Listopadowe promocje to raj dla łowców okazji, ale także złote żniwa dla cyberprzestępców. W okresie Black Week liczba fałszywych e-sklepów podszywających się pod polskie marki rośnie w tempie nienotowanym o innych porach roku. Problem, który rok temu wydawał się incydentalny, przybrał na sile – dziś oszuści tworzą witryny niemal nie do odróżnienia od legalnych butików. Jak nie dać się nabrać na pozornie kuszące promocje?
Czasy, gdy fałszywe sklepy można było rozpoznać po amatorskiej grafice i błędach ortograficznych, minęły bezpowrotnie. Współcześni cyberprzestępcy projektują witryny, które imitują wygląd sprawdzonych marek z niemal chirurgiczną precyzją. Nazwy brzmiące swojsko – w stylu “Kowalczyk Moda” czy “Janina Warszawa” – mają budzić zaufanie i sugerować lokalny biznes.

Fot. Przykład fałszywego sklepu - źródło: CyberRescue
Do tego fałszywe adresy salonów w znanych galeriach handlowych oraz zdjęcia produktów wysokiej jakości. Wszystko wygląda przekonująco, póki paczka nie dotrze do klienta. Wtedy okazuje się, że wełniane płaszcze to poliester z Azji, a “włoska skóra” pachnie chemią. Bywa i gorzej – przesyłka w ogóle nie dociera, a strona znika z sieci.
Według danych firmy CyberRescue, zajmującej się wsparciem ofiar cyberprzestępstw, liczba zgłoszeń dotyczących oszustw w e-commerce w listopadzie każdego roku wielokrotnie przewyższa średnią miesięczną.
“Płaszcze z wełny za 69 zł” – brzmi kusząco? To właśnie na takie hasła liczą przestępcy. Rabaty sięgające 70 procent, kaszmirowe swetry w cenie dresu, limitowane czasowo oferty – wszystko po to, by wyłączyć krytyczne myślenie kupującego i skłonić do błyskawicznej transakcji.
Schemat jest zawsze podobny: gigantyczne przeceny, licznik odmierzający czas do końca promocji, zapewnienia o ograniczonej liczbie sztuk. Psychologia sprzedaży wykorzystana przeciwko klientowi. Konsekwencje? Utracone pieniądze, przejęte dane osobowe i towar, który w najlepszym wypadku nadaje się na szmatę.
Zakupy w fałszywym sklepie to nie tylko stracone pieniądze – choć te odzyskać bywa najtrudniej. Lista potencjalnych problemów jest znacznie dłuższa:
Ochrona przed oszustwami wymaga nie tyle podejrzliwości, co zwykłej ostrożności. Kilka prostych czynności weryfikacyjnych może uchronić przed stratą:
Warto jednak pamiętać, że nie każda głęboka promocja to automatycznie pułapka. Legalne sklepy rzeczywiście oferują znaczące rabaty w Black Week, chcąc pozbyć się nadwyżek magazynowych przed sezonem świątecznym. Problem polega na tym, że oszuści wykorzystują ten okres właśnie dlatego, że klienci mają obniżoną czujność wobec niskich cen.
Paradoksalnie, przesadna ostrożność może prowadzić do rezygnacji z realnie korzystnych zakupów. Dlatego kluczowa jest nie podejrzliwość, ale metodyczna weryfikacja. Sprawdzenie kilku podstawowych informacji zajmuje kilka minut, a może uchronić przed wielomiesięczną walką o odzyskanie pieniędzy.
Warto też zauważyć, że problem dotyczy głównie mniejszych, nieznanych sklepów. Zakupy w dużych, rozpoznawalnych sieciach pozostają bezpieczne – tam ryzyko oszustwa jest znikome, choć zawsze należy upewnić się, że trafiło się na oficjalną stronę, a nie jej podróbkę.
Pieniądze przelane, sklep okazał się fałszywy? Czas reakcji jest kluczowy. Oto konkretne kroki, które zwiększą szanse na odzyskanie środków:
Źródło: CyberRescue
Artykuł może zawierać linki partnerów, umożliwiające rozwój serwisu i dostarczanie darmowych treści.
Nowe przepisy o jawności wynagrodzeń już wkrótce - co czeka firmy i pracowników?
Stopka:
© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.