Co z Twoim kontem Google po śmierci? Sam możesz zdecydować

12-04-2013, 13:14

Opcję skasowania danych z konta po określonym czasie nieaktywności wprowadziła firma Google. Możesz więc zdecydować, co się stanie z Twoimi danymi po Twojej po śmierci, zaginięciu lub - miejmy nadzieję - po tym jak rzucisz internet w diabły, by żyć spokojnie.

Twórcy usług Google, ale także Facebooka czy Twittera, zazwyczaj nie brali pod uwagę czegoś takiego, jak śmierć użytkownika. Powoli jednak staje się to koniecznością.

Firma Google postanowiła coś w tej kwestii zrobić. Udostępniła Menedżer nieaktywnych kont, który przez prasę określany jest jako "wirtualny testament".

Cyfrowa śmierć, cyfrowy testament

Zasada jest prosta. Użytkownik może tak skonfigurować menedżera, aby po określonym okresie nieaktywności konto zostało usunięte lub uznane za nieaktywne. Dostępne opcje to 3, 6 i 9 miesięcy albo 1 rok nieaktywności. Jeśli przez ten okres użytkownik ani razu nie użyje konta, na jego życzenie Google może skasować dane zgromadzone na koncie, w tym również filmy YouTube, wpisy w Google+ lub blogi w Bloggerze.

Można również dodać do menedżera do 10 zaufanych osób, które zostaną powiadomione o nieaktywności konta. Można tym osobom udostępnić swoje dane.

Użytkownik, konfigurując swój "testament", powinien podać numer telefonu komórkowego i opcjonalnie dodatkowy adres e-mail, na który mają być wysyłane powiadomienia przed wykonaniem czynności określonych w "testamencie".

zrzut

Przedstawiciele Google, przedstawiając tę nową funkcję, użyli bardzo ciekawego terminu - cyfrowe życie pozagrobowe (digital afterlife). Zauważmy, że nie musi mieć to nic wspólnego ze śmiercią. Człowiek z różnych powodów może utracić dostęp do usługi cyfrowej lub nawet celowo z niego zrezygnować. Nie powinno to jednak oznaczać braku kontroli nad danymi. 

grafika

Sonda
Czy każda e-usługa powinna uwzględniać planowanie cyfrowej śmierci?
  • tak
  • nie
wyniki  komentarze

Niczym prawo do bycia zapomnianym?

Cyfrowe życie pozagrobowe po części łączy się z problemem prawa do bycia zapomnianym. Ta piękna idea została wymyślona przez Komisję Europejską. Unijny regulator chce, by internauta powinien móc decydować o tym, czy w sieci są informacje na jego temat.

Prawo do bycia zapomnianym to utopia, której e-usługodawcy nie mogą nam zagwarantować. Możliwe jest jednak udostępnienie narzędzi do planowania swojego cyfrowego "życia po życiu" i wydaje się, że byłoby dobrym pomysłem wprowadzanie podobnych narzędzi nie tylko przez Google. W przeciwnym razie będziemy nadal obserwować tak dziwaczne rzeczy, jak lajki zmarłych na Facebooku.


Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie

RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy