– GIODO wydał decyzję nakazującą Google’owi niszczenie zdjęć źródłowych zaraz po ich zamieszczeniu w internecie – mówi Małgorzata Kałużyńska-Jasak z GIODO. Czyli nie zgadza się też z oceną Grupy Roboczej Artykułu 29 – niezależnego europejskiego organu doradczego Komisji Europejskiej – która zgodziła się na przechowywanie ich przez 6 miesięcy. Powód takiej restrykcji: na zdjęciach pojawiają się przechodnie i samochody wraz z tablicami rejestracyjnymi, a to już dane osobowe, których Google nie ma prawa zbierać.
Podobne analizy są prowadzone w stosunku do usług Zumi (należy do Onetu), Norc czy Cyclomedii. Jak dowiedział się „DGP”, naczelny inspektor chce wraz z rzecznikiem praw obywatelskich opracować specjalny kanon tego, co wolno, a czego nie, umieszczając zdjęcia miejsc publicznych w internecie.
Już półtora roku temu w Warszawie i Krakowie pojawiły się specjalne samochody Google’a, które kompletowały zdjęcia do skonstruowania specjalnej internetowej mapy. Na razie żadne polskie miasto nie jest dostępne w tym systemie. Według informacji „DGP” powodem tego poślizgu są kontrowersje, jakie Street View budzi na świecie, i to, że GIODO od kilku miesięcy analizuje jej zgodność z polskim prawem.
Więcej szczegółów w serwisie Dziennik.pl w artykule pt. Polska stawia się internetowemu gigantowi
Sylwia Czubkowska






