ACTA: Czego brakuje w odpowiedziach MSZ?

23-02-2012, 09:46

To dobrze, że na stronie MAC znalazły się odpowiedzi na pytania internautów. Dzięki temu podniesiono znaczenie ich udziału w debacie. Obserwatorzy ACTA mogą jednak dojść do wniosku, że w odpowiedziach na niektóre pytania czegoś brakuje.

Życie bywa zaskakujące. Kiedy premier Donald Tusk po raz pierwszy organizował debaty z "internautami i blogerami", wydawało się nam, że dzieje się coś wielkiego. Późniejsze wydarzenia (np. związane z ustawą medialną) pokazały, że z tych debat premier wyniósł niewiele.

Inaczej było z debatą o ACTA, która odbyła się 6 lutego. W Dzienniku Internautów pisałem, że szkoda słów na jej opisywanie, że było to tylko żałosne przedstawienie. Wielu innych komentatorów było podobnego zdania, ale chyba jednak coś do premiera wtedy dotarło. Znów się pomyliliśmy.

Jednym z zarzutów wobec debaty było to, że udział internautów był bez znaczenia, co zresztą nie było nowością. Wczoraj jednak na stronie MAC opublikowano odpowiedzi na pytania internautów, dzięki czemu głos obywateli korzystających z sieci nabrał większego znaczenia. Znaczenie debaty z 6 lutego doceniła też zagraniczna prasa, do czego niewątpliwie przyczynia się perspektywa czasu i odległości. Przykładowo Wired docenił fakt, że polski premier był gotów na poświęcenie siedmiu godzin, aby wysłuchać bardzo wielu opinii (zob. How the European Internet Rose Up Against ACTA).

Czytaj: ACTA trafi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości

Ja teraz doceniam fakt, że MSZ przygotowało odpowiedzi na pytania internautów. Trudno natomiast nie odnotować pewnych braków w tych odpowiedziach.

Bardzo dobre pytanie zadał przez stronę MAC internauta Stan aka Xeno: Jaki wpływ miała Polska na stanowisko negocjacyjne EU i jakie są teraz możliwości zmiany traktatu? To pytanie połączono z innymi pytaniami i udzielono zbiorczej odpowiedzi, w której opisano raczej procedury unijne. Nadal jednak nie wiadomo, jaki właściwie był udział Polski w kształtowaniu ACTA.

To pytanie ma większe znaczenie w kontekście informacji, jakie pojawiły się już po debacie. Z informacji opublikowanych przez Komisję Europejską wynika, że strona polska uczestniczyła w czwartej rundzie negocjacji w Paryżu. Wcześniej Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w odpowiedzi na wniosek ISOC Polska stwierdziło, że Polska nie brała udziału w pierwszych rundach negocjacji. Ktoś powiedział nieprawdę, ale kto? Można to uznać za mało istotny szczegół, ale pokazuje to tylko, jak mało możemy wiedzieć na temat zaangażowania Polski w tworzenie ACTA. Jako obywatele powinniśmy to wiedzieć. 

Padały też pytania o Konwencję wiedeńską. MSZ odniosło się do treści art. 18, ale niektóre pytania dotyczyły ogólnie tego dokumentu. Martwić może fakt, że dokument ten dopuszcza w sytuacjach spornych interpretowanie umowy w oparciu o dokumenty powstałe w czasie negocjacji (art. 32). W przypadku ACTA większość tych dokumentów jest tajna, a tymczasem rząd zapewniał, że zawsze będziemy w stanie interpretować ACTA w sposób korzystny dla Polski. Czy naprawdę? MSZ ten temat przemilcza.

W jednej z odpowiedzi MSZ sugeruje, że Polska może wpływać na kształt ACTA, ale... po  podpisaniu traktatu. 

Kwestie wprowadzania zmian do Umowy są uregulowane w Art. 42 ACTA. Zmiany mogą być wprowadzane po ewentualnym wejściu w życie Umowy i mogą zostać zaproponowane przez każdą ze Stron.

To prawda, ale podkreślić należy, że w przypadku umów międzynarodowych lepiej mieć wpływ na ich kształt przed podpisaniem. W ogóle dogadywanie się w kwestii umowy zawsze jest lepsze, niż podpisywanie "wzorca umownego". ACTA jest takim właśnie wzorcem i stąd właśnie skrajny charakter tego dokumentu.

Czekamy na kolejne odpowiedzi na pytania internautów...

Czytaj: Parlament Europejski bierze się za ACTA i mówi (prawie) wszystko


Źródło: MAC
Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy