ostrożnie - firma ma interes w promowaniu zakupów cyfrowych.

Warto zapamiętać

  • Marki premium muszą dostosować ceny lub stracić klientów flotowych - nowe limity podatkowe nie pozostawiają wyboru
  • Koniec programu NaszEauto w kwietniu 2026 spowolni wzrost elektryków wśród klientów prywatnych, ale floty będą elektryfikować
  • Małe elektryki miejskie to nie chwilowa moda - niskie koszty użytkowania i przywileje miejskie czynią je realną alternatywą dla drugiego auta
  • Sprzedaż online rośnie, ale model hybrydowy (research online, zakup offline) wciąż dominuje w motoryzacji

Źródło: Superauto.pl, Autokult.pl, PZWLP, dane CEPiK

 


 

Foto: Freepik



Artykuł może zawierać linki partnerów, umożliwiające rozwój serwisu i dostarczanie darmowych treści.

Ostatnie artykuły:






fot. mdjaff