Internetowy monitor realizacji Milenijnych Celów Rozwoju - to nowy projekt ONZ, w którym uczestniczą Google i Cisco. Zadaniem monitora jest udostępnianie informacji społeczeństwu, a poprzez to wywarcie większego wpływu na wolę polityczną członków Organizacji Narodów Zjednoczonych do realizacji wspomnianych celów.
W 2000 roku państwa członkowskie ONZ ustaliły tzw. Milenijne Cele Rozwoju. Przyjęto plan działań, którego efektem mają być do 2015 roku zmniejszenie liczby osób żyjących w biedzie o połowę, zapewnienie podstawowej edukacji dla wszystkich, zmniejszenie śmiertelności niemowląt o 2/3, zahamowanie epidemii wirusa HIV oraz zmniejszenie o połowę liczby osób bez dostępu do bieżącej wody.
Realizacja Milenijnych Celów Rozwoju napotyka jednak trudności, głównie natury politycznej. Organizacja Narodów Zjednoczonych łączy siły z firmami prywatnymi, by zwiększyć naciski na rządy i zwiększyć przejrzystość realizowanych projektów.
Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki-moon ogłosił, że uruchomiony zostaje internetowy monitor postępu realizacji celów milenijnych. Liczy on, że dzięki publicznemu dostępowi do strony internetowej - na której każdy będzie mógł się przekonać, jakie kraje i co robią, by zwalczyć biedę - uda się przyspieszyć realizację wspomnianych zadań. Zauważył on bowiem, że większym problemem od pieniędzy wydaje się być wola polityczna.
Jak informuje agencja Associated Press w projekcie uczestniczą także firmy Google i Cisco. Pierwsza z nich dostosowała narzędzie Google Earth tak, by można było na bieżąco śledzić postępy w dowolnym miejscu na świecie. Przedstawiciele Google liczą także, że dzięki temu wywarta zostanie presja na rządy tych krajów, których działania pozostawiają wiele do życzenia. Cisco z kolei zapewniła wsparcie merytoryczne, techniczne oraz finansowe projektu.
Program Rozwoju ONZ wycenił projekt na 200 tysięcy dolarów, z czego 75% otrzymano od firm.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej