Na ugodę, której warunki wstępnie przedstawiono na początku kwietnia, nie chce się zgodzić Joseph Kinney, operator strony SafeSpaces.com. Twierdzi, że nie chodzi mu o pieniądze, ale o to, by Google poniosło odpowiedzialność za swoje błędy.
Na mocy porozumienia, Google zdecydowało się udostępnić reklamodawcom kredyty, które mogą być zamienione na reklamy w systemie AdSense. Kinney twierdzi, że nie może się zgodzić na to, aby jedyną rekompensatą była możliwość uczestnictwa w programie, który jest "parodią i żartem".
Właściciel SafeSpaces.com uważa też, że sędzia, który wstępnie zaaprobował ugodę był człowiekiem niekompetentnym do orzekania w tego rodzaju sprawach i najwyraźniej nie znał się na zagadnieniach związanych z internetem.
Nie jest to pierwszy raz, kiedy wspomniana ugoda z reklamodawcami została skrytykowana. Wielu komentatorów uznało 90 mln USD za sumę, którą Google wypłaci bez większego żalu. Poza tym zauważono, że reklamodawcy potrzebują definicji problemu i dodatkowych regulacji, bardziej niż kredytów na kolejne reklamy.
Artykuł może zawierać linki partnerów, umożliwiające rozwój serwisu i dostarczanie darmowych treści.