Policjant radzi zawrzeć ugodę z prawnikiem-antypiratem? To nie wygląda dobrze

24-03-2015, 14:02

Internauci nakłaniani do ugody z prawnikiem-antypiratem najczęściej otrzymują pisma. Może się jednak zdarzyć, że internautę odwiedzi od razu policja, a propozycja ugody wyjdzie od... policjanta. To może wzbudzać poważne zastrzeżenia.

Dziennik Internautów od różnych stron opisywał copyright trolling, czyli zjawisko zarobkowego zastraszania ludzi pod pretekstem walki z piractwem. Wspominaliśmy o tym, co mówią na ten temat prawnicy pomagający odbiorcom pism, co mówią sami odbiorcy pism, co mówią specjaliści od bezpieczeństwa oraz jak to widzą dostawcy internetu.

Policja jako antypiracki straszak

Copyright trolling dotyka jeszcze innych podmiotów, np. organów ścigania. Dobrze byłoby wiedzieć, jak na ten problem patrzą policjanci. Najczęściej prawnicy-antypiraci używają policji jako straszaka. Mówią, że jeśli nie zapłacisz za ugodę, panowie policjanci przyjdą i zabiorą ci komputer. Wówczas będziesz poszkodowany, nawet jeśli nic nie zrobiłeś!

Straszenie przeszukaniami jest działaniem podwójnie szkodliwym. Po pierwsze, do przeszukań może w ogóle nie dojść, zatem prawnicy-antypiraci mogą zwyczajnie wprowadzać ludzi w błąd co do możliwych konsekwencji braku wpłaty. Poza tym prawnicy-antypiraci szkodzą wizerunkowi policji, robiąc z niej swoje narzędzie do zastraszania. 

Niektórzy policjanci potrafią ograniczyć te negatywne działania. Całkiem niedawno policjanci z Olsztyna informowali na swojej stronie o umorzeniu postępowania, na które w swoich pismach powoływała się "kancelaria" Lex Superior. W ten sposób policjanci mogli się przyczynić do ograniczenia negatywnych skutków copyright trollingu. Niektórzy ludzie płacą ze strachu, ulegając autorytetowi prawnika, ale policjanci wykorzystali swój autorytet, by dostarczyć ludziom więcej informacji o określonej sprawie. To było dobre.

Policjanci z Olsztyna odczuli też potrzebę doradzania odbiorcom pism i mówili, aby nie pozostawiać pisma bez odpowiedzi. Ta porada wywołała różne komentarze, ale z pewnością wynikała z dobrych chęci stróżów prawa.

Policjant mówi, że najlepiej zawrzeć ugodę

Niestety nie zawsze jest tak, że policja tylko informuje. Kontaktując się z ofiarami copyright trollingu, Dziennik Internautów miał okazję porozmawiać z jedną osobą, która miała całkiem inne doświadczenia niż zazwyczaj przez nas opisywane.

Wspomniana osoba padła ofiarą trollingu ze strony pewnej kancelarii radców prawnych. Nie podajemy nazwy tej kancelarii, aby przypadkiem nie ujawnić tożsamości naszego źródła. W każdym razie ta osoba powiedziała nam, że nie otrzymała pisma z wezwaniem do zapłaty, natomiast od razu zjawiła się u niej policja. Policja dostała od prokuratury polecenie przeszukania mieszkania w związku z rozpowszechnianiem filmu "przez nieustalone z imienia i nazwiska osoby". 

W momencie, gdy policja zjawiła się u naszego źródła, było to całkowicie niespodziewane. Właśnie wtedy nasz rozmówca dostał propozycję ugody, a wyszła ona... od policjanta. 

- Informację, że najlepiej zawrzeć ugodę, otrzymałem od policjanta dokonującego przeszukania i że w moim interesie jest skontaktowanie się w tej sprawie z kancelarią wymienioną w nakazie. Jedyne pismo, jakie otrzymałem od kancelarii, to była już ugoda, którą wcześniej uzgodniłem z kancelarią telefonicznie - mówił nasz rozmówca, dodając, że w czasie rozmów z kancelarią proponowana kwota ugody spadła o 50%.

Dziennik Internautów widział kopię postanowienia o przeszukaniu, które zostało wydane w tej sprawie. Znamy więcej szczegółów tej sprawy, ale nie ujawniamy ich z uwagi na prywatność naszego rozmówcy. Tak czy owak bardzo interesująca jest informacja o tym, że to policjant zaproponował ugodę.

KGP: Prosimy składać zawiadomienia

Opisane zachowanie policjanta jest wysoce zastanawiające. Oczywiście funkcjonariusz mógł wiedzieć, jaka kancelaria reprezentuje pokrzywdzonego, bo informacje na ten temat były na postanowieniu o przeszukaniu. Skąd jednak policjant wiedział, że można ugodowo zakończyć sprawę? Nawet jeśli mógł to wiedzieć, dlaczego to proponował? Rolą policjanta nie jest występowanie w charakterze doradcy czy posłańca kancelarii, która ma do zaproponowania ugodę. Policjant ma wykonywać swoje ustawowe obowiązki, a proponowanie ugody raczej do takich obowiązków nie należy. 

Najlepiej byłoby dotrzeć do tego policjanta albo spytać o sprawę jego przełożonych. Niestety nie mogliśmy tego zrobić, bo nasz rozmówca sobie tego nie życzył. Obawiał się, że mógłby po raz kolejny trafić na celownik kancelarii. Dziennik Internautów postanowił więc ruszyć sprawę od innej strony i spytać w Komendzie Głównej Policji, czy dopuszczalne jest zachowanie policjanta, który proponuje zawarcie ugody.

Na pytania Dziennika Internautów odpowiedziała Izabela Chmielewska z zespołu prasowego KGP. Najlepiej będzie, jeśli przytoczę jej słowa. 

Panie Redaktorze,

zjawisko „copyright trolling” polega na zastraszaniu ludzi poprzez żądanie od nich pieniędzy pod groźbą wszczęcia postępowania karnego w oparciu o naruszenie przez nich praw autorskich. Istotą takiej działalności nie jest dążenie do doprowadzenia do postępowań karnych, ale skłonienie zastraszonej osoby do zawarcia ugody. Samo zjawisko to działania podmiotów, w tym wykonujących zawody zaufania publicznego przede wszystkim adwokatów i radców prawnych, a także prawników nie posiadających aplikacji, które wzywają do zapłaty wysokich kwot tytułem zadośćuczynienia na podstawie naruszenia bądź rzekomego naruszenia praw autorskich. Sprawy te rozstrzygane są na gruncie cywilno–prawnym. Mając na uwadze powyższe ustalenia, w ocenie Komendy Głównej Policji zachowanie określane mianem „copyright trolling” nie dotyczy policjantów wykonujących swoje zadania ustawowe. W przypadku posiadania jakichkolwiek informacji świadczących o udziale policjanta w takim procederze, proszę o złożenie stosownego zawiadomienia w przedmiotowej sprawie.

W tej odpowiedzi są dwie ciekawe rzeczy. Po pierwsze zwróćcie uwagę, że przedstawicielka policji jest zorientowana w problemie copyright trollingu. Sama zaważa, że istotą takiej działalności jest zawieranie ugody pod wpływem zastraszania. Pani Izabella popisała się znacznie lepszym zrozumieniem tematu niż wiceminister sprawiedliwości. Piszę to bez ironii. W ogóle trzeba podkreślić, że policjanci często rozumieją wady copyright trollingu i wiedzą, że jest to zjawisko społecznie szkodliwe

Po drugie Izabela Chmielewska poprosiła o zgłaszanie takich przypadków. To nie jest działanie dotyczące policjantów wykonujących zadania ustawowe. 

Znasz taki przypadek? Daj nam znać!

Jak już wspomnieliśmy, wiadomo nam o jednym takim przypadku. Nie możemy ujawnić pewnych szczegółów, bo obiecaliśmy swojemu rozmówcy wysoki poziom dyskrecji. Dziennik Internautów wie, jaka kancelaria była zaangażowana w zawieranie ugody w tym przypadku. Ta kancelaria była opisywana w prasie, choć nie należy ona do najbardziej rozpoznawalnych kancelarii zajmujących się copyright trollingiem. 

Zdaję sobie sprawę, że ten tekst nie zaspokaja całkowicie Waszej ciekawości. Myślę jednak, że jest to przypadek godny opisania. Liczę, że dzięki temu tekstowi uda mi się dotrzeć do innych osób mających podobne doświadczenia. Być może dowiemy się, co skłania niektórych policjantów do proponowania ludziom ugody w czasie przeszukania. Nie wykluczam, że może to być raczej jakiś rodzaj dobrej woli, ale takie przypadki wymagają lepszego zbadania. 

Jeśli wiecie coś o podobnych przypadkach, dajcie nam znać. 


  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Lipiec 2020»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031