Stale spadające ceny połączeń, a tym samym większa dostępność telefonii komórkowej prowadzi do permanentnego zmniejszenia zapotrzebowania na publiczne aparaty telefoniczne - wynika z najnowszego raportu Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Statystycznie ponad 96 proc. osób w Polsce posiadało w 2006 roku własny telefon komórkowy (w lipcu br. nasycenie wzrosło do ponad 99 proc. - w przyszłym roku ma ono wynieść ponad 112 proc.). Popularyzacja mobilnej telefonii od kilku lat daje o sobie znać stałym spadkiem osób korzystających z telefonów publicznych.
Z przeprowadzonego na zlecenie UKE sondażu wynika, iż w zeszłym roku z budek telefonicznych NIE skorzystało aż 83,1 proc. - oznacza to ponad dwuprocentowy wzrost w porównaniu do 2005 r. Wśród tych, którzy telefonowali za pomocą publicznego aparatu, ponad połowa zrobiła to zaledwie raz lub kilka razy.
Malejące zainteresowanie tą formą usług prowadzi do stałego spadku dochodów telekomów w tym segmencie. W porównaniu do 2004 r., w zeszłym roku "wydzwoniono" aż o 55 proc. mniej, chociaż liczba dostępnych aparatów w tym czasie zmalała jedynie o 4 procent.
Z prowadzenia publicznych telefonów wycofują się wszyscy najwięksi operatorzy - nawet ci, którym usługa wciąż przynosi zyski. W 2006 r. sama tylko Netia (kontrolująca 1 proc. rynku) zlikwidowała niemal 400 aparatów telefonicznych. Podobnie czyni Dialog (kontrolujący ponad 2 tysiące aparatów, tj. 3 proc. rynku), rezygnując na bieżąco z nierentownych punktów.
Zgodnie z postanowieniem prezesa UKE, największy gracz na rynku - Telekomunikacja Polska (94 proc.) - nadal ma obowiązek zapewnienia mieszkańcom minimalnej liczby aparatów publicznych. Do 15 listopada 2008 r. limity ustalono na poziomie 1 aparat na 950 mieszkańców (w tym jeden aparat przystosowany dla osób niepełnosprawnych na 2 tysiące mieszkańców).
Po tym okresie TP może wystąpić do Urzędu z wnioskiem o ich zmianę, jeśli uzna, że zapotrzebowanie na aparaty telefonicznie odpowiednio zmalało. Sądząc po wypowiedziach przedstawicieli operatora, a także stałych tendencjach na rynku, jest to raczej nieuniknione.
Pełen raport dostępny jest w formacie PDF na stronie UKE.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej