Jednolity Patent: Boni pierwszym ministrem, który ma wątpliwości

19-12-2012, 13:08

Rząd brnie do Jednolitego Patentu niczym leming do samozagłady, ale jeden z członków rządu zaczął dostrzegać wady tego pomysłu. Jak łatwo się domyślić, jest to Michał Boni, minister cyfryzacji, który już nieraz wsłuchiwał się w opinie internautów.

Jednolity Patent to temat intensywnie "wałkowany" przez Dziennik Internautów i mamy świadomość, że opisujemy głównie wady tego pomysłu. Robimy to świadomie, ponieważ politycy i nierzadko media patrzą na Jednolity Patent z widocznym huraoptymizmem, unikając debaty o wadach tego rozwiązania. Wady są na tyle poważne, że dla Polski Jednolity Patent może oznaczać gospodarcze samobójstwo.

Przypomnijmy krótko, że Jednolity Patent może obowiązywać w większości państw UE. Przyznawaniem tych patentów zajmie się Europejski Urząd Patentowy (EPO), a patenty będą sporządzane w języku angielskim. O tego typu patenty będą mogły starać się także firmy spoza UE, dzięki czemu "ochrona wynalazców" w Unii ma być tańsza.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że patenty mogą służyć nie tylko ochronie wynalazców. Na rynku IT jest to często sposób na blokowanie konkurencji albo wyciąganie pieniędzy przez fałszywych innowatorów. Najgorsze jest jednak to, że polski rząd nie tylko chce takiej katastrofy, ale nawet próbował wprowadzić posłów w błąd co do możliwych efektów wdrożenia Jednolitego Patentu.

Michał Boni ma wątpliwości

Dziś pojawiło się światełko w tunelu. Jeden z członków rządu - Michał Boni, minister cyfryzacji - wyraził wątpliwości co do wchodzenia we wzmocniony system ochrony patentowej w UE.

Przyjęcie jednolitego europejskiego patentu przez Polskę wydaje się przedwczesne i powinniśmy być tu powściągliwi – w tej kwestii spodziewam się słusznych decyzji rządu. W Polsce póki co nie patentujemy wiele, a wprowadzenie jednolitego patentu przyspieszyłoby proces pojawiania się zagranicznych patentów na naszym rynku. To podwyższyłoby poprzeczkę dla naszych przedsiębiorców – trochę za wcześnie. Jednak pamiętajmy, że najważniejszym wyzwaniem dla nas i istotą problemu nie jest sam jednolity patent, ale to, jak doprowadzić do tego, by Polska stała się źródłem patentów dla innych, najchętniej o zasięgu przekraczającym granicę naszego kraju  powiedział Michał Boni.

Bo jesteśmy odtwórcami?

W komunikacie na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji czytamy też, że resort ma zamiar zbierać argumenty za i przeciw w kwestii Jednolitego Patentu. Sam Michał Boni uważa, że Jednolity Patent mógłby się przydać, ale w bardziej odległej przyszłości.

Fakt, że europejski patent jest obecnie niekorzystny dla naszej gospodarki, wynika też z tego, że jesteśmy raczej odtwórcami a nie twórcami. A możemy i powinniśmy zostać twórcami – jeśli lepiej wykorzystamy nowe technologie, nasz kapitał intelektualny, bliskość Europy – pozwoli nam to budować długotrwałe przewagi konkurencyjne – powiedział minister.

Szczerze powiedziawszy, takiej reakcji Boniego można się było spodziewać. Minister cyfryzacji już nieraz udowadniał, że debata prowadzona w internecie i przez internautów nie jest dla niego bez znaczenia. Zazwyczaj politycy dostrzegają problemy tylko przy "medialnych burzach", których zasięg rozciąga się na telewizję i radio. Boni już kilkakrotnie pokazywał, że dostrzega problem znacznie wcześniej, tak było choćby przy debacie o zbiórkach publicznych.

Czego Boni nie dostrzegł?

Jest jednak coś, czego minister Boni nie dostrzegł, albo może dostrzegł, ale nie podkreślił tego w swoich wypowiedziach. Jednolity Patent nie stanowi zagrożenia tylko z perspektywy polskiej. On może być generalnie niebezpieczny dla firm z Unii Europejskiej i europejskich rynków nowych technologii.

Jednolity Patent upodobni europejski system patentowy do systemu amerykańskiego. Możliwe, że otworzy to drogę nawet do patentowania oprogramowania. To może sprawić, że na rynku pojawią się patenty bardzo wątpliwej jakości, które jednak będą stanowić powody pozwów i będą używane jako narzędzia walki. To, że "patentowanie będzie tańsze", wcale nie oznacza, że koszty funkcjonowania patentów na rynku będą mniejsze.

Patenty bywają złe... tak po prostu

My, Europejczycy, ze zgrozą patrzymy na wojny patentowe prowadzone na rynku smartfonów. Innym razem śmiejemy się z Amerykanów, którzy muszą męczyć się z obecnością na rynku tzw. patentowych trolli. Z prawdziwym zdziwieniem przyjmujemy informacje o tym, że w USA ktoś próbował opatentować przewijanie lub pasek postępu.

Sonda
Czy wierzysz, że patenty to samo dobro?
  • tak
  • nie
wyniki  komentarze

Tymczasem zarówno eksperci i publicyści z UE, jak i USA, są zdania, że Jednolity Patent zaimportuje do Europy coś podobnego do systemu amerykańskiego, a dodajmy, że system amerykański jest pod mocnym obstrzałem także w swojej ojczyźnie. 

Po prostu przyznajmy się głośno do jednej ważnej rzeczy: patenty nie są potrzebne wszędzie i zawsze, nie zawsze służą wynalazcom i czasem psują rynek. Miejmy to na uwadze, dyskutując także o Jednolitym Patencie.


Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy