Wyrok: Śledzenie GPS-em tak, ale w ramach prawa

06-09-2010, 09:28

Niemieckie organy ścigania miały prawo śledzić podejrzanego za pomocą odbiornika GPS - uznał Europejski Trybunał Praw Człowieka, wydając wyrok w sprawie Uzun vs. Niemcy. Co jednak istotne, niemieckie prawo było przystosowane do zastosowania takiego środka kontroli. Wcale nie jest pewne, czy w przypadku innego kraju wyrok byłby taki sam.

Sprawa jest ważna, bo po raz pierwszy zapadł wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczący wykorzystania nadajnika GPS w czasie śledztwa.

Osobą skarżącą się na działania niemieckich władz był Bernhard Uzun, obywatel Niemiec zamieszkały w Mönchengladbach, przeciwko któremu wszczęto śledztwo w roku 1995. Uzun był podejrzany o udział w zamachach bombowych. Dochodzenie było prowadzone przez Federalny Urząd Kryminalny.

W czasie śledztwa zastosowano różne środki, m.in. podsłuch telefoniczny, podgląd wideo na wejście do budynku, w którym mieszkał Uzun, oraz nadajniki w samochodzie, którego Uzun używał wraz ze swoim towarzyszem. Obaj mężczyźni usunęli nadajniki z auta i przestali rozmawiać ze sobą przez telefon. Wówczas podjęto decyzję o śledzeniu za pomocą GPS. Odpowiedni odbiornik został zainstalowany w aucie w grudniu 1995 r. Samochód śledzono do lutego 1996 r., kiedy doszło do aresztowania.

>>> Czytaj: Użytkownicy Facebooka lepsi niż fotoradar

W czasie procesu przed sądem w Düsseldorfie oskarżony twierdził, że korzystanie z GPS naruszało jego prawo do prywatności, a proces z wykorzystaniem zdobytych w ten sposób informacji był nieuczciwy. W roku 1999 sąd skazał Uzuna na 13 lat więzienia za próbę morderstwa i udział w atakach, ale ten składał kolejne apelacje. Wreszcie sprawa dotarła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC).

Przede wszystkim Trybunał uznał, że śledzenie podejrzanego za pomocą GPS było przeprowadzone zgodnie z niemieckim kodeksem postępowania karnego. Sąd podkreślił przy tym że śledzenie miejsc pobytu obywatela mniej ingeruje w jego prywatność niż podsłuchiwanie lub podglądanie. GPS nie ujawnia bowiem przekonań lub uczuć śledzonej osoby. 

ETPC wziął też pod uwagę, że śledzenie za pomocą GPS ma umocowanie w niemieckim prawie. Ustala ono ścisłe standardy związane z użyciem takiego środka w przypadku osób podejrzanych o ciężkie przestępstwa kryminalne.

Sędziowie odnotowali fakt, że prawo niemieckie zmieniało się w czasie śledztwa w sprawie Uzuna. Mimo to trybunał uznał, że prawa podejrzanego były odpowiednio chronione m.in. dzięki nadzorowi sądu nad stosowanymi środkami. Osoby prowadzące śledztwo nie były zachęcane do działań nieprawnych. Rzeczywiście dokonano ingerencji w prywatność obywatela, ale odbyło się to zgodnie z prawem.

Trybunał zauważył również, że podjęte przez śledczych działania dotyczyły odpowiedzialności za ataki bombowe i mogły zapobiec kolejnym atakom. Miały znaczenie dla bezpieczeństwa krajowego i publicznego. Sięgnięto po nie dopiero wtedy, gdy inne metody okazały się nieskuteczne i stosowano je przez względnie krótki okres czasu.

GPS dozwolony? Niekoniecznie!

Warto zauważyć, że Trybunał dobrze uzasadnił wyrok wydany w sprawie Uzun vs. Niemcy. Śledzenie za pomocą GPS zostało przeprowadzone w odpowiednich ramach prawnych, pod nadzorem sądu i w określonym celu. Wyrok nie oznacza, że europejskie organy ścigania mogą używać tej technologii bez obaw o naruszenia prywatności.

Warto zwrócić uwagę na to, jak komentuje sprawę Piotr Waglowski, prawnik i autor serwisu Vagla.pl.

- Jeśli (...) przepisy są nie dość precyzyjne, jeśli wykorzystanie technologii może prowadzić do sytuacji, w której nie będzie kontroli nad tym, kto i co robi, jeśli sąd nie będzie zaangażowany w kontrolę stosowania techniki (...) wówczas jest problem. A wcale nie jest prosto tak przygotować otoczenie prawne, by takie gwarancje były spełnione. W pierwszej kolejności prawodawca musi dostrzec, że ta sfera ma być w ogóle uwzględniona, co mu się czasem nie udaje - pisze Piotr Waglowski w tekście pt. GPS, inwigilacja i rozstrzygnięcie Trybunału Praw Człowieka.

Czy Polscy prawodawcy dostrzegają wspomniany problem? Raczej nie i wcale nie jest pewne, czy tak samo zachowałby się ETPC, gdyby śledztwo w sprawie Uzuna było prowadzone w Polsce. Prawo niemieckie mówi bowiem o "środkach technicznych do ustalania miejsc pobytu". W prawie polskim istnieje szersze pojęcie kontroli operacyjnej dotyczące "w szczególności treści rozmów telefonicznych i innych informacji przekazywanych za pomocą sieci telekomunikacyjnych".

>>> Czytaj: Totalna inwigilacja w Meksyku?


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Wrzesień 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30