"Noc spadających gwiazd" to znak zastrzeżony. Co w tym kłopotliwego? - AWI

07-07-2015, 12:06

Od lat różne instytucje organizują imprezy o nazwie "Noc spadających gwiazd", najczęściej związane z obserwacją nieba. Teraz jest to znak zastrzeżony i rodzi to niezręczną sytuację.

To kolejny tekst z cyklu Absurdy własności intelektualnej (AWI).
* * *

Czy słyszeliście kiedyś o imprezie pod hasłem "Noc spadających gwiazd"? Mogliście słyszeć, bo takie imprezy organizowane były przez różne instytucje. Centrum Hewelianum w Gdańsku pod tym hasłem organizowało imprezę obejmującą warsztaty i obserwacje astronomiczne. Podobną imprezę organizowało Centrum Nauki Kopernik. "Spadające gwiazdy" to potoczna nazwa perseidów, zatem nic dziwnego, że imprezy powiązane z ich obserwowaniem nazywane są nocami spadających gwiazd.

Noc spadających gwiazd - znak zastrzeżony

Jak informuje TVN24, instytucje takie jak Centrum Nauki Kopernik zaczęły otrzymywać pisma, w których żądano od nich zaprzestania stosowania nazwy "Noc spadających gwiazd". Nazwa stała się znakiem zastrzeżonym, a właściciel znaku zapowiedział w pismach podjęcie kroków prawnych w razie naruszeń.

Rzeczywiście w bazie Urzędu Patentowego RP znajdujemy informacje o tym znaku. Uprawnionym jest Przemysław Jaczewski, a znak jest zarejestrowany dla usług związanych z organizowaniem i obsługą dyskotek, edukacją, fotografowaniem, fotoreportażami, grami online, informacją o rekreacji, imprezami karaoke, usługami klubowymi, konkursami, kształceniem praktycznym, loteriami, konferencjami i in.

Poniżej informacje z bazy UPRP (można powiększyć). 

UPRP - urząd patentowy

A gdyby zastrzec "noc muzeów"?

Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się nieskomplikowana. Ktoś zarejestrował znak, więc inni muszą przestać go używać. Nie bez znaczenia jest jednak zastrzeżenie tego znaku dla imprez. Spróbujmy odnieść tę sytuację do popularnej w Polsce "nocy muzeów". Jest to impreza organizowana od lat przez różne instytucje. Jej nazwa składa się z powszechnych słów. Wyobraźmy sobie, że ktoś nagle zastrzega znak "noc muzeów" i żąda pieniędzy lub zaprzestania stosowania tej nazwy. To byłby absurd. 

Oczywiście można rejestrować znaki towarowe odnoszące się do jakiejś nocy. Te znaki mogą być powszechnymi słowami. Pewien browar jest właścicielem znaku "Noc kupały", ale ten znak odnosi się tylko do piw i napojów piwnych. Można zrozumieć to, że "Noc kupały" będzie oznaczała tylko piwo określonego producenta. Gorzej, gdyby ktoś zarejestrował tę nazwę dla imprez.

W bazie UPRP znajdziemy też znak "Grudniowa noc", ale dotyczy on herbaty.

Co ciekawe, telewizja TVN zarejestrowała znak "Co za noc" i dotyczy on również organizacji imprez. Nie słyszałem, aby TVN nadużywał tego znaku, niemniej jest to dobry przykład, że sama rejestracja znaku związanego z powszechnym określaniem jakiejś nocy nie jest czymś niespotykanym. 

Dobre zakończenie

Pytanie brzmi, w jaki sposób nabywca znaku "Noc spadających gwiazd" chciał wykorzystać ten znak? Czy przedsiębiorca miał świadomość, że jest to powszechnie używana nazwa imprez i można wykorzystać ten znak do skłonienia organizatorów imprez do płacenia? Gdyby faktycznie tak było, byłby to przykład tzw. trademark trollingu. Podkreślam, że to tylko dodatkowe rozważania. Nie mamy podstaw, by oceniać, czy w tym przypadku nabywca znaku myślał o nadużywaniu go. Ba! TVN już poinformował, że nowy właściciel znaku postanowił "dobrowolnie zrzec się prawa ochronnego do znaku". To szlachetnie z jego strony.


Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać





fot. Gkenius



fot. od dot.pr




  
znajdź w serwisie

RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.