Premier nie ma stanowiska na temat blokowania stron? A na sesję zdjęciową czas był...

23-12-2014, 13:52

Kancelaria Premiera przez dwa tygodnie nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie o stanowisko pani Premier wobec blokowania stron internetowych. Ja rozumiem, że Pani Premier i jej ekipa mogą nie mieć czasu na takie pytania, ale dlaczego ten cenny czas jest marnowany na sesje zdjęciowe?

Uwaga. Felieton sfrustrowanego redaktora
* * *

W polskiej polityce wraca pomysł blokowania stron internetowych, znów przy okazji ustawy hazardowej. Ten pomysł był zgłaszany w roku 2009 i już kiedyś upadł (z hukiem). Mimo to wiceminister finansów Jacek Kapica wierzy, że należy do niego powrócić. Pan wiceminister wymyślił nawet przyjazny sposób blokowania stron dzięki tzw. kurtynie Kapicy (znanej już jako KuKa).

Ponieważ nowa propozycja blokowania stron wyszła od Jacka Kapicy, wszyscy zainteresowani tą sprawą skupili się na jego osobie. Należy jednak pamiętać, że Jacek Kapica jest trybikiem w machinie rządu, a tą machiną steruje premier Ewa Kopacz. Dlatego całkiem rozsądne wydaje się zadanie pytania, co Ewa Kopacz sądzi o środku, jakim jest blokowanie stron internetowych.

Co sądzi Ewa Kopacz o blokowaniu stron?

Pytanie Ewy Kopacz wydaje mi się uzasadnione jeszcze z jednego powodu. Wcześniej przez wiele lat premierem był Donald Tusk. Jego poglądy na temat blokowania stron stopniowo ewoluowały. Było to także efektem spotkań z organizacjami pozarządowymi zajmującymi się problemami społeczeństwa cyfrowego. Początkowo Tusk wydawał się zwolennikiem blokad, ale później zaczął podchodzić do nich ostrożniej. Mówił nawet, że przestawiono mu optykę na prawa podstawowe w internecie.

Teraz premierem jest Ewa Kopacz, która nie ma takich samych doświadczeń jak Donald Tusk i może mieć inne poglądy. Dlatego dnia 5 grudnia skierowałem do Kancelarii Premiera pytania dotyczące stanowiska Pani Premier na temat blokowania stron. Chciałem wiedzieć m.in. jakie jest ogólne stanowisko Pani Premier wobec blokowania stron internetowych oraz czy Pani Premier dopuszcza możliwość powrotu do idei Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych.

KRPM: Panie! Pisz pan do MAiC!

Czekałem na odpowiedź dwa tygodnie, bez żadnej reakcji. Wczoraj upomniałem się o tę odpowiedź i Kancelaria Premiera wysłała mi takiego maila:

Szanowny Panie Redaktorze,
Uprzejmie prosimy o kierowanie pytań dot. blokowania stron internetowych do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.

KPRM

Pisałem już nieraz, że bardzo brzydkim zwyczajem pracowników rządowych biur prasowych jest niepodpisywanie się z nazwiska.

Osobny problem to treść tej odpowiedzi. Równie dobrze pracownik KPRM mógł mi napisać "Panie! Pisz pan do MAiC!". Może nie miałoby tak oficjalnego charakteru, ale oszczędziłoby nieco literek i przynajmniej by mnie rozbawiło.

Taka odpowiedź KPRM pokazuje, że szefowa rządu nie ma swojego stanowiska wobec blokowania stron internetowych. Oczywiście bardzo cenię Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji i nawet domyślam się, co przedstawiciele tego ministerstwa mogliby mi powiedzieć o blokowaniu stron. Chciałem jednak znać opinię szefowej rządu, czyli osoby stojącej ponad ministerstwem finansów i ponad ministerstwem cyfryzacji. 

Powyższej odpowiedzi nie mogę zinterpretować inaczej, jak uchylenie się od odpowiedzi. Pani Premier, na dzień dzisiejszy, nie ma swojego stanowiska w sprawie środka, jakim jest blokowanie stron internetowych. 

Na sesję zdjęciową czas był...

Oczywiście, ja rozumiem, że biuro prasowe KRPM i Pani Premier mogą nie mieć dla mnie czasu. Rozumiem też, że Pani Premier mogła potrzebować czasu na wypracowanie stanowiska. Gdyby biuro prasowe zwróciło się do mnie z prośbą o więcej czasu na odpowiedź, nie byłoby żadnego problemu. Rzecz w tym, że biuro prasowe najpierw mnie ignorowało, a potem odesłało gdzie indziej. Po co w ogóle utrzymywać biuro prasowe KPRM, skoro odpowiedzi na poszczególne pytania mogą udzielać wyspecjalizowane ministerstwa? 

Łatwiej byłoby mi zrozumieć ten brak czasu, gdyby Pani Premier zajmowała się naprawdę ważnymi sprawami. Teraz jednak czytam w mediach o sesji zdjęciowej Ewy Kopacz, która przy okazji była reklamą.

VIVA - fragment okładki
Fragment okładki magazynu Viva

Sonda
Co powinno być ważniejsze dla Premiera?
  • sesja zdjęciowa w Vivie?
  • odpowiadanie na pytania Dziennika Internautów
wyniki  komentarze

Trochę mnie martwi to, że Pani Premier ma czas na takie rzeczy, a nie ma czasu na wypracowanie stanowiska w dość ważnej sprawie. Zauważcie, że czas poświęcony na sesję zdjęciową był czasem poświęconym mediom. Oczywiście rozumiem, że Pani Premier mogła uważać tę sesję za ważniejszą dla swojego wizerunku, ale jako szef rządu powinna też odpowiadać na takie trudniejsze pytania, jakie zadaje choćby Dziennik Internautów. Poza tym Pani Premier powinna generalnie równo traktować różne media.

Inna rzecz, że Kancelaria Premiera zalega z jeszcze innymi odpowiedziami na moje pytania. Dodam, że nie wysyłam tych pytań bardzo często. Niestety obawiam się, że w styczniu może się odbyć jakaś karnawałowa sesja zdjęciowa, a potem może się odbyć sesja zdjęciowa wielkopostna, wielkanocna, majówkowa, wakacyjna i kto wie jaka jeszcze? Mimo wszystko będę próbował.  


  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy