W branży IT jest mało przełomowych technologii

19-06-2012, 21:54

Czytając serwisy i blogi technologiczne, odnoszę wrażenie, że w dzisiejszych czasach pojęcie technologii wysokich lotów zostało rozciągnięte na wszystko, co jest związane z branżą IT. Rewolucyjne jest wszystko, każdy nowy procesor, najprostszy niszowy program czy masowa usługa. Przełomem określane są nawet zmiany w interfejsie popularnego serwisu społecznościowego. Tymczasem rewolucja to coś, co wywraca do góry nogami ustalony porządek, a połączona z technologią daje ludziom narzędzie, które przenosi ich pracę na nowy poziom. Tego typu zdarzenia mają miejsce dość rzadko wbrew temu, co twierdzi wielu redaktorów.

Pierwszą rewolucją technologiczną w dziedzinie informatyki, której mogły doświadczyć masy, były komputery domowe w latach 80. Komputery te, nazywane mikrokomputerami, miały postać klawiatury, pod którą zamknięte były wszystkie podzespoły. Urządzenie podłączało się do domowego telewizora, a za pamięć masową służyła kaseta magnetofonowa. Miniaturowe rozmiary to coś, od czego następnie odeszła branża, stawiając na duże obudowy pecetowe, by potem znów wrócić do miniaturyzacji. Dziś mamy komputery typu Mac Mini, netbooki, ultrabooki oraz urządzenia all-in-one, musiało jednak minąć kilkanaście lat, aby wrócono do sprawdzonych rozwiązań.

Domowe komputery ośmiobitowe były w latach 80. rewolucją nie tylko z powodu miniaturyzacji, choć ta wpłynęła na niską cenę i dostępność. Największe znaczenie miało to, że ośmiobitowce wprowadziły informatykę do prywatnych domów. Od tego momentu zaczęła się komputeryzacja naszej części świata. W przeciwieństwie do drogich pecetów służących profesjonalnym celom (głównie techniki obliczeniowe), komputery domowe mogły być wykorzystane przez zwykłą osobę.

Młodsi dostali rozrywkę w postaci gier komputerowych i nie były to gry typu Pong, tylko poważne, dość złożone produkcje. To właśnie te komputery jako pierwsze pojawiły się masowo w polskich firmach jako narzędzia wspomagające pracę oraz w szkołach jako pomoc dydaktyczna. Wbudowany interpreter języka Basic, który zgłaszał się od razu po uruchomieniu, wykształcił całe pokolenie programistów. Czasopisma komputerowe wydawane w Europie od 1983 roku, a w Polsce od 1985, dedykowane były właśnie tym urządzeniom i był to początek komputerowej prasy, jaką znamy.

Czytaj także: Jak zniechęcić uczniów do informatyki. Studium przypadku: Polska

Dziś wiele osób, w tym publicystów technologicznych, zapomniało o tych urządzeniach. Mówi się, że pierwszą rewolucją był komputer Apple, po którym od razu nastąpiły czasy PC. Nie wspomina się o tym, że Apple, owszem, było popularne, ale w Stanach Zjednoczonych, natomiast między Apple II (1977) i Macintoshem (1984) a popularyzacją pecetów w połowie lat 90. minęła dekada, która była zarezerwowana dla domowych komputerów ośmiobitowych. Jeżeli ktoś nie wierzy w duże możliwości tych urządzeń, wystarczy dodać, że komputery te, których trzon stanowiły ZX Spectrum, Atari XL/XE, Commodore 64 i Amstrad CPC, posiadały porównywalne parametry techniczne do ówczesnych urządzeń firmy Apple Computer. Pracą pierwszej serii komputerów firmy Apple (czyli Apple I, II oraz III) również sterował procesor ośmiobitowy (MOS Technology 6502), dokładnie ten sam, którego użyto w wymienionym Atari XL/XE oraz Commodore 64.

Przedłużeniem rewolucji ośmiobitowej były komputery 16/32-bitowe, takie jak Amiga i Atari ST. Nie doświadczyli jej jednak wszyscy. Wiele osób kontynuowało korzystanie z ośmiobitowców, przechodząc w późniejszym okresie od razu do architektury klasycznych pecetów. Komputery 16/32-bitowe wyprzedziły jednak swoją epokę. Na przełomie lat 80. i 90. oferowały w standardzie kolorową grafikę i prawdziwe efekty dźwiękowe, w przeciwieństwie do ówczesnych pecetów, w których jeszcze w latach 90. dominował dźwięk z pc speakera i czarno-biały obraz.

To na komputerach typu Amiga czy Atari rozpoczął się okres multimediów. W 1991 roku model Amiga CDTV wprowadził do domów możliwość korzystania z nośników CD-ROM, a rok później firma Commodore wprowadziła do sprzedaży przystawkę A570, będącą zewnętrznym czytnikiem CD dla innych modeli Amigi. W tym samym czasie popularne stały się wydawnictwa CD z oprogramowaniem edukacyjnym i rozrywkowym, które dzięki dużej pojemności płyt CD wzbogacone były o pierwszą multimedialną zawartość: zdjęcia, muzykę, filmy. Na te udogodnienia posiadacze pecetów musieli poczekać jeszcze kilka lat. I tu dodać należy, że omawiane komputery posiadały tę samą architekturę sprzętową, a więc i te same możliwości, co kolejne komputery Apple. Macintosh z 1984 r. posiadał ten sam procesor, co Amiga 1000 wyprodukowana rok później. Spójny rozwój obu platform sprzętowych trwał do późnych lat 90. Dzięki temu na komputerach Amiga można było emulować środowisko MacOS i korzystać z dostępnej tam bazy oprogramowania. Z tego samego powodu współczesny system amigowy MorphOS można uruchamiać na komputerach Mac Mini i MacBook wyposażonych w procesory G4.

Czytaj więcej: System AmigaOS i komputery Amiga są wciąż rozwijane i produkowane

Kolejną rewolucją technologiczną była popularyzacja pecetów w połowie lat 90. i system Windows 95. Od tego momentu pecety na dobre weszły do domów, firm i instytucji. W międzyczasie dodatkowym przełomem było pojawienie się Internetu, choć trochę trwało, zanim dostęp wdzwaniany został wyparty przez stałe łącza. Od tego czasu do dziś w dziedzinie komputerów osobistych nie nastąpiła żadna rewolucyjna zmiana. Starsze procesory zostały zastąpione nowszymi i szybszymi, dyski twarde zwiększyły swoją pojemność, urosły przekątne monitorów. Nastąpiła zwykła zmiana parametrów, filozofia pracy pozostała ta sama. Najnowszy Windows 7 w normalnym użyciu działa tak samo, jak Windows 95, w ten sam sposób uruchamiamy programy, pracujemy z tym samym edytorem tekstu, tyle że wyposażonym w większą liczbę opcji. Nowe formy obudowy i parametrów klasyfikowane jako netbooki, ultrabooki i łączenie funkcji tabletu z laptopem to tylko techniczna zmiana, nie rewolucja.

Redaktorzy mediów technologicznych zapominają również o urządzeniach przenośnych, jakimi były palmtopy firmy Palm. Te kieszonkowe komputery zdobyły olbrzymią popularność w drugiej połowie lat 90., głównie w USA i Europie Zachodniej. Nie jest prawdą, że iPhone stworzony w 2007 roku stworzył rynek mobilny. Telefon Apple zdefiniował tylko na nowo interfejs, dając użytkownikowi dodatkowe możliwości. Wiele lat przed pojawieniem się pierwszego iPhone’a, bo od 2000 roku, na co dzień korzystałem z palmtopów firmy Palm, najpierw z ekranem 160x160 px, potem 320x320 px, a na koniec 320x480 px (dokładnie tę samą rozdzielczość posiadał pierwszy iPhone). Były modele z obsługą Wi-Fi i 3G (seria Treo).

Wiele lat przed powstaniem iTunes czytałem na palmtopie e-booki, słuchałem audiobooków, oglądałem filmy divx, grałem w gry (wiele z nich zostało przeportowanych na iOS i Androida), przeglądałem encyklopedię PWN, korzystałem ze słownika angielsko-polskiego, map Google czy poczty. Dziś smartfony i tablety są urządzeniami do tzw. konsumowania treści. Aplikacje typu Flipboard agregują teksty z różnych mediów, dając do nich natychmiastowy dostęp z poziomu przenośnego urządzenia. Siedem lat przed pojawieniem się iPhone’a korzystałem z polskiego programu RedFish, który w jednym miejscu zbierał wszystkie artykuły z popularnych polskich i zagranicznych portali i serwisów, udostępniając je na ekranie palmtopa z podziałem na tematykę (kraj, świat, sport, technologie i inne), poszerzone o prognozę pogody czy repertuar kin, a wszystko z możliwością dostępu do materiałów nie tylko aktualnych, ale i archiwalnych (do dwóch dni wstecz). I to była prawdziwa rewolucja - cały newsroom Onetu, Chipa czy Newsweeka w kieszeni. Zachwycając się kolejnymi aplikacjami do magazynowania i udostępniania treści, zapominamy, że jest to stara technologia, z której ludzie korzystali na długo przed epoką systemu iOS i Android.

Czytaj także: Decydujący rok dla systemu WebOS firmy Palm i HP

Dziś w świecie informatyki i elektronicznych mediów nie widzę na horyzoncie żadnej rewolucyjnej technologii przez duże T. Wielordzeniowe procesory w smartfonach, coraz większe ekrany czy bogatsza biblioteka aplikacji nie stanowią żadnego przełomu. Rewolucyjne w swoim wydźwięku doniesienia o nowym laptopo-tablecie Microsoftu również są przesadzone. Nie jest to rzecz nowa ani rozwiązanie, które wpłynie w stopniu znacznym na życie ludzi.

Obecnie korzystamy z komputerów tak, jak kilkanaście lat temu. W ten sam sposób, co kiedyś, oglądamy strony internetowe, które wciąż w większości oparte są na bazie HTML-a z 1999 roku. Korzystamy z mobilności tak, jak dekadę temu. Nawet z pozoru nowatorskie rozwiązania, takie jak Kinect Microsoftu, znaliśmy już dawno temu, choćby w postaci urządzenia EyeToy firmy Sony, stworzonego dla konsoli Playstation2 w 2003 roku.

Na prawdziwie przełomową rzecz przyjdzie nam poczekać. Wszystko bowiem wskazuje na to, że rynek zmierza w stronę zaawansowanej parametryzacji i miniaturyzacji urządzeń oraz usprawniania interfejsów. Są to oczywiście rozwiązania wpływające pozytywnie na korzystanie z komputera, tabletu czy telefonu, ale na pewno nie można tego nazwać rewolucją, przełomem czy technologią, ponieważ są to zwykłe usprawnienia.

Redaktorom mediów technologicznych zalecam więcej dystansu do swojej pracy oraz mniej entuzjastyczne i emocjonalne relacjonowanie wydarzeń w branży IT.

Sławomir Wilk

Czytaj także: Technologie wymyślone przez marketingowców


Następny artykuł » zamknij

Akcje Facebooka dają zarobić

Źródło: DI24.pl
  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Grudzień 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031