Potrzebna klauzula sumienia dla programisty? Czas zacząć o tym rozmawiać

21-11-2016, 11:10

Niejeden programista dostał propozycję o wątpliwej uczciwości. Niektórzy odmówili, a inni nieświadomie lub półświadomie przyczynili się do rzeczy złych lub niebezpiecznych. Czy ten zawód powinien mieć jakiś szczególny kodeks etyczny?

Czy powinna istnieć klauzula sumienia dla programisty? To pytanie brzmi dość dziwnie, ale kryje się za nim poważny problem. Taki, który najwyraźniej interesuje wiele osób choć jest rzadko omawiany.

Programiści w czasie świadczenia pracy mogą być namawiani do tworzenia czegoś oszukańczego, zabójczego czy w inny sposób nieetycznego. Czasami mogą tylko odczuwać, że "coś jest nie tak". Czy w związku z tym nie powinien istnieć jakiś kodeks etyczny programisty, który pomagałby wybrnąć z takich sytuacji (lub w nie nie wpadać)? 

Technika marketingowa czy szkodliwe oszustwo?

W ubiegłym tygodniu Bill Sourour w serwisie Medium napisał ciekawy artykuł pt. Kod, którego ciągle się wstydzę (The code I’m still ashamed of). Artykuł krótko opowiada historię rozwoju Souroura jako programisty. Zaczął on dość szybko programować za pieniądze, a w wieku 21 lat dostał pracę na pełny etat w firmie świadczącej usługi dla dużych firm farmaceutycznych. Wówczas Bill Sourour stworzył stronę informacyjną na temat pewnego leku i na tej stronie był kwestionariusz, który miał pomagać w podjęciu decyzji o stosowaniu pewnego leku dla nastoletnich dziewcząt.  

Kwestionariusz był zrobiony tak, że zawsze miał ostatecznie przekonać klienta do stosowania leku. Jedynym przeciwwskazaniem mogła być alergia. Takie były wymagania klienta. Młody wówczas programista niewiele o tym myślał. Klient był zadowolony, ale krótko później Bill Sourour dostał e-mailem link do newsa na temat śmierci dziewczyny, która wzięła ten właśnie lek. Okazało się, że depresja i myśli samobójcze były znanymi efektami ubocznymi tego leku. 

Krótko później Sourour doradził swojej siostrze by nie brała tego leku. Oczywiście cała historia dała mu do myślenia i jak każdy człowiek starał się racjonalizować swoje zachowanie. Nigdy jednak nie czuł się dobrze z myślą o napisaniu tego kwestionariusza. Odszedł z tamtej firmy. Bill Sourour twierdzi, że od tamtego czasu zawsze stara się myśleć o skutkach działania napisanego przez siebie kodu. 

Historie innych programistów

Historia Souroura poruszyła innych programistów. Na Reddicie znajdziecie dyskusje, w której ludzie opowiadają swoje historie. Podobnie jest na Hacker News.

Pozwólcie, że przedstawię wam kilka mocno streszczonych historii. 

  1. Pewien programista dostał polecenie opracowania rozwiązania do komunikacji radiowej, które wykorzystywało częstotliwości służb ratunkowych. Programista odmówił, ale firma znalazła kogoś innego na jego miejsce. 
  2. Programista został poproszony o napisanie kodu, który miał ujawniać pracownikom zarządzania pewnej firmy dane osobowe, które nie powinny być im znane.
  3. Programista dostał polecenie rozbudowania kodu, który został po prostu wykradziony z innej firmy i miał być przedstawiony jako nowy produkt. 
  4. Pewien programista napisał niewinnie wyglądającą aplikację. Dopiero później dowiedział się, że sprzedano ją bardzo kontrowersyjnemu podmiotowi zagranicznemu. 
  5. Programista wiedział o błędach bezpieczeństwa w kodzie, ale mimo to produkt został przekazany klientom. 
  6. Programista stworzył stronę lub aplikacje, która miała wprowadzać w błąd co do warunków zawierania umowy na usługę. 
  7. Programista stworzył kod, który miał wprowadzać klientów sklepu w błąd co do tego, że ktoś właśnie kupił produkt. 
  8. Niektórzy programiści zatrudniani przez instytucje państwowe przyznają, że tworzyli programy nadmiernie ingerujące w prywatność obywateli. 

I tak dalej, i tym podobne...

Osobiście nie po raz pierwszy zetknąłem się z tym problemem. Miałem okazję rozmawiać z programistami, którzy byli zaangażowani w działania z zakresu copyright trollingu. Niektórzy zwyczajnie się tego wstydzili. Inni mieli cyniczne podejście w rodzaju "robię to bo chcę zarobić". Ani jedni ani drudzy nie wydawali się przekonani, że uczestniczenie w tych schematach jest w pełni uczciwe. 

"Ktoś w końcu to zrobi..."

W dyskusjach programistów poza historyjkami pojawiają się wnioski. Można je pogrupować w następujący sposób. 

  1. Programista czasem wie, że robi źle. Innym razem tylko lekko czuje, że coś może być nie tak.
  2. Jeśli programista odmówi zrobienia "złego" kodu, firma i tak znajdzie kogoś na jego miejsce. 
  3. Szczególnie narażeni na manipulację są młodzi programiści, którzy chcą utrzymać się w zawodzie i bardziej myślą o swojej pracy niż o jej skutkach. Nieetyczne działania są często maskowane "uczciwymi" terminami takimi jak "technika marketingowa". 
  4. Zdarza się, że programista "oszukuje by nie oszukać" tzn. tworzy kod spełniający wymagania "złego" pracodawcy, ale niedziałający tak jak pracodawca przewidział. Tworzy to ciekawy problem etyczny - brak lojalności wobec pracodawcy służy zachowaniu czystego sumienia. 
  5. Czasami działanie nieetyczne nie polega na działaniu, ale na braku reakcji (np. wiem o lukach bezpieczeństwa lub o kradzieży kodu, ale staram się o tym nie mówić). 

Ten temat jest niewyczerpany. Istotne jest to, że Bill Sourour rozpoczął dyskusję i chcąc nie chcąc udowodnił jak ta dyskusja jest potrzebna. Część programistów uważa, że poruszanie kwestii etycznych powinno być elementem szkolenia programisty. Niektórzy posuwają się dalej i uważają, że ten zawód powinien wymagać specjalnej licencji. Być może powinien istnieć jakiś kodeks etyczny, do którego programiści mogliby się odwoływać? A może potrzebna jest klauzula sumienia np. prawo pozwalające programiście na bezbolesne zerwanie umowy, jeśli w trakcie pojawiły się problemy natury etycznej?

Pytania można mnożyć. Jak bardzo zaufanym zawodem jest programista? Czy powinien on zawsze strzec pewnych tajemnic klienta (niczym adwokat lub lekarz) czy raczej powinien za punkt odniesienia przyjmować interes społeczny? 

Trzeba chronić whistleblowerów

Osobiście nie uważam by "licencja na kodowanie" miała jakikolwiek sens. Mam też świadomość, że zawsze znajdą się programiści zwyczajnie zdolni do zła. Moim zdaniem rozwiązanie problemu jest jeszcze gdzie indziej - powinno istnieć prawo chroniące whistleblowerów. Ludzie, których sumienie odezwało się w kluczowej sytuacji, nie powinni ryzykować zbyt wiele ujawniając ewidentne nadużycia. Oczywiście każda władza i każda firma kocha whistleblowerów tak długo, jak długo nie ujawniają oni JEJ sekretów. Dlatego tworzenie i dopracowanie takiego prawa może być niezwykle trudne. 


Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać


fot. geralt








  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.