Nie było wycieku z bazy PESEL. Przeczytaj to zanim spanikujesz i... możesz spytać o logi SRP, ale nie musisz

30-08-2016, 09:07
Aktualizacja: 30-08-2016, 12:11

Media trąbią o "wycieku PESELi" i straszą, że niebawem ktoś weźmie kredyty na pół miliona Polaków. Tak naprawdę żadnego wycieku nie było, a przynajmniej nic o nim nie wiadomo. Warto zrozumieć co się stało i jakie są wszystkie sposoby zapobieżenia ewentualnym problemom.

W ubiegły piątek informowaliśmy, że ABW prowadzi śledztwo w sprawie masowego pobierania przez komorników danych z systemu PESEL. Ta piątkowa informacja w czasie weekendu ewoluowała do czegoś naprawdę strasznego. Media podchwyciły temat "wycieku" z bazy PESEL i zaczęły alarmować właśnie o "wycieku" doradzając obywatelom różne środki zaradcze (np. zgłoszenie się do prokuratury). Wokół sprawy narosło wiele paniki, możliwe że niepotrzebnie. Nie wiemy nawet czy był jakiś "wyciek" i akcentowaliśmy to w naszym piątkowym tekście. 

Dziennikarz śledczy radzi

Najwięcej paniki narobił dziennikarz śledczy Bertold Kittel, gość TVN24. Jego zdaniem "wyciek" może dotyczyć nawet połowy lub jednej trzeciej Polaków. Skąd Kittel ma takie dane? Nie bardzo wiadomo. Według oficjalnych informacji "masowe" pobieranie danych przez komorników mogło dotyczyć 1,4 mln obywateli. 

Bertold Kittel dał też ludziom genialną poradę. 

- Proponuję wszystkim, aby złożyli pismo do prokuratury z wnioskiem o uznanie za pokrzywdzonego. Prawie na pewno połowa albo jedna trzecia dorosłych obywateli kraju jest w tym zbiorze, w związku z tym warto to zrobić - poradził Bertold Kittel.

Jeśli nie "wyciek" to co?

Rada nie była zbyt mądra, gdyż nie stwierdzono wycieku z bazy PESEL.  Istnieje jedynie podejrzenie, że dane mogły być wykorzystane w sposób bezprawny. Prokuratura jest na etapie sprawdzania tej sprawy. Komornicy korzystają z dostępu do bazy PESEL za pomocą dedykowanego łącza i w ramach swoich uprawnień. Nie należy sobie wyobrażać wycieku danych do internetu albo włamania z internetu. 

- W śledztwie badamy, czy w wyniku różnych kwestii formalnych i ewentualnych niedopatrzeń lub nadużyć nie stworzono możliwości takiego wycieku. Już bowiem taki czyn jest karalny, ale to nie oznacza, że dane wyciekły. W sytuacji, gdy jest to tylko i wyłącznie przestępstwo formalne, to nie ma pokrzywdzonych - mówił prok. Michał Dziekański, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie w wypowiedzi dla RMF. 

Również Ministerstwo Cyfryzacji potwierdza, że nie było wycieku. Po prostu zaobserwowano pewne anomalie.

- Po analizie aktywności kancelarii okazało się, że pięć z nich pobiera znaczne liczby danych. Mowa jest o danych ok. 1,4 mln obywateli. O sprawie zostały poinformowane organy ścigania. Na tej podstawie prokuratura wspólnie z ABW podjęła czynności w kilku kancelariach komorniczych. Chodzi o to, by wyjaśnić, co było powodem tak dużej liczby zapytań - czytamy na stronie Ministerstwa. 

Alerty w BIK, konto w BIG

Zgłaszanie się do prokuratury to nie był najlepszy pomysł, ale media mają też inne porady. Wiele z nich namawia, aby zamówić alert w Biurze Informacji Kredytowej. Dzięki temu jest szansa, że otrzymamy ostrzegawczy SMS przy próbie wyłudzenia kredytu. 

Media powinny też bardziej szczegółowo poinformować o warunkach świadczenia usługi. Rzeczywiście można zamówić alert z BIK na stronie www.bik.pl/k/ochrona. Uprzedzamy jednak, że w zasadzie jest to usługa płatna, a obecnie można skorzystać z obniżenia ceny do 0 zł na rok. Aktywowanie usługi wymaga przesłania skanu lub zdjęcia dowodu osobistego, a także zaakceptowania regulaminu. 

Podobną usługę oferuje także Krajowy Rejestr Długów. Można uruchomić bezpłatne konto w Serwisie Ochrony Konsumenta w ramach którego możemy sprawdzać kto o nas pytał. Również konkurencyjne dla KRD biuro InfoMonitor oferuje usługę sprawdzania siebie. Wszystko pięknie, ale skorzystanie z tych usług wymaga podania swoich danych kolejnym podmiotom, wymaga akceptowania warunków usługi. Pamiętajmy o tym. Chodzi również o takie dane jak adresy i numer dowodu osobistego. Czy w związku z rzekomym wyciekiem danych mamy się wyzbywać swoich danych na rzecz kolejnych firm? 

Nie chodzi o to, że odradzamy zakładania kont w BIG czy BIK. Nie wydaje się to po prostu absolutnie konieczne, bo są jeszcze inne metody. Poza tym prokuratura sama Cię poinformuje, jeśli pojawią się podejrzenia, że akurat Twoje dane mogły być pozyskane bezprawnie (zob. aktualizację). 

Boisz się? Spytaj o logi SRP

Ministerstwo Cyfryzacji ogłosiło, że każdy obywatel może bezpłatnie sprawdzić jakie dane na jego temat znajdują się w bazie PESEL oraz czy zwracały się o nie konkretne instytucje. Taką informację możesz uzyskać na jeden z następujących sposobów:

  1. Przesłać do Ministerstwa Cyfryzacji elektronicznie wypełniony i podpisany Profilem Zaufanym wniosek o udostępnienie informacji z logów SRP . 
  2. Przesłać wypełniony i podpisany wniosek na adres: Ministerstwo Cyfryzacji, Departament Ewidencji Państwowych, ul. Królewska 27, 00-060 Warszawa, z dopiskiem SRP.

Być może informacje uzyskane z bazy PESEL potwierdzą, że o Twoje dane pytał komornik, który nie prowadził wobec Ciebie żadnego postępowania. To mógłby być powód by zgłosić się do prokuratury z prośbą o nadanie statusu pokrzywdzonego w toczącym się śledztwie.

Nie było wycieku. Nie było włamania

Ministerstwo Cyfryzacji przypomniało również, że nie należy mówić o „wycieku” danych gdyż prokuratura nie stwierdziła wycieku danych do osób nieuprawnionych. Nie było żadnego włamania. Jeśli chcecie zamówić alerty w BIK to ministerstwo przypomina, że trzeba zapoznać się z regulaminem świadczenia usług przez Biuro Informacji Kredytowej.

Warto też zwrócić uwagę na coś, o czym napisano w serwisie Niebezpiecznik.pl. Jest mało prawdopodobne, aby ktoś wziął na was kredyt na podstawie danych pozyskanych z rejestru PESEL. W większości firm pożyczkowych potrzebny jest do wzięcia kredutu skan dokumentu oraz posiadanie rachunku bankowego na dane pożyczkobiorcy.

- Nie wiemy, prawdę mówiąc, skąd ten strach opinii publicznej i dziennikarzy/ekspertów przed kredytami. W zasadzie wszystkie znane nam osoby, na które ktoś bez ich wiedzy wziął kredyt, to ludzie którzy zgubili swój dowód osobisty i nie zastrzegli go od razu lub naiwnie wykonali jednozłotowy przelew o tytule “otworzenie nowego rachunku bankowego” ze swojego rachunku na podstawiony przez oszusta rachunek bankowy - pisze Niebezpiecznik.pl. 

Jest więcej powodów, aby wątpić w branie kredytów. Komornicy raczej nie zaryzykują całego swojego biznesu po to, aby teraz zająć się wyłudzaniem kredytów. Oczywiście istnieje możliwość, że ktoś przełamał zabezpieczenia kancelarii by wykradać dane, ale nie ma obecnie dowodów na taki scenariusz. To tylko jedna z możliwości, która jest brana pod uwagę przez organy badające sprawę. Pozostaje czekać na zakończenie śledztwa albo jakieś przełomowe informacje na jego temat. 

Aktualizacja

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała istotny komunikat. 

W nawiązaniu do komunikatu z dnia 25 sierpnia 2016 r. w sprawie niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu publicznego i prywatnego przez komorników sądowych zobowiązanych do zabezpieczenia dostępu do danych osobowych z rejestru PESEL, co mogło umożliwić dostęp do danych osobom nieuprawnionym tj. o przestępstwo z art. 231 § 1 kk w zb. z art. 51 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych oraz o inne przestępstwa, a także z uwagi na szerokie zainteresowanie opinii publicznej tym postępowaniem, Prokuratura Okręgowa w Warszawie informuje, że obecnie nie ujawniono przypadku udostępnienia danych osobowych z rejestru PESEL osobom nieuprawnionym.

W przypadku ustalenia, że dane osobowe konkretnej osoby zostały wykorzystane w sposób niezgodny z prawem, Prokuratura z własnej inicjatywy bezpośrednio zwróci się do pokrzywdzonego.

Czytaj także: Komornicy masowo pobierali dane z bazy PESEL. ABW prowadzi śledztwo


  
znajdź w serwisie



RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Luty 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728