Policyjny monitoring social mediów w czasie protestów? To może budzić wątpliwości

07-10-2016, 10:08

Czy policja powinna monitorować sieci społecznościowe w czasie protestów, za pomocą specjalnych narzędzi wyłapujących np. wpisy osób z danego terenu? Za oceanem coś takiego już się dzieje i wzbudza poważne wątpliwości obrońców praw człowieka.

To kolejny tekst z cyklu Rzeczywistość jak antyutopia
* * *

Co jakiś czas raczymy was informacjami o nowościach przemysłu inwigilacji. Czasami te nowości nie wyglądają bardzo nowatorsko ani nawet strasznie, ale jeśli się zastanowić... 

Normalna sprawa?

W USA w czasie protestów społecznych organizacje policyjne wykorzystują specjalne narzędzia do monitorowania mediów społecznościowych. Usługi takie jak Geofeedia albo Media Sonar pozwalają policji mapować, zbierać i przechowywać informacje o wpisach dotyczących protestów, o wpisach osób przebywających na określonym terenie itd. Dzięki temu można łatwiej znaleźć świadków zdarzeń, albo można wychwycić pewne problemy dopiero pączkujące pośród rozgorączkowanego tłumu. 

Na pierwszy rzut oka to nic szczególnego. Analiza informacji z sieci społecznościowych jest przecież szeroko stosowana. Tutaj jednak mówimy o sytuacji, gdy organizacja władzy zbiera informacje o obywatelach wyrażających określony pogląd. Dodatkowo obywatele biorący udział w proteście są z góry traktowani jak "potencjalni przestępcy". Wyobraźcie sobie co by było, gdyby w czasie niedawnych czarnych marszów wpuścić w tłum policjantów do legitymowania uczestników. Oburzające? Ależ nie trzeba nikogo legitymować! Wystarczą sieci społecznościowe. 

Informacje na temat tego typu działań zebrała w USA organizacja American Civil Liberties Union. Jej ustalenia opisała agencja Associated Press. Okazało się, że przynajmniej 13 agencji policyjnych z Kalifornii już używa narzędzia Geofeedia. Policja z Denver wydała 30 tys. dolarów rocznie na korzystanie z tej usługi. W w przeszłości organizacja ACLU pozwała policję z Denver za gromadzenie danych o protestujących z tak pokojowych organizacji jak Amnesty International. Teraz istnieje obawa, że policja znów zbiera podobne informacje, ale robi to przy użyciu narzędzi monitorowania social mediów. 

Policjo! Kup teraz!

Zwykle przy takich okazjach zwracamy uwagę na jedną rzecz. Nie jest tak, że władza sama dostrzegła potrzebę monitorowania sieci społecznych. Najprawdopodobniej to biznes stworzył narzędzie do tego celu, a następnie to zostało ono wciśnięte policji bez nadmiernych rozważań o kwestiach etycznych. Tak zwykle działa przemysł inwigilacji.

Możecie odwiedzić stronę Geofeedia by przekonać się, że ta usługa jest reklamowana jako produkt dla sektora publicznego!

Geofeedia

Co za wspaniałe narzędzie! Przewiduje, analizuje i działa w czasie rzeczywistym w celu polepszenia obrazu sytuacji w czasie dużych imprez! Czy ktoś ma wątpliwości, że ten producent naprawdę się postarał o stworzenie produktu dla policji? W budżetach organizacji policyjnych są przecież pieniądze. Dlaczego po nie nie sięgnąć?

Również Media Sonar daje wyraźnie do zrozumienia, że chce sprzedawać swoją usługę sektorowi publicznemu. Oczywiście dla naszego bezpieczeństwa!

Media Sonar

Media Sonar oferuje nieograniczone przechowywanie danych, wyszukania skrojone na potrzeby użytkownika oraz - co chyba najważniejsze - jest łatwy i prosty w użyciu. Zauważcie, że na stronie obydwu tych firm nie zapoznacie się ze szczegółami. Jeśli chcecie zobaczyć demo albo nawet poczytać o wcześniejszych zastosowaniach, musicie wysłać swoje dane, telefon i informacje o organizacji. Skontaktuje się z wami przedstawiciel firmy, który być może udzieli wam informacji o tym gdzie i jak tę technologię stosowano. 

Wszyscy domyślnie podejrzani

Niedawno mieliśmy w Polsce intensywne protesty. Niejedna osoba wyraziła swoje zdanie w sieci oznaczając wpisy odpowiednim tagiem. To wszystkie jest publiczne, ludzie wiedzieli co robią, ale czy to daje władzy prawo do gromadzenia tego typu informacji? 

Nie zrozumcie mnie źle. Zrozumiałe będzie dla mnie analizowanie informacji z internetu np. w ramach śledztwa, natomiast masowe zbieranie informacji o ludziach wyrażających swoje poglądy jest sporą przesadą. Jeśli tego typu wywiad miałby pomóc w zwiększeniu poziomu bezpieczeństwa to chciałbym wiedzieć jedno - w jaki sposób? Gdzie naprawdę udało się zapobiec jakiejś tragedii z użyciem tych właśnie narzędzi? Bardzo możliwe, że całymi latami nikt nie udzieli odpowiedzi na te pytania, a jednak takie technologie będą kupowane i rozwijane dalej.

Dzisiejszy przemysł inwigilacji potrafi sprzedać nawet XIX-wieczną pseudonaukę. Wystarczyło ją ładnie opakować we współczesną technologię.  


Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać












  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Wrzesień 2017»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.